Andrzej Lenartowicz zmierzył się z regatami Sydney–Hobart
Pięciometrowe fale i huragan za burtą
– Gdy siedzieliśmy na balaście, wiatr wył tak, jakby chciał nam urwać nogi. Spałem w koi zgięty w pół, z palcami w ustach, żeby ogrzać dłonie. Ubranie zmieniłem dopiero po dwóch dniach – tak Andrzej Lenartowicz wspomina udział w regatach Sydney–Hobart. Dla żeglarzy to wyzwanie porównywalne ze zdobyciem Mount Everestu przez himalaistów.
Wczoraj, 09:00
1