wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Chora na serce czekała kilka godzin w szpitalu. Lekarze jej nie zbadali. Rano już nie żyła

Dodano: 28 czerwca 2017, 13:47

Z opinii biegłego lekarza, który badał sprawę na zlecenie prokuratury wynika, że w przypadku Zdzisławy K. na każdym etapie popełniono błędy.
Z opinii biegłego lekarza, który badał sprawę na zlecenie prokuratury wynika, że w przypadku Zdzisławy K. na każdym etapie popełniono błędy.

Starsza pani chora na serce przez dziewięć godzin leżała w izbie przyjęć lubelskiego szpitala. Chociaż skarżyła się lekarzom – nie zrobiono jej nawet badania EKG. Rano okazało się, że nie żyje

Zdzisława K., pielęgniarka z Lublina, od lat cierpiała na chorobę wieńcową. Przeszła zawał, wszczepiano jej stenty. W maju ubiegłego roku 69-latka zasłabła na ulicy. Nie mogła poruszać nogami. Zdołała jednak usiąść na ławce przed blokiem przy ul. Lwowskiej. Przesiedziała tam sześć godzin. Nikt nie zwrócił na nią uwagi. Kobieta wezwała wreszcie taksówkę, ale kierowca odmówił wykonania kursu, bo nie mógł przenieść kobiety do samochodu. Wezwano karetkę pogotowia.

Tuż po godz. 15 Zdzisława K. trafiła na izbę przyjęć szpitala przy ul. Jaczewskiego. Ratownicy przywieźli ją tam na wózku. Przyjmująca pacjentkę pielęgniarka Jolanta P. nie zmierzyła kobiecie tętna ani temperatury. Nie wykonała też badania EKG. Jak później ustalili śledczy – nie zaznaczyła w szpitalnej dokumentacji, że pacjentka ma chore serce. Przydzieliła 69-latce kategorię zieloną. To oznacza, że pacjent jest badany w ostatniej kolejności (po osobach z czerwoną i żółtą kategorią) i może czekać na pomoc do dwóch godzin.

Po godz. 19 pacjentka leżała już na sali obserwacyjnej. Skarżyła się pielęgniarce na złe samopoczucie. O północy odnotował to również ratownik medyczny. Z akt sprawy wynika, że o wszystkim wiedziała 73-letnia Hanna C., która tego dnia miała dyżur lekarski na izbie przyjęć SPSK4 w Lublinie. Pacjentka osobiście skarżyła się pani doktor i prosiła o przeprowadzenie badań. Po północy Zdzisława K. dostała kroplówkę. Nad ranem ratownik zorientował się, że kobieta nie oddycha. Godzinę później lekarz stwierdził zgon.

Z opinii biegłego lekarza, który badał sprawę na zlecenie prokuratury wynika, że w przypadku Zdzisławy K. na każdym etapie popełniono błędy. Ratownicy z pogotowia nie wykonali na miejscu EKG. Nie wpisali do dokumentacji, że kobieta jest po zawale i przez sześć godzin siedziała na ławce bez władzy w nogach.

– Personel szpitala również działał niezgodnie z procedurami – ustalił biegły. Uznał, że do tragedii przyczyniła się zarówno pielęgniarka z SOR, jak i dyżurująca na oddziale lekarka.

– Hanna C. zlekceważyła informacje od personelu i chorej – zaznaczył biegły. Według niego, gdyby lekarka wcześniej zajęła się pacjentką, ta miałaby szansę na przeżycie. Podkreślił jednocześnie, że Hanna C. nie dostała pełnych informacji o stanie i historii choroby pacjentki. 73-latka, jako lekarz dyżurny, była również nadmiernie obciążona pracą.

– Zwłoka wynikała ze zbyt małej liczby lekarzy i złej organizacji – ocenił biegły.
Szpital nie zna tej opinii, więc jej nie komentuje. Podkreśla jednak, że obsada lekarska na SOR jest właściwa.

– W razie potrzeby mamy zabezpieczenie na oddziałach klinicznych. Oddział jest bardzo nowocześnie wyposażony, dzięki czemu nie wymaga tyle personelu, co w innych placówkach. Zatrudnienie jest optymalne – tłumaczy Marta Podgórska, rzecznik prasowy SPSK 4. – Bardzo dokładnie planujemy dyżury, by zapobiegać kryzysowym sytuacjom – zapewnia.

Hanna C. nie leczy już w SPSK 4. Prokuratura Okręgowa w Lublinie oskarżyła ją o nieumyślne narażenie życia pacjentki. Grozi za to do roku więzienia. 73-latka nie przyznała się do winy. Podobne zarzuty usłyszała pielęgniarka z oddziału ratunkowego. Jolanta P. również nie poczuwa się do winy. Przyznała jednak, że brak badania EKG był błędem. Akt oskarżenia przeciwko obu kobietom trafił właśnie do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.

Czytaj więcej o: zdrowie szpital
Gość
Użytkownik niezarejestrowany
Karol
(43) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (31 lipca 2017 o 14:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
... Lekarka. Czytaj ze zrozumieniem zanim coś wysmarujesz.
Rozwiń
Gość
Gość (2 lipca 2017 o 18:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Polską służbę zdrowia niszczą oszczędności na ludziach i układy. W SPSK 4 był nawet dział marketingu- szpital to interes, pracownicy zarabiają minimum dodatki wlicza się im do podstawy, ana 10 pracowników przypada 1 kierownik oczywiście po układach. Prym wiedzie reklama i biurokracja nakierowana na różne ISO i Akredytacje ! Powstają różne niepotrzebne komórki typu wewnętrzny audytor, rzecznik prasowy, koordynator itp.
Rozwiń
Karol
Karol (1 lipca 2017 o 21:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
We wszystich lubelskich szpitalach jest realne zagrożenie życia.Na co zwróciły uwagę pielęgniarki z SPSK1wysyłając pismado 8 instytucji.Mobbing w szpitalach jest efektem złej organizacji,braku personelu i przeciążenie pracą.Sama wiem,ze nie robię tego co powinnam przy pacjencie;robię szybko,po łebkach,aby ;jakoś;przetrwać dyżur.Nie szukajmy winy w jednostkach zmieńy szpitale,organizacje .W takim tłumie jak jest na Sorach nie trudno o pomyłkę i nie wykonanie uczciwe pracy.Winę ponoszą wszyscy;nfz,dyrekcja za organizację no i starzy komunistyczni dyrektorzy,którzy stracili kontakt z rzeczywistością, a myślą tylko o solariach,polowankach,forsie i załatwieniu posadek.
 jeszcze trochę i 100 lat będzie . zwalania na komunę
Rozwiń
Gość
Gość (29 czerwca 2017 o 09:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ludzie ogarnijcie się! byłam kilka razy na spsk4 sor z bliskimi mi osobami i jestem bardzo wdziĘczna za pomoc jaka uzyskaliŚmy!! sami strzelanie sobie w kolana a później pretensje tylko do kogo?! spsk4 jest to centrum urazowe na całe województwo! sor szpitalny oddział ratunkowy a jacy tam pacjenci przychodzą byłam tam kilka godzin bo tego wymagały badania podejrzenie zawału pobieranie krwi co 6 godzin więc czemu się dziwicie że tyle się czeka? no tak jak się przychodzi z ***a to siedzieć siedzieć kilka godzin się ma się siły ale awanturowac się i wdzierac na personel to siła się znajdzie... nie tylko w lublinie jest 1 szpital.... a jak że sraczka czy bólami od tygodnia się przychodzi to do kogo pretensje a gdzie wizyta u lekarza rodzinnego albo w galenie bo po co lepiej na jaczewskigo odrazu komplet badań trzeba sobie porobić... sor to nie miejsce na przewlekłe sprawy tylko nagle tym bardziej że na tyle "chorych" co nieraz jest na oddziale ratunkowym jest mało pracowników...
Rozwiń
Gość
Gość (29 czerwca 2017 o 09:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
We wszystich lubelskich szpitalach jest realne zagrożenie życia.Na co zwróciły uwagę pielęgniarki z SPSK1wysyłając pismado 8 instytucji.Mobbing w szpitalach jest efektem złej organizacji,braku personelu i przeciążenie pracą.Sama wiem,ze nie robię tego co powinnam przy pacjencie;robię szybko,po łebkach,aby ;jakoś;przetrwać dyżur.Nie szukajmy winy w jednostkach zmieńy szpitale,organizacje .W takim tłumie jak jest na Sorach nie trudno o pomyłkę i nie wykonanie uczciwe pracy.Winę ponoszą wszyscy;nfz,dyrekcja za organizację no i starzy komunistyczni dyrektorzy,którzy stracili kontakt z rzeczywistością, a myślą tylko o solariach,polowankach,forsie i załatwieniu posadek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (43)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!