środa, 23 sierpnia 2017 r.

Chełm

Odesłali umierające dziecko. Będzie proces lekarzy i dyspozytorki pogotowia

Dodano: 28 maja 2014, 11:52
Autor: (jsz)

Dwoje lekarzy ze szpitala w Chełmie, oraz dyspozytorka pogotowia odpowiedzą za śmierć 3,5-miesięcznego Bartka. Chłopiec z ponad 40-stopniową gorączką nie doczekał się karetki. Nie został też przyjęty do szpitala.

Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął właśnie do Sądu Rejonowego w Chełmie. Sprawa dotyczy wydarzeń z lutego 2013 r. Bartek już w nocy miał wysoką gorączkę. Rano, kiedy jego stan się pogorszył, rodzice wezwali pogotowie. Zamiast wysłać karetkę, dyspozytorka kazała im podać chłopcu leki przeciwgorączkowe. 58-letnia Elżbieta S. zasiądzie niebawem na ławie oskarżonych.

- Nie udzieliła pomocy chłopcu narażonemu na niebezpieczeństwo utraty życia - wyjaśnia Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Odmówiła wysłania do dziecka karetki. Nie pogłębiła wywiadu, kierując jego rodziców do ambulatorium, nie zaś do szpitala.

Rodzice Bartka sami przyjechali z Sawina do szpitala w Chełmie. Byli tam ok. godz. 8 rano. Chłopiec nie został jednak przyjęty na oddział, bo… nie miał skierowania. Lekarz dyżurna z pediatrycznej izby przyjęć, 56-letnia Ewa G. odesłała chorego z kwitkiem.

- Odmówiła przyjęcia do szpitala bez zlecenia wykonania badań laboratoryjnych krwi i moczu. Nakazała rodzicom dziecka uzyskanie skierowania od lekarza pomocy doraźnej - dodaje Syk Jankowska. - Nie jest konieczne w przypadku stanów nagłych.

Śledczy ustalili, że przez bezczynność lekarki zmniejszyła szansę na uratowanie chłopca. Trzeci z oskarżonych to 44-letni Piotr Z. feralnego dnia, dyżurował na oddziale pediatrycznym chełmskiego szpitala.

- Skierował 3,5 miesięcznego chłopca znajdującego się w stanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia na konsultację laryngologiczną transportem własnym - wyjaśnia Syk-Jankowska. - Zrobił to przed przyjęciem go na oddział i wykonaniem pełnego badania oraz zleceniem badań dodatkowych. Nie weryfikował stanu zdrowia dziecka w kolejnych godzinach po przyjęciu na oddział.

Zdaniem śledczych, lekarz nie zlecił również wykonania badań gazometrycznych i nie wdrożył resuscytacji po rozpoznaniu u chłopca sepsy. Zaprzepaściło to szansę na uratowanie Bartka. Po południu dziecko przewieziono do DSK w Lublinie, ale było już za późno na ratunek.

Zarówno lekarze z Chełma, jak i dyspozytorka pogotowia nie przyznali się do winy. Jedynie Piotr Z. opisał, jak wyglądało przyjmowanie chłopca na oddział oraz jego leczenie. Kobiety odmówiły składania wyjaśnień. Medykom grozi do 5 lat więzienia. Dyspozytorka musi się liczyć z karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Czytaj więcej o: Chełm zdrowie szpital Sawin
Alicja
gigi
erni
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Alicja
Alicja (30 maja 2014 o 10:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pomimo tylu różnego typu wpadek ,nadal nic się na SOR nie zmienia.Nadal obojętność i znieczulica wobec pacjentów.Przy tak wielkim bezrobociu wystarczy wymienić personel  raz czy drugi raz i panie pielęgniarki będą chodzić jak w zegarku.Obecnie są  tak czasami nieuprzejme,że az przykro.  Takie  nieludzkie  postępowanie personelu   wobec pacjentów jest  tolerowane przez zwierzchników SOR i pomimo skarg i róznych  nieszczęśliwych wypadków nic się nie zmienia i nie zmieni dopóki władze będą olewać pacjentów i traktować jak żło konieczne.

Rozwiń
gigi
gigi (28 maja 2014 o 19:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Milion zl odszkodowania, po 3 lata bezwzględnego wiezienia i 10 letni zakaz wykonywania zawodu dla wszystkich ! Tak powinien brzmieć wyrok! Niestety tu jest Polska i rozejdzie sie po kosciach. Wyrazy współczucia dla rodziców.
Rozwiń
erni
erni (28 maja 2014 o 17:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powinni dostać tak z 15 lat. Byłoby to przykładem dla ijnnych "lekarzy".
Rozwiń
KK
KK (28 maja 2014 o 17:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Takich sytuacji jest kilka dziennie, tylko o nich nie słychać bo szczęśliwie nikt akurat nie umarł... Wystarczy odwiedzić chełmski SOR aby kląć tych darmozjadów... sam byłem świadkiem jak gość po urazie trafił na SOR i tracił przytomność na poczekalni... tak siedział ze 45 minut zanim ktoś się ruszył. Sam też kilkakrotnie doświadczyłem tej znieczulicy i traktowania pacjenta jak intruza i wroga... fakt niektórzy pacjenci też przeginają i łażą po SORAch bo do rodzinnego kolejka, ale w przypadku dziecka takiego małego z taką gorączką??? 
Ludzie nie wypisujcie bzdur o jakichć całodobowych itp. Od tego jest szpital w takich przypadkach...

Rozwiń
PRM
PRM (28 maja 2014 o 16:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A do całodobówkiej to się nie chciało ruszyć przez całą noc?? Woleli czekać!!?? Szkoda tylko dzieciaczka, jak zwykle obrywa pogotowie, ciekawi mnie co powiedzieli dyspozytorowi.


"...lekarz nie zlecił również wykonania badań gazometrycznych i nie wdrożył resuscytacji po rozpoznaniu u chłopca sepsy"
-Panowie i Panie "dziennikarze" co ma resuscytacja do sepsy??

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!