„Kiedy jestem gdzieś w przestrzeni publicznej, np. w kawiarni, w kinie czy nawet w sklepie, staram się przymykać oczy i wsłuchiwać w szum rozmów” – przyznaje z uśmiechem Agnieszka Wolińska-Wójtowicz. Jej córki żartują: „Mamo, znowu podsłuchujesz innych!”, ale to właśnie z takich chwil rodzą się historie, które później trafiają na karty jej powieści.