czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Krasnystaw

Zabójstwo w Piaskach Szlacheckich. "Motyw rabunkowy nie był powodem zbrodni"

Dodano: 22 lipca 2017, 12:47

Trafił do więzienia za znęcanie się nad bliskimi. Odsiedział cały wyrok, po czym wrócił do domu...

Krzysztof C. wrócił już za kraty i prawdopodobnie nigdy nie wyjdzie na wolność. 30-latek z okolic Krasnegostawu - ma postawione zarzuty zabójstwa trzech osób. Tydzień temu trzyosobowa rodzina została brutalnie zamordowana. Ofiary to 57-letni Janusz C., jego rok młodsza żona Jolanta oraz ich wujek - 84-letni Stanisław M. Rodzina mieszkała w miejscowości Piaski Szlacheckie.

Rodzina

- Stasio to był mój przyjaciel i sąsiad od dziecka. Razem chodziliśmy na dziewczyny - wspomina zmarłego sąsiad, Tadeusz Mazurek. Nie może powstrzymać łez. - On zlitował się nad nimi (rodziną Jolanty i Janusza - przyp. aut.) i oddał im całą gospodarkę. Wszystko na nich przepisał. Cały swój dorobek. Nie wiem, jak to się mogło stać. W głowie się nie mieści.

57-letni Janusz C. wraz z żoną i dwoma synami zamieszkał w Piaskach kilka lat temu.

- Ci zamordowani, to byli bardzo spokojni ludzie. Nie można złego słowa powiedzieć - wspomina Iwona Mazurek, sąsiadka. - Ich młodszy syn codzienne jeździł do pracy. Miły był. Czasem zdarzyła się tam jakaś kłótnia, ale tak, jak w każdej rodzinie. To byli normalni, spokojni ludzie. Stasio przepisał Januszowi gospodarkę. On się sprowadził z dwoma synami, ale tego starszego na oczy nie widziałam.

Jak informuje prokuratura, Krzysztof C. spędził ostatnie cztery lata w zamojskim zakładzie karnym. Siedział tam za rozbój na matce. Nie pierwszy raz karano go za znęcanie się nad rodziną.
9 czerwca mężczyzna wyszedł na wolność. Wrócił do domu rodziców. Miesiąc później doszło do tragedii.

Mieszkająca w Krasnymstawie córka małżeństwa C. nie mogła skontaktować się z rodzicami. Zawiadomiła policję. Na miejsce wysłano patrol.

- W jednym z pomieszczeń budynku mieszkalnego, na podłodze, policjanci znaleźli ułożone ciała trzech osób - mówi podkom. Piotr Wasilewski, oficer prasowy policji w Krasnymstawie. - Zwłoki były przysypane białym proszkiem, okryte plandeką i ukryte pod styropianem. Okazało się, że to ciała rodziców zgłaszającej oraz ich krewnego.

Noc
Na miejsce natychmiast wysłano kolejnych policjantów, którzy wraz z prokuratorem niemal przez całą noc badali miejsce zbrodni.

- Sąsiad przyszedł, powiedział co się stało. Mówił, żeby uważać, bo nie złapali przestępcy, który to zrobił - dodaje Iwona Mazurek. - Potem już przyjeżdżała policja, jedna za drugą. Było multum samochodów. Nieprzespana noc. Strach, bo nie wiadomo, jak to może być. Serce struchlało, w końcu mamy małe dziecko. Mąż na wszelki wypadek wziął do domu siekierę.

Jak informują śledczy, tuż po odnalezieniu zwłok na miejscu zatrzymano młodszego z synów małżeństwa C. Mundurowi natychmiast rozpoczęli też poszukiwania starszego z mężczyzn.

- Dwóch policjantów pytało, czyśmy coś widzieli. Powiedzieli, że trzy osoby zamordowane. Byłem w szoku. Cała noc nieprzespana - mówi Wiesław Włoch, najbliższy sąsiad rodziny C. - Dzisiaj już nie ma strachu, ale najgorsza była noc. Policjant mówił, że nie wiadomo, gdzie ten syn może być i jak gospotkamy, to mamy dzwonić. Całą noc siedzieliśmy w oknie.

Zbrodnia

Mężczyzna, podobnie jak inni mieszkańcy wsi zapewnia, że rodzina Jolanty i Janusza żyła ze wszystkimi w zgodzie.

- Bardzo spokojni ludzie. Nigdy nie było słychać, żeby była awantura czy kłótnia. W środę widziałem się z Januszem. Był w sadzie. Jakieś kartofelki sobie zbierał - dodaje pan Wiesław. - Ze Staszkiem ze 30 lat się znałem. Nie wiem, jak to się mogło stać. Tam został piesek, kury, gołębie. Poprosiłem policjanta, wziąłem wodę, ziarno i zwierzęta nakarmiłem.

Już wstępne oględziny zwłok wskazywały, że ofiary zostały brutalnie zamordowane. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że małżeństwo i ich 84-letni wujek zginęli od ciosów obuchem siekiery. Napastnik uderzał w twarz i tył głowy.

- Badania potwierdziły nasze wstępne ustalenia. Ofiary zginęły od ciosów w głowę, twardym i tępokrawędzistym narzędziem - wyjaśnia Jerzy Ziarkiewicz, szef Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

Zatrzymanie

Na ciałach ofiar nie znaleziono innych obrażeń. W domu nie było śladów walki. Rodzice i wujek nie mieli szans z mordercą. Krzysztof C. to potężny mężczyzna. Ma 190 cm wzrostu i 120 kg wagi.

Mężczyzna został zatrzymany niespełna dobę po zdarzeniu. Policjanci nie mieli zbyt trudnego zadania. Znaleźli go w izbie wytrzeźwień przy ul. Kolskiej w Warszawie. Stamtąd 30-latek został przewieziony do prokuratury.

- Przyznał się do popełnienia zbrodni. Składał wyjaśnienia, ale ze względu na dobro postępowania nie mogę ujawnić ich treści - dodaje prokurator Ziarkiewicz.

Motyw

Śledczy ustalili, że zaraz po zabójstwie Krzysztof C. zabrał należące do rodziców 170 zł. Okradł również swojego wujka. Zabrał jego oszczędności: w sumie 5 tys. zł. Tak zaopatrzony ruszył w podróż do Warszawy.

- Motyw rabunkowy nie był powodem zbrodni - zastrzega prokurator Ziarkiewicz. Nie ujawnia jednak, jaka była bezpośrednia przyczyna tragedii.

Możliwe, że chodziło o zemstę za oskarżenia z przeszłości. Krzysztofowi C. grozi teraz nawet dożywocie. Młodszy z braci został zwolniony. Okazało się, że nie ma nic wspólnego z zabójstwem. Przesłuchano go jako świadka, w obecności psychologa.

Użytkownik niezarejestrowany
pomyśl
Użytkownik niezarejestrowany
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (20 września 2017 o 13:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
areta- ty masz normalnego downa.Po pierwsze to ona nie ma samochodu bo ją znam a po drugie ciekawy jestem jak ty byś zawalczyła z chłopem 195 wzrostyu i 120 kg wagi? Chyba że twoje gabaryty są większe to cofam to w takim wypadku
Rozwiń
pomyśl
pomyśl (25 lipca 2017 o 15:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
areta napisał:
córka też dobra, do rodziców nie może się dodzwonić więc zamiast dupę posadziś w auto i pojechać sprawdzić to dzwoni po policję, do głowy by mi to nie przyszło
 Może się bała brata zwyrodnialca.Dobrze pisać na odległość nie znając ludzi.
Rozwiń
Gość
Gość (23 lipca 2017 o 02:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten artykuł to jakiś bełkot. Czy do publikowania darmowych artykułów zatrudniacie gimnazjalistów? Nie wyobrażam sobie nawet, że jakikolwiek absolwent wyższej uczelni pisałby tak źle. Poloniście robi się słabo.
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2017 o 21:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy brat oskarżonego nadal mieszka w tym domu w Piaskach Szlacheckich?
Rozwiń
areta
areta (22 lipca 2017 o 18:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
córka też dobra, do rodziców nie może się dodzwonić więc zamiast dupę posadziś w auto i pojechać sprawdzić to dzwoni po policję, do głowy by mi to nie przyszło
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!