Marek G., kiedyś czołowy działacz PiS w powiecie łosickim, znowu ma problemy. Już raz został skazany za kradzież ciągnika. Teraz usłyszał poważniejsze zarzuty.
Przez dwa lata korespondowali na portalu randkowym. Internetowa znajomość miała zakończyć się przylotem rzekomej obywatelki Ghany do Polski. Finał był jednak taki, że 71-latek z Lublina stracił pół miliona złotych.
Takich i bardzo podobnych historii było wiele. Opisywano je ostrzegając przed oszustami. Ale to niewiele pomaga. 54-letnia kobieta straciła kilkanaście tysięcy złotych, bo uwierzyła, że koresponduje z własną córką i doradcą bankowym.
Chciała pomóc dziecku, bo uwierzyła, że koresponduje z córką. Ta twierdziła, że nie może zrobić przelewu, bo telefon jej się popsuł. Mieszkanka Zamościa straciła spore pieniądze.
Klientka twierdziła, że w zamówionym jedzeniu znalazła larwy owadów. Groziła właścicielce restauracji, że upubliczni sprawę w Internecie. Sprawą zajął się sąd. Nieuczciwa klientka trafi do więzienia.
Student z Łukowa chciał wynająć mieszkanie w Warszawie. Niestety, padł ofiarą oszustwa.
Krajowa Administracja Skarbowa ostrzega przed telefonami od nieznanych osób, które podają się za pracowników urzędów skarbowych i wykorzystują oznaczenie numeru infolinii Krajowej Administracji Skarbowej. – Dzwonią z numeru 801 055 055 w związku z rzekomym niepłaceniem podatku przez pracodawcę podatnika. To próba wyłudzenia danych! – informuje skarbówka.
Kilkudniowa internetowa znajomość wystarczyła, by 27-letni mężczyzna uwierzył, że amerykańska żołnierka chce z nim spędzić resztę życia. Zaufał i teraz żałuje. Bo stracił pieniądze.
Mężczyzna mówiący po polsku, ze wschodnim akcentem, podając za pracownika banku, niemal wyłudził poważną sumę od 40-latka z powiatu ryckiego. Ten miał jednak szczęścia. Przestępca popełnił nieoczekiwany błąd.
Córka prosiła o pieniądze, kobieta uwierzyła i przelała pokaźną sumkę. Okazało się jednak, że to oszustwo.
Ofiarą oszustów padła 41-letnia mieszkanka powiatu ryckiego. Oszuści „pracowali nad nią” przez kilka miesięcy.