Były lata, kiedy nikt nie zawracał sobie głowy rozkładami jazdy. Pasażerowie byli szczęśliwi, kiedy autobus czy trolejbus w ogóle podjechał na przystanek. Do środka i tak nie zawsze udało się wejść każdemu, bo był taki ścisk. Nikt wówczas nie marzył o automatach z biletami czy klimatyzacji.