środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Chory mężczyzna przepisał swojej pielęgniarce mieszkanie. "Mówił, że nie wiedział, co robi"

Dodano: 23 lutego 2017, 11:45

Kończy się proces pielęgniarki oskarżonej o wyłudzenie mieszkania. Anna Ś. miała przejąć lokal swojego podopiecznego, wykorzystując jego niepełnosprawność. Kobieta nie przyznaje się do winy.

Sprawę wyjaśnia Sąd Rejonowy Lublin-Zachód. Podczas wczorajszej rozprawy zeznawał syn Anny Ś. Przekonywał, że wraz z całą rodziną opiekowali się chorym Krzysztofem. Mieli go traktować jak członka rodziny.

– On sam poprosił, żeby mama się nim zajmowała w zamian za mieszkanie – przekonywał Piotr Ś. – Była tym bardzo zaskoczona. Nie była wcześniej w takiej sytuacji. Krzysztof powtarzał tę prośbę kilka razy.

Relacje innych świadków przeczą tej wersji wydarzeń.

– Odwiedziłam Krzysztofa w szpitalu i zapytałam, czy chciał przepisać mieszkanie Annie. On zrobił się czerwony. Wstydził się. Mówił, że tego nie chciał. Nie wiedział, co robi – zeznała wcześniej w sądzie jedna z pielęgniarek, które opiekowały się niepełnosprawnym mężczyzną.

Krzysztof M. mieszkał w lubelskiej dzielnicy LSM. Był chory psychicznie i fizycznie. Wymagał stałej pomocy. 51-letnia Anna Ś. zajmowała się nim w ramach świadczeń przyznawanych przez lubelski MOPR. Odwiedzała Krzysztofa w jego mieszkaniu. Według śledczych, kobieta postanowiła wykorzystać zaufanie swojego podopiecznego. Namówiła go, by przepisał na nią lokal.

51-latka tłumaczyła później śledczym, że była wyjątkowo zaangażowana w pomoc Krzysztofowi. Pomagali jej bliscy. – Krzysztof mówił, że czuje się bezpiecznie i nie boi się o przyszłość wiedząc, że opiekuje się nim moja rodzina – zapewniała śledczych Anna Ś.

W 2014 r. pielęgniarka i jej podopieczny pojechali do notariusza. Podpisali umowę dożywocia. Zgodnie z jej zapisami Anna Ś. miała opiekować się Krzysztofem W. do końca jego życia. W zamian, już w momencie podpisania umowy, dostała mieszkanie.

Sprawa wyszła na jaw, kiedy Krzysztof trafił do szpitala. Mężczyzna pokazał wówczas akt notarialny jednej z terapeutek.

– Twierdził, że Ania powiedziała, że jest jej to potrzebne do opieki – zeznała później terapeutka.
Anna Ś. odpowiada przed sądem nie tylko za wyłudzenie mieszkania, ale i za przywłaszczenie dowodu osobistego i dokumentacji medycznej Krzysztofa W.

– On sam dał to mamie do przechowania. Bał się, że zgubi dokumenty – wyjaśniał w sądzie syn Anny Ś.

Krzysztof W. zmarł niedługo po tym, jak sprawa trafiła do sądu. Anna Ś. nie przyznaje się do zarzutów. Grozi jej do 8 lat więzienia. Sprawa wróci na wokandę w marcu. Wtedy mają zostać przesłuchani ostatni świadkowie.

Czytaj więcej o: sąd proces pielęgniarka
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 lutego 2017 o 07:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A Bolkowie nie zostawili chorego syna na pastwę losu. A jak kitnął to aj waj Centkiewicz winien nasiego syna śmierci. Zapomnieli jak synalek jeżdził po pijaku po chodnikach dla pieszych i połamał ludziom kości.
Rozwiń
Gość
Gość (24 lutego 2017 o 00:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Siła NFZ podzialala.
Rozwiń
Gość
Gość (23 lutego 2017 o 22:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tepa suka, zalozyc jej szalik wisly i wystawic na centealnym w wawie.
Rozwiń
ghhgh
ghhgh (23 lutego 2017 o 19:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
u mnie ojciec mając 82 lata był reanimowany, nastąpiło niedotlenienie mózgu gdzie zaczał nas dzieci wyganiac a uprzejmy sąsiad  zaoferował mu pomoc i ojciec chciał odebrać darowany synowi dom z działka a dać temu baranowi sąsiadowi, no ale sie nie udalo diablowi sąsiadowi dorobić na naszej krzywdzie. Jak sobie wspomnę tą gehennę co przeszliśmy przez tego sąsiada, to zastanawiam się czy Bóg istnieje.
Rozwiń
Gość
Gość (23 lutego 2017 o 16:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Za opiekę to się dostaje np około 150zł dniówka. A na mieszkanie to taka stara lampucera nigdy by nie zarobiła na etacie zmywaka, żeby się nawet zesr...a. Widać gołym okiem, że to lichwa. Co tu badać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!