sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Śledztwo w sprawie Zosi umorzone. Szpital nie naraził jej życia

Dodano: 11 lutego 2016, 16:46
Autor: Ewelina Burda

 Prokuratura Rejonowa w Łukowie umorzyła śledztwo w sprawie małej Zosi/ fot.archiwum
Prokuratura Rejonowa w Łukowie umorzyła śledztwo w sprawie małej Zosi/ fot.archiwum

Szpital w Łukowie nie naraził małej Zosi na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura Rejonowa w Łukowie umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Afera z małą Zosią, pacjentką szpitala św. Tadeusza w Łukowie wybuchła w lutym rok temu. Podopieczna łukowskiego domu dziecka  miała rotawirusa i przebywała w łukowskim szpitalu od 21 grudnia do 2 stycznia. W tym czasie - jak twierdziła grupa rodziców - dziewczynka miała być zaniedbywana przez personel medyczny. W połowie lutego rodzice ujawnili amatorskie nagrania, na których widać m.in. Zosię leżącą w swoich odchodach. W marcu 2015 roku prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

 - Przesłuchano kilkudziesięciu świadków, analizie poddano dokumentację medyczną dotyczącą małoletniej. Dokonano oględzin nagrania dotyczącego małoletniej  z urządzenia rejestrującego przekazanego przez dziennikarzy, dołączono wyniki kontroli szpitala dokonanej przez NFZ , wyniki kontroli Konsultanta Krajowego w dziedzinie pediatrii oraz wewnętrznego postępowania służbowego- wymienia Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

- W toku śledztwa ustalono, że w związku z pobytem małoletniej na Oddziale Dziecięcym i Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych nie doszło do narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – stwierdza rzecznik. -  Ustalono, iż zdarzały się okresy, kiedy u małoletniej nie było opiekuna – czy to wychowawcy z Placówki Wielofunkcyjnej czy też osoby z rodziny. Okresy te sięgały kilku godzin w ciągu dnia, jak też całych nocy. Nie budzi jednak wątpliwości, iż w tym czasie dziecko pozostawało pod opieką personelu Oddziału Dziecięcego – dodaje Syk-Jankowska.

Zdaniem prokuratury, nagrania audiowizualne oraz fotografie dostarczone przez grupę rodziców, odnoszą się wyłącznie do dnia 28 grudnia 2014 roku i „nie stanowią dowodu na dopuszczenie się czynu o znamionach przestępstwa”. - Dziewczynka nie posiadała  żadnych odparzeń czy zmian skórnych, które mogłyby świadczyć na przykład o niewłaściwej częstotliwości zmiany pieluchy czy bielizny- precyzuje pani rzecznik.

Prokuratura dopatrzyła się jednak kilku uchybień, dotyczących m.in. inhalacji Zosi przez osoby spoza personelu pielęgniarskiego oraz braków w kartach obserwacji. Zdaniem prokuratury te niedopatrzenia „rodzić mogą wyłącznie odpowiedzialność służbową i po uprawomocnieniu się postanowienia Prokuratura Rejonowa w Łukowie skieruje stosowną informację dyrektorowi szpitala w Łukowie”.

Prokuratura nie ma też zastrzeżeń do pracy ordynatora oddziału, na którym przebywała Zosia.  - Sama ordynator wykonując obowiązki również miała styczność z małoletnią pacjentką i nie stwierdziła zaniedbań w pielęgnacji i opiece. Trudno więc zarzucić, iż nie podjęła działań wobec podległego personelu, skoro nie miała w tym przypadku żadnych informacji o zastrzeżeniach do realizacji zadań przez konkretne osoby - tłumaczy Syk-Jankowska. Postanowienie prokuratury jest prawomocne.   

Tymczasem, dziewczynka nadal przebywa w Domu Dziecka w Łukowie. Sąd pozbawił jej rodziców praw rodzicielskich. Natomiast od stycznia łukowski szpital ma nowego dyrektora. Poprzedni po aferze z małą Zosią stracił pracę.

Czytaj więcej o: Łuków szpital
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 lutego 2016 o 19:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pieluchy zmienia się raczej po zabrudzeniu, niż przed... Stąd łatwo jest zrobić foto jak to dziecko leży z kupą... Oczywiście inaczej jest w domu, w domu zmienia się dzieciom pampersy zanim je zabrudzą ;)
Rozwiń
Gość
Gość (11 lutego 2016 o 17:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Starosta chciał udupić poprzedniego dyrektora i to mu się udało -jedno z rodziców, którzy przyczynili się do upublicznienia afery przyznali później nieoficjalnie, że obiecali komuś wyłapywać w szpitalu wszystko, co może przydać się do zrobienia zamieszania. Łukowianka.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!