Reklama
Niech się święci 1 Maja
Opis galerii
1/12
Pierwszomajowe święta miały często nieoczekiwany przebieg. Tak było m.in. w Lublinie, kiedy na czele pochodu studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - z czerwonym sztandarem w ręku - maszerował hr Jan Stanisław Łoś, wykładowca tej uczelni.
- Było to w latach komunizmu - wyjaśnia Maciej Sobieraj z lubelskiego oddziału IPN. - Ówczesne władze wywierały nacisk na uczelnię, żeby brała udział w tych uroczystościach. Obawiając się konsekwencji wynikających ze zlekceważenia tego święta, rada uczelni wysłała na pochód jedynie grupę sportowców reprezentujących KUL. Dzięki temu uczelnia miała "alibi".
2/12
Próba generalna
Pierwszomajowa manifestacja miała ściśle określony plan i była organizowana według tego samego schematu, którego wzorcem były centralne obchody odbywające się w Warszawie. Co roku partia aktualizowała wytyczne dla komitetów partyjnych w całym kraju i przygotowywała scenariusze pochodów. Ustalano treść haseł na transparentach i zatwierdzano projekty dekoracji. W latach 50. w szkołach i fabrykach organizowano "próby generalne", podczas których manifestanci uczyli się skandowania haseł, ćwiczyli noszenie dekoracji i maszerowanie w równych odstępach.
3/12
Głównym punktem uroczystości - oprócz długich i płomiennych przemówień partyjnych dygnitarzy - był pochód. Maszerujący tłum wymachiwał flagami i szturmówkami, niósł transparenty z hasłami propagandowymi i wznosił ustalone wcześniej okrzyki. Nie dopuszczano żadnej spontaniczności. Nad głowami defilujących znajdowały się portrety klasyków marksizmu-leninizmu i liderów świata socjalistycznego, nie tylko zresztą Marksa, Lenina, Stalina i Bieruta, ale także przywódców bratnich państw i partii komunistycznych na Zachodzie.
4/12
Transparent był krzywo
Przedstawiciele dużych zakładów pracy często pokazywali podczas przemarszu swój dorobek, stąd też np. obecność nowego modelu żuka, który przejeżdżał obok trybuny honorowej. Każdy zakład pracy czy też organizacja chciała podczas pochodu wypaść jak najlepiej. Często grupa uczestników zatrzymywała się na krótko przed trybuną honorową, żeby zaprezentować swoje umiejętności. Zespoły taneczne popisywały się wówczas swoimi tańcami, a sportowcy budowali modną wtedy piramidę.
5/12
- Pamiętam swój pochód pierwszomajowy, kiedy miałem 13 lat - wspomina pan Adam Chabros z Hrubieszowa. - Trenowałem wtedy piłkę ręczną w "Unii". W pochodzie szedłem z innymi wśród grupy sportowców. Niosłem jakiś transparent. Na zakończenie pochodu podszedł do mnie ktoś z działaczy i zrobił mi straszną awanturę, że kiedy przechodziliśmy koło trybuny honorowej, to krzywo trzymałem ten transparent. Do dzisiaj pamiętam tę sytuację, groził mi zresztą że obniżą mi ocenę z zachowania.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze