wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Chory mężczyzna przepisał mieszkanie na pielęgniarkę. Kobieta odpowiada za wyłudzenie

Dodano: 30 maja 2017, 11:52

– Krzysztof czuł się przy mnie bezpiecznie. Sam zaproponował mieszkanie w zamian za opiekę – przekonywała w sądzie Anna Ś. Pielęgniarka z Lublina odpowiada za wyłudzenie mieszkania od chorego psychicznie pacjenta.

Proces Anny Ś. toczy się przed Sądem Rejonowym Lublin – Zachód. We wtorek kobieta po raz pierwszy pojawiła się na sali rozpraw. Z wyjaśnień pielęgniarki wynika, że jej podopieczny Krzysztof W. nalegał, by przyjęła jego mieszkanie w zamian za opiekę.

– Krzysztof prosił, żeby się nim zajmowała do końca życia w zamian za mieszkanie. Usłyszał w telewizji, że ludzie tak robią – wyjaśniała przed sądem Anna Ś. – Powiedziałam, że muszę się zastanowić, czy podołam temu obowiązkowi i najlepiej będzie, jeśli oboje pójdziemy do prawnika.

Krzysztof W. mieszkał w lubelskiej dzielnicy LSM. Był chory psychicznie i fizycznie. Wymagał codziennej pomocy. Opiekowała się nim m.in. 51-letnia Anna Ś. Początkowo w ramach świadczeń przyznawanych przez lubelski MOPR. Według śledczych, kobieta postanowiła wykorzystać zaufanie swojego podopiecznego. Namówiła go, by przepisał na nią swoje mieszkanie.

Sprawa wyszła na jaw, kiedy Krzysztof W. leżał na oddziale onkologicznym. Odwiedziła go tam terapeutka. Mężczyzna dał jej do przeczytania akt notarialny.

– Mówił, że Ania powiedziała, że jest jej to potrzebne do opieki – zeznała później w sądzie terapeutka. – Pytałam go, czy wie, co zrobił. Zdenerwował się.

Sama Anna Ś. przekonywała we wtorek w sądzie, że Krzysztof W. doskonale wiedział, co podpisuje.

– Notariusz wyjaśniał mu, że po podpisaniu aktu mieszkanie przejdzie na moją własność – tłumaczyła Anna Ś. – Ja mam mu za to zajmować się nim do końca życia. Krzysztof był zadowolony z opieki.

Anna Ś. zapewniała, że lekarz opiekujący się mężczyzną nie widział przeciwwskazań do podpisania umowy. Także notariusz miał być wcześniej informowany, że Krzysztof leczy się psychiatrycznie (w procesie mężczyzna temu zaprzeczał – red.). Anna Ś. odpowiada nie tylko za wyłudzenie mieszkania, ale także za przywłaszczenie dowodu osobistego i dokumentacji medycznej Krzysztofa W. Nie wiadomo, jakie miała zamiary.

– Krzysztof dał mi dokumenty, kiedy trafił do szpitala. Nie chciał, żeby zaginęły – tłumaczyła w sądzie Anna Ś.

Sprawa początkowo trafiła do mediacji. Zanim jednak doszło do porozumienia, Krzysztof W. zmarł. W tej sytuacji pielęgniarka nie mogła już uniknąć procesu. Grozi jej do 8 lat więzienia.

Czytaj więcej o: sąd proces pielęgniarka
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
barbara
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 czerwca 2017 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie rozumiem czemu i w świetle faktów o czym pisze gazeta to nie jest istotne. Ja w tej sprawie zadałbym inne pytania a mianowicie. - czy Krzysztof W. był ubezwłasnowolniony ? - jeżeli tak,to czemu opiekun prawny nie opiekował się ubezwłasnowolnionym na tyle że musiała to robić Anna Ś. - jeżeli nie był ubezwłasnowolniony a jego stan zdrowia wymagał opieki osób trzecich (mam na myśli prawnych spadkobierców) to czemu te osoby nie zadbały o to aby Anna Ś. w sposób niekontrolowany miała kontakt z Krzysztofem W. ? Czemu nasuwają się takie pytania ? Ponieważ dość często się zdarza ,że kiedy rodzina ma takiego człowieka to poniecha obowiązku opieki i godzi się iż ktoś postronny ich z obowiązku wyręcza. Dopiero kiedy problem znika jak w tym przypadku gdzie człowiek umiera wtedy pojawiają się spadkobiercy a osoba która poniosła trud opieki nie dość że nie otrzymuje gratyfikacji to jeszcze jej się grozi konsekwencjami prawnymi. Tak dla przykładu pytam - gdzie był syn Wioletty Villas , czy on wykazał maksimum staranności kiedy jego matka jeszcze żyła ....takiej staranności i determinacji kiedy ubiegał się o spadek po matce ? zadbały o Krzysztofa W. aby taki zapis
Rozwiń
Gość
Gość (31 maja 2017 o 15:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Całuski dla p. Mecenasa :*:*
Rozwiń
barbara
barbara (31 maja 2017 o 12:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Na jakiej podstawie padły oskarżenia? Opisane przepisanie mieszkania na opiekunkę przecież nie jest nielegalne!
  "Sprawa wyszła na jaw, kiedy Krzysztof W. leżał na oddziale onkologicznym. Odwiedziła go tam terapeutka. Mężczyzna dał jej do przeczytania akt notarialny. – Mówił, że Ania powiedziała, że jest jej to potrzebne do opieki – zeznała później w sądzie terapeutka. – Pytałam go, czy wie, co zrobił. Zdenerwował się."
Rozwiń
Gość
Gość (31 maja 2017 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na jakiej podstawie padły oskarżenia? Opisane przepisanie mieszkania na opiekunkę przecież nie jest nielegalne!
Rozwiń
Gość
Gość (31 maja 2017 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZAOPIEKOWAŁA SIĘ WSZYSTKIM
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!