piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Anna Zalewska w Lublinie. Dyrektorzy szkół komentują spotkanie z minister

Dodano: 23 listopada 2016, 21:48

– Nad podstawą programową zreformowanej szkoły pracuje ponad 2 tysiące ekspertów – zapewniała minister Anna Zalewska. Fot. Dorota Awiorko<br />
– Nad podstawą programową zreformowanej szkoły pracuje ponad 2 tysiące ekspertów – zapewniała minister Anna Zalewska. Fot. Dorota Awiorko

Oświata Usłyszałem, że polskie dzieci nie lubią polskiej szkoły i nauczycieli, dlatego trzeba to zmienić – oburzał się jeden z uczestników środowego spotkania z Anną Zalewską. Ale wielu innych minister edukacji do swojej reformy przekonała

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Anna Zalewska (PiS) była gościem Lubelskiej Regionalnej Konferencji Rad Rodziców, ale spotkała się też z dziennikarzami. Pytana o to, ile będzie kosztować reforma oświaty, odpowiedziała: Średnio będzie to około kilkudziesięciu tysięcy złotych na szkołę. – Mamy te pieniądze – zapewniła.

Kosztować będzie przede wszystkim dostosowanie budynków i ich wyposażenie do potrzeb nowej struktury szkół (pracownie, krzesła, modernizacja toalet). Do tego dochodzą koszty administracyjne. W skali kraju MEN zaplanował je następująco: w 2017 r. na kwotę 313 mln zł, w 2018 r. – 148 mln zł, w 2019 r. – 243 mln zł, w 2020 r. – 243 mln zł. Dodatkowo planowane jest coroczne finansowanie dla samorządów na zadania dostosowawcze z rezerwy budżetowej, której kwota wynosi 168 mln zł każdego roku.

Minister Zalewska zapewniła, że prace nad przygotowaniem reformy dobiegają końca. – Mamy już gotowe podstawy programowe z nauczania wczesnoszkolnego i przedszkolnego, a także z informatyki i języków obcych – wyliczała. – Pozostałe będą gotowe pod koniec listopada.

Zalewska rozmawiała też m.in. z dyrektorami szkół i samorządowcami, ale spotkanie było zamknięte dla mediów.

– Myślałem, że zaatakuje gimnazja, ale pomyliłem się. Pani minister była bardzo merytoryczna i wyważona – podkreśla jeden z dyrektorów uczestniczący w spotkaniu. – Zrozumiałem, że reforma jest nieunikniona. W Lublinie i innych miastach, gdzie istnieje tylko jeden organ prowadzący szkoły, zmiany powinny przebiec stosunkowo gładko. Jednak wciąż boję się o los wiejskich szkół. Nie chce mi się wierzyć w zapewnienia, że tam nie będzie problemów – dodaje.

– Spotkanie było merytoryczne. Atmosfera życzliwa – relacjonuje kolejny z dyrektorów. – Myślę, że część osób wyszła z tego spotkania w większym stopniu przekonana do tej reformy. Na pewno jednak nie przekona się do końca nauczycieli likwidowanych gimnazjów.

– Byłem zniesmaczony. Usłyszałem, że polskie dzieci nie lubią polskiej szkoły i nauczycieli, i trzeba to zmienić – mówi inny uczestnik debaty. – Nie zgadzam się z taką opinią.

Reforma edukacji przygotowywana przez minister Zalewską zakłada wygaszenie gimnazjów, przywrócenie 8-klasowej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum. Przeciwko tym zmianom protestuje m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego, który nie wyklucza nawet ogólnopolskiego strajku.

Tymczasem pierwsze czytanie projektu zmian odbędzie się w Sejmie już 29 listopada.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(60) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 listopada 2016 o 20:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może więc zamiast wywracać system do góry nogami warto byłoby się zastanowić nad liczebnością klas i szkół. Jeśli chodzi zaś o poziom nauczania wystarczyłoby rozszerzyć podstawy programowe i podnieść progi do liceów. Po takich zmianach uczniowie zyskaliby na pewno.
Rozwiń
Gość
Gość (24 listopada 2016 o 20:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam jedno dziecko na studiach medycznych, drugie w dobrym LO. Gimnazjum w którym się uczyli znajduje się w małym mieście. Oburza mnie gdy słyszę o patologii w szkole. Ze swoich dzieci jestem dumna i nigdy nie miałam z nimi problemów wychowawczych. Nauczyciele też nie mieli. W ich klasie, w szkole nie było zachowań patologicznych. Jakieś próby niewłaściwych zachowań tłumione były w zarodku. I to była zasługa nauczycieli. Gimnazjum liczyło około 350 uczniów. Wszyscy właściwie się znali. Nie tylko uczniowie, ale i rodziny. Może więc zamiast wywracać system do góry nogami warto byłoby się zastanowić nad liczebnością klas i szkół. Jeśli chodzi zaś o poziom nauczania wystarczyłoby rozszerzyć podstawy programowe i podnieść progi do liceów. Po takich zmianach uczniowie zyskaliby na pewno.
Rozwiń
Gość
Gość (24 listopada 2016 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wielokrotnie już pisałem, ale napiszę jeszcze raz. Wprowadzenie gimnazjów było ogromnym błędem. Wśród protestujących są przede wszystkim nauczyciele tych szkól. Nie przeszkadza im fakt, że absolwenci gimnazjów kończą nauczanie historii na pierwszej wojnie światowej i jeżeli nie idą do liceum to nie mają żadnej wiedzy o okresie międzywojennym, drugiej wojnie światowej i oczywiście o bardzo złożonym okresie powojennym. Jeżeli nauczycielom to nie przemawia do rozsądku to chyba minęli się z powołaniem. Dyrektorzy gimnazjów też jak widać nie widzą problemów bo stołeczek jest ważniejszy niż nauczanie. Nikt mi nie będzie ciemnoty wciskał bo przez wiele lat pracowałem w szkolnictwie podstawowym i średnim. ZNP nie reprezentuje większości nauczycieli. Nie protestują nauczyciele szkół podstawowych, średnich nie mówiąc o nauczycielach uczelni wyższych. Pan Broniarz nie ma moralnego prawa robić zamieszania bo zapomniał chyba jak walczył przeciwko gimnazjom, a teraz mówi, że gimnazja się sprawdziły. Broniarz zapomniał też jak wygląda tablica szkolna. Jeżeli twierdzi, że gimnazja się sprawdziły to znaczy, że nie ma zielonego pojęcia o programach nauczania w tych szkołach. Bezczelny człowiek.
Rozwiń
dziadek71
dziadek71 (24 listopada 2016 o 15:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam koło szkoły i widzę dziewczyny ,chłopcy z liceum to już co niektórzy żyją jak mąż czy żona .Podjeżdża po nią samochodem wypasionym ,calują się nie jak ojciec ,czy matka ,przytylają .Dziewczyny ubierają się prowokacyjne ,chłopaki i dziewczyny piją ,palą .Zachowują się jak by byli ma własnym utrzymaniu .Niektórzy licealiści już mają konflikt z prawem .Teraz ten problem schodzi na gimnazja ,młodzież z  gimnazjów staje się wulgarna ,też miałem dzieci ,wnuki, chodziły do szkoły ,ale młodzież jeszcze nie była tak zepsuta .Przez nasz dom przewinęło się dużo młodzieży ,koledzy ,koleżanki moich dzieci ,wnuków ,ale jeszcze nie byli tacy źli choć też mieli swoje wzloty i upadki
Rozwiń
mn
mn (24 listopada 2016 o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Polacy czekają na wygaszenie gimnazjów i na system tańszy, lepszy i sprawdzony 8 SP i 4 LO (5 letnie technikum)
Ja czytam ze zrozumieniem, a ty pisz ze zrozumieniem. Sytem tańsz - kto i kiedy to wyliczył? Lepszy- na podstawie czego tak twierdzisz? Sprawdzony - kto i kiedy sprawdzał? Naprawdę, 20 lat temu świat był inny i młodzież była inna. Same sentymenty systemu nie zbudują. Jeżeli 13,14 latków przeniesiemy z gimnazum do 7 klasy - ich problemy pójdą za nimi. Dyrektorzy i nauczyciele zajmą się wprowadzaniem zmian, dostosowaniem do nowego - statuty, proceduty, pracownie, sprzęt, doskonalenie. To mnóstwo czasu i papierologii, monitoringi, kontrole i ewaluacje. Dzieci gdzieś pośrodku albo w tyle - co najmniej 4-5 roczników. Dlatego uważam, że wszelkie rewolucje w oświacie szkodzą przede wszystkim UCZNIOM.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (60)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!