piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Adwokat odpowie za wypadek i ucieczkę. Nie ma prawa jazdy

Dodano: 5 listopada 2014, 20:00

Znany lubelski adwokat stanął przed sądem. Zygmunt W. odpowiada za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Mecenas jechał bez prawa jazdy, które stracił trzy lata wcześniej

- Gdybym kombinował, to inaczej bym to rozegrał. Doskonale wiem, jak to robić po 40 latach praktyki zawodowej - oświadczył w środę przed sądem Zygmunt W. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Twierdził, że odjechał z miejsca zdarzenia, bo bał się poszkodowanego w wypadku motocyklisty. Nie próbował uniknąć odpowiedzialności.

- Motocyklista był agresywny, uderzał w dach mojego samochodu. Bałem się, że chce mnie skrzywdzić - przekonywał Zygmunt W. - Kiedy dojechałem do domu, czekałem na policjantów. Pojawili się po kilku minutach.

Mecenas odpowiada za spowodowanie wypadku, do którego doszło 1 maja, tuż przed godz. 19. Pan Jacek, mieszkaniec Lublina jechał swoją yamahą przez Al. Racławickie, w stronę ul. Lipowej.

- Nagle z parkingu przy KUL wyjechał czerwony nissan - wyjaśniał przed sądem motocyklista. - Kiedy wjeżdżał na jezdnię, na moment się zatrzymał. Myślałem, że mnie przepuszcza, ale ruszył zajeżdżając mi drogę.

Pan Jacek położył motocykl, by uniknąć uderzenia w auto. Kiedy wstał, biegł za nissanem. - Uderzyłem w bagażnik i krzyczałem stój, ale kierowca spojrzał w lusterko i odjechał - relacjonuje motocyklista.

Świadkowie wypadku zdążyli zapisać numery rejestracyjne nissana. Na nagraniu z miejskiego monitoringu widać, jak samochód wyjeżdża z parkingu w lewo, przecina podwójną, ciągłą linię i po wypadku odjeżdża.

Policjanci namierzyli Zygmunta W. chwilę po zdarzeniu. Okazało się, że 73-latek od 3 lat nie miał prawa jazdy. Stracił je za przekroczenie limitu punktów karnych. To efekt jazdy z nadmierną prędkością.

- Prowadzenie bez prawa jazdy to nie zbrodnia, ale 500 zł mandatu. Nie odjechałbym, gdyby nie agresja motocyklisty - przekonywał w sądzie Zygmunt W.
Wcześniej odmawiał składania wyjaśnień. Dopiero w sądzie zmienił zdanie. Przekonywał, że nie widział motocyklisty, który jechał z bardzo dużą prędkością. Właściciel jednośladu zaprzeczył: Mam już swoje lata i nie potrzebuję takich bodźców.

Dla motocyklisty wypadek skończył się licznym potłuczeniami i złamaniem ręki. Przez kilka tygodni mężczyzna nosił gips.

Prawnicy przed sądem

Niebawem na ławie oskarżonych zasiądzie syn Zygmunta W., Wojciech, również prawnik. Odpowie za oszustwa. Prokuratura postawiła mu dwa zarzuty.

Pierwszy dotyczy wyłudzania pieniędzy od znajomego - Marka Ł. Prawnik miał dostać od niego kilka pożyczek. Za każdym razem obiecując, że je odda. Marek Ł. do tej pory nie zobaczył nawet złotówki z pożyczonych 104 tys. zł. Z akt sprawy wynika, że Wojciech W. oszukał również swojego szkolnego kolegę. Od Marcina Ż. miał wyłudzić 90 tys. zł. Oskarżony nie przyznaje się do winy, grozi mu do 8 lat więzienia. Wcześniej został wydalony z zawodu. (jsz)

WIDEO

Czytaj więcej o: Lublin sąd adwokat
krzysiek
lukasz
rokko
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

krzysiek
krzysiek (11 listopada 2014 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

udawany strach moniki tarasiuk (kadrrowej magny w DG 9 tys brutto) polski go.pi sąd uznał za właściwy ukarania podwójnego kaleki.  dopiero po dobrych kilku miesiącach monika tarasiuk wyciągnęła przed sąd posty (skasowane juz z forum dawno temu), które o treści szydzącej i kpiącej z niej i jej podłego zachowania w stosunku do kaleki, przedstawiła w sądzie jako grożby wobec niej.  sąd to kupił, bo interpretować wiersze to goopie sąd to potrafi jak mu wygodnie, więc przyjął je za grożby chociaż nimi nie były, a były nawet skierowane do magnańskich psów, aby poważnie podchodziły do pisania na forum. taka prośba poprzez alegorię.   Ale mściwa monika tarasiuk po kilku miesiącach wyciągnęła te wpisy bo już nie mogła znieść że tyle lat ją smaruję i jej podłe wyczyny wobec kulawego impotenta, który powinien być otoczony innym wymiernym wsparciem koleżeńskim, skoro taka nagonka jest na grożby, wobec których nie trzeba nawet udowadniać strachu, to jak należy zatem rozumieć społeczeństwo, które podejmuje takie kroki wobec kaleki nie przyjmując jego wyjaśnień w całym postępowaniu karnym, niesłusznie go osądzając !!!!  społeczeństwo hipokrytów, prawo dla daunów.  wyroki z czapki, kpiny z polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Rozwiń
lukasz
lukasz (7 listopada 2014 o 12:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

nie z obawy o mandat odjechał, adwokat zdawał sobie sprawę że w przypadku jazdy bez uprawnień zakład ubezpieczeń na drodze regresu odzyska od niego wypłacone odszkodowanie dla poszkodowanego. Więc z własnej kieszeni zapłaci motocykliście

Rozwiń
rokko
rokko (6 listopada 2014 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zygmunt W zapomniał, że utracił uprawnienia do jazdy w wyniku przekroczenia limitu punktów...w wyniku tego powienien przejść ponowne badania lekarskie i psychologiczne i zdać egzamin na prawo jazdy...skoro jest prawnikiem i wie jakie są konsekwencje tym bardzije powinien być ukarany...dziwne tłumaczenie, że czekał na policję w domu a vo zadzwonił na policję, że spowodował kolizję i odjechał? Nie...po prostu ciekł i myślał, że mu się upiecze. Nawiasem mówiąc co słychać u papugi co wjechała w Teatr Osterwy. Zamiecione już?

Rozwiń
bogu
bogu (6 listopada 2014 o 09:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

,,Mecenas,, to nie jest nazwa zawodu a jedynie  zwrot grzecznościowy.

Rozwiń
ja_sama
ja_sama (6 listopada 2014 o 09:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ale rodzinka....

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!