wtorek, 24 października 2017 r.

Lubartów

Nowa szkoła w Woli Skromowskiej. Czekali, czekali i się doczekali

Dodano: 8 września 2015, 15:15
Autor: aa

Wcześniej uczyli się w szkole pochodzącej z lat 30. ubiegłego wieku. W Woli Skromowskiej w powiecie lubartowskim od września uczniowie szkoły podstawowej i gimnazjaliści uczą się w nowym budynku.

Mieszkańcy Woli Skromowskiej, okolicznych miejscowości, a przede wszystkim kilka roczników uczniów przez długie lata marzyli o takiej chwili – mówi Paweł Dobek, dyrektor Zespołu Szkół w Woli Skromowskiej. – Mimo iż o budowie szkoły mówiło się od długiego czasu, chyba nikt do końca nie wierzył w taki finał tego przedsięwzięcia.

Budowa szkoły w Woli Skromowskiej rozpoczęła się w maju ubiegłego roku. Projekt zakładał budowę budynku w kształcie litery L dla ok. 150 dzieci. Wcześniej uczniowie uczyli się w starym budynku szkoły pochodzącego z lat 30. ubiegłego wieku, powiększonego w latach 70.

W kompleksie przewidziano też parking, placyk gospodarczy oraz dziedziniec, a na tyłach szkoły boiska wielofunkcyjne do koszykówki, siatkówki, piłki ręcznej oraz bieżnię, a w części sportowej – salę gimnastyczną z szatniami i toaletami.

W nowej szkole, która będzie funkcjonować jako Zespół Szkół, uczniowie rozpoczęli nowy rok szkolny. Oficjalne otwarcie było 4 września.

Wstęgi nie przecinali jednak zaproszeni goście, tylko na ich życzenie – gospodarze. Do przecięcia wstęgi stanęli więc przedstawiciele społeczności uczniowskiej.

zzzz
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zzzz
zzzz (8 września 2015 o 20:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Do wszystkich rodziców i pedagogów Igraszki z diabłem Do księży egzorcystów i sióstr w Rybnie systematycznie zgłaszają się rodzice małych dzieci z prośbą o modlitwę. O zdrowie? Nie. O uwolnienie ze skutków zabawy ze złym duchem. Masaż dźwiękiem z wykorzystaniem mis tybetańskich – relaks czy zagrożenie duchowe? Nowoczesne formy edukacji. Rozwijanie potencjału u dziecka i wspieranie jego wszechstronnego rozwoju. Szeroka gama ciekawych zajęć dla maluchów, od tańca po lektoraty językowe. A wszystko w atmosferze zabawy i przygody, pod okiem doświadczonego zespołu: pedagogów, psychologów, logopedów, pracowników naukowych. To oferta Akademii Indygo z Katowic. Brzmi świetnie? To szukamy dalej. Zespół Akademii Indygo proponuje wiele bardziej i mniej standardowych metod pracy z dzieckiem oraz terapii. Mamy więc tu zajęcia artystyczno-plastyczne, teatralne, zajęcia muzyczne z gongami i misami dźwiękowymi, klub mamy i malucha, liczne warsztaty dla rodziców i pedagogów, np. jak prowadzić zajęcia kulinarne dla dzieci; bajkoterapia, czyli jak pisać bajki i opowiadania; mandale w edukacji i terapii. Potrzeba wiedzy i dużej świadomości zagrożeń duchowych, by dostrzec w tym gąszczu ofert, że coś jest nie tak. Brzuszki wibrują – W zerówce, do której uczęszcza nasz syn, przy szkole podstawowej nr 27 w Katowicach, padła propozycja, skierowana do rodziców, by umożliwić dzieciom udział w jednorazowych zajęciach z rytmiki – opowiada Krzysztof Kurzeja, tata 6-letniego Władysława. – Koszt 10 zł od osoby. Chyba wszyscy rodzice wyrazili zgodę. Nic niepokojącego, do tego za niewielkie pieniądze. Dzieci na zajęciach się zjawiły, przyszedł pan i pani z kotkiem. - Po powrocie syna ze szkoły spytałam go, jak się bawił. Czy tańczył, czy ćwiczył – mówi Natasza Kurzeja, mama Władzia. – Okazało się, że zajęcia z rytmiką miały niewiele wspólnego. Instruktorzy z Indygo przynieśli ze sobą rekwizyty – misy tybetańskie, dzwonki oraz żywego kota. To była jedna z ich ofert, którą na stronie internetowej określają jako autorski program rozwojowy lub, bardziej dosadnie, warsztaty edukacyjno-rozwojowe „Tybet – Kraina Dalekiego Wschodu”. Nazwa mówi sama za siebie. – Syn opowiadał nam o zabawie z misami – relacjonuje mama Natasza. – O tym, jak pan kładł dzieciom misy na brzuchach i czuło się takie fajne wibracje. Zaniepokoiliśmy się poważnie. Państwo Kurzejowie skontaktowali się z wychowawczynią i sekretariatem szkoły. Okazało się, że ofertę z Akademii Indygo przedstawiła wychowawczyni jedna z matek. Jako wspomniane zajęcia z rytmiki. Dyrekcja szkoły w takich przypadkach ufa wychowawcy klasy i – jak podkreślają zapytani dyrektorzy – nie ma obowiązku monitorowania wszystkich propozycji. A szkoda, bo można niechcący wejść w bagno i wciągnąć w nie dzieci. – Wychowawczyni naszego Władzia sama poczuła się zaniepokojona przebiegiem zajęć – opowiada Krzysztof Kurzeja. – Zwróciła szczególną uwagę na panią, która towarzyszyła prowadzącemu ćwiczenia, ale trzymała się z boku i była „dziwnie nieobecna”. Kurzejowie zabrali syna do franciszkanina, ojca Gerarda Buli, który w Panewnikach m.in. sprawuje posługę egzorcysty. Przesada? – Chcieliśmy, żeby ojciec pomodlił się nad naszym synem, by Pan Jezus pozamykał wszystkie furtki na działanie szatana, które mogły się pootwierać podczas zajęć z metodami ewidentnie odwołującymi się do ideologii kultury i religii Wschodu. cd http://rodzina.wiara.pl/doc/872178.Igraszki-z-diablem

u ciebie wszyscy w rodzinie zdrowi? może czas udać się na leczenie psychiatryczne

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!