Co robić, żeby zarobić, czyli 12 zapracowanych miesięcy
11/12
Listopad co do grosza
„Na słuchawce” pracuje się tak samo przez okrągły rok. Ale są miesiące, gdy pracownikom jest trudniej.
W listopadzie jest trudniej.
- Ludzie przestali szanować nawet tradycyjne święta - zauważa Weronika, pracująca na infolinii jednego z banków. - Potrafią dzwonić 1 listopada, z cmentarza, bo im się odsetki nie zgadzają. O trzy grosze. Dlatego o ile to możliwe, staram się brać 1 listopada wolne. Zresztą wszystkie dłuższe weekendy są dla nas bardzo trudnym okresem. Dzwonią wtedy osoby samotne, chyba tylko dlatego, że chcą z kimś pogadać. Infolinia w banku jest trochę, jak pogotowie psychologiczne. To trudna praca.
12/12
Grudzień w cemencie i mące
Dobre firmy remontowe mają zlecenia przez cały rok. W wielu przypadkach terminy umawiane są nawet z dwu-trzyletnim wyprzedzeniem.
- Najtrudniejszy jest jednak grudzień, bo wtedy zlecenia sypia się jak z rękawa - przyznaje pan Mirosław, glazurnik i malarz. - Im bliżej świąt, tym więcej próśb o „szybki remoncik” lub „odświeżenie”. Tłumaczenia klientów są różne. Zwykle takie, że rodzina przyjeżdża na Wigilię i trzeba pilnie odmalować mieszkanie, żeby było ładnie i żeby nie musieli się wstydzić.
- Zamiast 90 kg pieczywa jakie zjadał statystyczny Polak w PRL, teraz zjada mniej niż połowę. Odchudzamy się, choć to nie chleb winien, że ludzie tyją. Rynek jest ciężki, małych rzemieślniczych piekarni takich jak nasza ubywa. Ale to święta dyktują zapotrzebowanie na pieczywo. Grudzień jest dobry pod względem sprzedaży i marzec lub kwiecień - tak jak wypada Wielkanoc. W czasie wakacji spadek jest wyraźny - mówi Artur Goławski, który z żoną prowadzi Piekarnię Kuźmiuk w Lublinie. - Z teściem Sergiuszem Kuźmiukiem przepracowałem 25 lat, mam porównanie. Grudniowa i wielkanocna wyższa sprzedaż, to tendencja na rynku pieczywa od lat. Tylko, że wtedy to były inne ilości.
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze