poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Bijatyka czy pyskówka przy Bramie Krakowskiej? Czytelnik: Policja nie reagowała

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 sierpnia 2014, 07:30

- W reprezentacyjnym miejscu Lublina, koło Bramy Krakowskiej, pobiło się kilkunastu dobrze zbudowanych mężczyzn. Dlaczego nie zainterweniowała policja? - pyta nasz Czytelnik. - Takiego zdarzenia nie było - odpowiada Andrzej Fijołek z lubelskiej policji.

Dostaliśmy e-mail, w którym Czytelnik ze szczegółami opisuje bójkę, do której miało dojść w nocy z piątku na sobotę na Starym Mieście.

- Piętnaście minut przed północą zaczęły do nas docierać typowe kibicowskie przyśpiewki z kilkunastu męskich gardeł. Zaintrygowani całą sytuacją zwróciliśmy nasze spojrzenia w kierunku Bramy Krakowskiej. Ku naszemu przerażeniu zauważyliśmy grupę około piętnastu, może dwudziestu dobrze zbudowanych, pijanych mężczyzn, którzy po chwili zaczęli się bić, kopać, krzyczeć a także rozdzierać na sobie ubranie. Szamotanina wyglądała naprawdę groźnie i wzbudziła strach w oczach licznych gości w ogródkach a także obsługi lokali - pisze pan Łukasz.

Podkreśla, że kilkakrotnie z kolegami dzwonili na policję, ale nie doczekali się na interwencję. - To, jak w nocy reagowały a raczej nie reagowały służby w centrum miasta woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy musiałoby dojść do rozlewu krwi czy też do demolowania ogródków żeby ktoś się tym zainteresował?

Zupełnie inaczej sytuację przedstawiają policjanci. Andrzej Fijołek z biura prasowego lubelskiej policji przyznaje, że policjanci dostali tej nocy zgłoszenia, ale wyjaśnia, że bijatyki w ogóle nie było. - Widać to na monitoringu miejskim, który obejmuje ten teren. Dokładnie go przejrzeliśmy. Faktycznie pojawia się tam w tym czasie grupka osób, ale nie piętnastu czy dwudziestu, a około pięciu. Nie dochodzi do żadnej bójki, a jedynie, co najwyżej do wymiany słownej. Po chwili te osoby rozchodzą się w swoje strony - mówi.

Fijołek odpiera też zarzuty, że policjanci nie zainteresowali się sprawą. Według niego był tam patrol. - Najpierw, w tym samym czasie, przechodzili tamtędy policjanci, którzy prowadzili pijanych mężczyzn z innej interwencji przy ul. Jezuickiej. Niczego nie widzieli też funkcjonariusze w żółtych kamizelkach, którzy na co dzień patrolują deptak - tłumaczy.

Cały list pana Łukasza

Wczorajszej nocy (piątkowej nocy - red.) przebywałem z grupą znajomych w jednej z restauracji na rynku. Piętnaście minut przed północą zaczęły do nas docierać typowe kibicowskie przyśpiewki z kilkunastu męskich gardeł. Zaintrygowani całą sytuacją zwróciliśmy nasze spojrzenia w kierunku Bramy Krakowskiej skąd owe dźwięki przybierały na sile. Ku naszemu przerażeniu zauważyliśmy grupę około 15, może 20 dobrze zbudowanych, pijanych mężczyzn, którzy po chwili zaczęli się bić, kopać, krzyczeć a także rozdzierać na sobie ubranie. Szamotanina wyglądała naprawdę groźnie i wzbudziła strach w oczach licznych gości w ogródkach a także obsługi lokali.

Nie czekając sięgnąłem po telefon i wybrałem numer 997 w celu zawiadomienia policji. Niestety, dzwoniąc o godzinie 23:46 nikt nie odebrał. Koledzy dodzwonili się natomiast na numer alarmowy 112 i powiadomili operatora, który usłyszawszy o co chodzi poinformował ich, że policja już otrzymała zgłoszenie od innych osób. Czekaliśmy więc 5, 10, 15 minut i nic. Młodzi ludzie przeklinali i bili się na wysokości restauracji Czarcia Łapa w centrum miasta a policja ani chociażby straż miejsca nie interweniowała. Zdenerwowany zadzwoniłem ponownie, tym razem na 112 gdzie usłyszałem od operatora, że zgłoszenie przekazał policji i tyle może zrobić. Pytałem gdzie jest policja ale nie potrafił udzielić mi odpowiedzi. Na moją prośbę przełączył mnie na numer 997 gdzie znowu nikt nie odbierał przez około minutę. W tym czasie agresywni mężczyźni zdążyli przemieścić się dalej, w kierunku Zamku.

Nikomu z osób postronnych na szczęście nic się nie stało ale cała sytuacja, w centrum dużego miasta, przy nasilonym ruchu turystycznym również osób z zagranicy moim zdaniem jest bulwersująca i fatalnie świadcząc o sposobie działania służb porządkowych a także rzutuje negatywnie na wizerunek Lublina. Podczas całego wieczoru nie widziałem ani jednego patrolu pieszego na "starówce", przejechał tylko jeden policyjny radiowóz około godziny 22:00. Nikt nie zareagował, nikt nie zainteresował się co dzieje się w nocy w reprezentacyjnej części miasta. Zresztą, o ile mi dobrze wiadomo, na rynku i w okolicach Bramy Krakowskiej jest monitoring. Nie bardzo wiem tylko czy ktoś go obsługuje? Może nie działa? Naprawdę mam wielki szacunek do munduru ale to jak w nocy reagowały a raczej nie reagowały służby w centrum miasta woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy musiałoby dojść do rozlewu krwi czy też do demolowania ogródków żeby ktoś się tym zainteresował? Dodam tylko, że lokal opuściliśmy około godziny 1:00 w nocy, do tego czasu również nie pojawiała się policja lub straż miejska, nawet na patrolu.

Liczę, że może Państwu uda się ustalić czym funkcjonariusze byli tak zajęci w nocy lub dlaczego nie zareagowali na kilka, może nawet kilkanaście zgłoszeń od mieszkańców miasta. Nie muszę chyba dodawać, że patrole w ruchliwym centrum miasta powinny być standardem w nocy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin policja Stare Miasto
waldi
Lidka
Sasza Pałlitrow
(30) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

waldi
waldi (24 września 2014 o 00:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

brawo chopy!

Rozwiń
Lidka
Lidka (18 sierpnia 2014 o 13:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nadgorliwy donosicielu, chłopaki świętowali wieczór kawalerski kolegi, a okrzyki nie były kibolskie tylko żeglarskie. Patrol stał obok i nie reagował bo właściwie ocenił sytuację. Zawistnicy by tylko karali...
Rozwiń
Sasza Pałlitrow
Sasza Pałlitrow (13 sierpnia 2014 o 14:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie pitolcie. Jeżdżę nocą na taryfie i policję widać. Sam niedawno dzwoniłem jak dwa łby biły trzeciego. Po kilku minutach były dwa radiowozy. A jak ktoś ryja piłuje, to też bez przesady, nie będzie jechał na sygnale oddział antyterrorystów. Wuluzujta

Nie wiem jak było w tym wypadku,ale zdarzało mi się  telefonować na Policję,bo ktoś rozbijał przystanek,wybijał szyby.10 minto nikt nie odbiera telefonu.Nie zaspecjalnie są zainteresowani takimi drobiazgami.Do grupki gnojków zaćpanych to nire bardzo wychylają się z samochodu.Trzeba chronić swoje życie prawda?

Rozwiń
agentwrogiegoukladu
agentwrogiegoukladu (13 sierpnia 2014 o 12:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jeżeli wznosili okrzyki o charakterze narodowym to było to po prostu zebranie dyskusyjne koła patriotycznego. Jeżeli nie wznosili to wina Tuska.

Rozwiń
antyowad
antyowad (12 sierpnia 2014 o 08:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ojej, żuczek oszczedza na wszystkim zeby na inwestycje mu wystarczylo, po co komu woeksza liczba patroli w miescie, po co martwic sie o zdrowie i zycie obywateli, jestesmy przy korycie to robmy tylko to czym przed wyborami bedzie mozna sie pochwalic. Zuk oszczedza na mieszkancach i realizuje swoje chore ambicje, czlowieku przejrzyj na oczy, w tym miescie nie sa potrzebne igrzyska skoro nawet chleba nie ma! Zawiazalo sie towarzystwo wzajemnego lizania po tylkach i mysla ze sa nie do ruszenia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (30)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!