Rondo pod prąd i sędziowski zakaz w tle. Pechowy rajd „kolekcjonera” paragrafów
Miał być szybki przejazd przez miasto, skończyło się na zderzeniu z twardą rzeczywistością i latarnią. 37-latek z powiatu chełmskiego udowodnił, że promile w organizmie i sądowe zakazy to najgorszy zestaw startowy dla kierowcy. Jego pech był tym większy, że na „widowni” zasiedli funkcjonariusze, którzy... właśnie jechali do pracy.
14.04.2026 16:55