środa, 18 października 2017 r.

Lublin

6 lat sporu o ziemię zajmowaną przez McDonald's. Spadkobiercy chcą zwrotu

Dodano: 15 kwietnia 2017, 09:41
Autor: Dominik Smaga

(fot. Maciej Kaczanowski)

Do punktu wyjścia wraca trwający 6 lat spór o ziemię zajmowaną przez restaurację McDonald’s przy Puławskiej. Zwrotu działki żądają spadkobiercy dawnego właściciela. To, że miasto musi oddać grunt orzekł starosta, a później wojewoda. Ale obie decyzje uchylił sąd

Działka przy ul. Puławskiej była własnością prywatną aż do 1976 r., gdy została zabrana przez prezydenta miasta pod trasę W-Z. W zamian za ziemię właściciel dostał odszkodowanie. Prawo pozwala jednak upomnieć się o zwrot zabranej ziemi, jeśli w określonym czasie nie powstało na niej to, co miało powstać. Odszkodowanie trzeba wtedy oddać.

Korzystając z tego przepisu spadkobiercy dawnego właściciela zażądali w 2011 roku, by miasto zwróciło im działkę, skoro nie powstała na niej droga. Działki stały się częścią nieruchomości, którą w 1998 r. miasto wydzierżawiło spółce McDonald’s Polska pod budowę restauracji. Na gruntach, o które upominają się spadkobiercy, jest dzisiaj parking towarzyszący restauracji i prowadzący do niej chodnik. Umowa dzierżawy wciąż obowiązuje.

Pismo spadkobierców trafiło do starosty, który przyznał im rację i orzekł, że miasto musi zwrócić te grunty. Jego decyzję podtrzymał później wojewoda. W ich ocenie nieruchomość została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem, bo ziemie zabrane pod drogę zajęła prywatna restauracja.

Spółka McDonald’s Polska sugerowała, że można uznać ten teren za „miejsce obsługi podróżnych”, czyli tzw. MOP. Ale starosta wskazał na przepis mówiący, że MOP to miejsce ogólnodostępne, tymczasem w umowie dzierżawy był zapis o tym, że z parkingu mogą korzystać tylko klienci restauracji.

Inaczej tę sprawę ocenił sąd, do którego odwołały się zarówno władze miasta, jak i spółka McDonald’s Polska. W swym wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że zwrot ziemi jednak się nie należy, bo w decyzji wywłaszczeniowej z 1976 r. była mowa nie tyle o „budowie trasy”, ale „budowie zagospodarowania trasy”. A to już szersze pojęcie niż jezdnia i chodnik. Sąd sięgnął też do miejskich planów mówiących m.in. o restauracji i parkingu. A na koniec stwierdził, że trudno oczekiwać, by to miasto budowało restaurację, bo z reguły robią to prywatne firmy.

Chociaż wyrok ten zapadł już dwa lata temu, to spór nie zakończył się do dzisiaj.  Od wyroku odwołali się spadkobiercy i dopiero kilka dni temu zapadło w tej sprawie orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Podtrzymał on wcześniejszy wyrok.

Orzeczenie jest prawomocne, co oznacza, że sprawa wraca do punktu wyjścia. Teraz starosta musi jeszcze raz zająć się wnioskiem spadkobierców dawnego właściciela. Od jego decyzji będzie można się odwołać do wojewody, a od decyzji wojewody do sądu, najpierw lubelskiego, później warszawskiego.

Czytaj więcej o: Lublin McDonalds spór
PP
!
Użytkownik niezarejestrowany
(25) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

PP
PP (19 kwietnia 2017 o 23:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chcieliście 5 zł za godzinę parkowania to jaki MOP ?
Rozwiń
!
! (19 kwietnia 2017 o 20:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Jeśli w 1976 roku właściciel otrzymał odszkodowanie i przez 40 lat nikt nie rościł pretensji to obecnie spadkobiercy chcą po prostu wyłudzić pieniądze lub zwrot działki. Takie działanie uważam za przestępstwo a nie chęć uzyskania odszkodowania. Są dokumenty że pieniądze wzięte i to zamyka sprawę.
Kretyn. Wyłudzenie to działanie WBREW prawu, próba odzyskania swojej własności to działanie NA PODSTAWIE prawa i w zgodzie z prawem. Nie pisz "to zamyka sprawę" jak g..wno wiesz o polskim prawie.
Rozwiń
Gość
Gość (19 kwietnia 2017 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli w 1976 roku właściciel otrzymał odszkodowanie i przez 40 lat nikt nie rościł pretensji to obecnie spadkobiercy chcą po prostu wyłudzić pieniądze lub zwrot działki. Takie działanie uważam za przestępstwo a nie chęć uzyskania odszkodowania. Są dokumenty że pieniądze wzięte i to zamyka sprawę.
Rozwiń
ja
ja (19 kwietnia 2017 o 14:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Większość wpisów powinna rozpoczynać się od "nie znam się, ale się wypowiem" Po pierwsze to sprawa sądowa dotyczy tego czy działka została przejęta słusznie. Odszkodowanie wypłacane jest po cenach rynkowych lub wyższych, gdyby było inaczej to sprawa miałby inny charakter. Ponieważ wartość nieruchomości w tym czasie wzrosła, teraz ktoś liczy, że państwo dopłaci różnicę. No i co za kolejne 40 lat wnuki przyjdą po kolejną dopłatę...? To chyba żart
No właśnie nie znasz się a się wypowiedziałeś bo sprawa toczy się o zwrot w naturze a nie o odszkodowanie pieniężne i przed sądem administracyjnym a nie powszechnym więc może zastosujesz się do własnej rady?
Rozwiń
ja
ja (19 kwietnia 2017 o 14:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
użytkownik niezarejestrowany napisał:
w 1976 roku było tam klepisko(raczej błotnisko) za które ktoś dostał pieniądze, a teraz kiedy zainwestowano w tym miejscu dużo pieniędzy, ktoś rości sobie do tego prawa.
no napisano ci że dostał grosze a nie "pieniądze" i na dodatek przy zwrocie gruntu musi to co wtedy dostał oddać więc o czym mówisz? gdzie zainwestowano "dużo pieniędzy"? w parking? jakby mu nie zabierano to przez 40 lat by korzystał z gruntu. jakie "rości prawa"? takie są przepisy więc nic nie "rości" tylko te prawa ma. a te prawa służą temu żeby nie można było komuś zabierać własności bez rzeczywistej konieczności. niedorobione debile ***.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (25)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!