Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lublin

4 lipca 2017 r.
8:49

Kolonie bez telefonu komórkowego? To się zdarza coraz częściej. "Dzieci lepiej znoszą rozłąkę"

235 14 A A
Dzieci na koloniach bez telefonu lepiej znoszą rozłąkę z rodzicami i chętniej się bawią – przekonują organizatorzy wypoczynku
Dzieci na koloniach bez telefonu lepiej znoszą rozłąkę z rodzicami i chętniej się bawią – przekonują organizatorzy wypoczynku (fot. Maciej Kaczanowski / Archiwum)

Mieszkanka Lublina nie mogła wyjść z osłupienia, gdy organizator wyjazdu kazał jej synowi zostawić komórkę na czas pobytu na koloniach. Takie obostrzenia coraz częściej pojawiają się w umowach o wypoczynku

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Organizatorzy kolonii i obozów coraz częściej zabraniają dzieciom i młodzieży zabierania ze sobą na wakacyjne wyjazdy telefonów. Inni ograniczają możliwość korzystania z nich do godziny dziennie. Argumenty za wprowadzeniem takiego rozwiązania nie zawsze spotykają się jednak ze zrozumieniem rodziców.

– W niedzielę odwiozłam syna na kolonie i przeżyłam szok, bo dowiedziałam się, że mam zabrać mu telefon. Początkowo myślałam, że to jakiś żart. Nie rozumiem, jak można w XXI wieku pozbawiać rodziców stałego kontaktu z dzieckiem, czy zabraniać im korzystania z profili społecznościowych – denerwuje się pani Aneta, mieszkanka Lublina. – Byłam przy tym jedynym rodzicem niezadowolonym z takiego rozwiązania. Zupełnie ich nie rozumiem. Wprawdzie ostatecznie syn pojechał, ale drżę z niepewności, czy nie wydarzy się coś złego, a ja nie zostanę o tym poinformowana na czas.

Okazuje się, że w regulaminach kolonii i obozów coraz częściej znajduje się zapis o zakazie korzystania z telefonów.

– Rodzice powinni zapoznać się z nim zanim zapiszą dziecko na obóz, czy kolonie – podkreśla Marek Wołos, organizator obozu dla dzieci hrubieszowskiej sekcji karate kyokushin. – Nasze obozy trwają siedem dni i w tym czasie dzieci nie korzystają z telefonów. Gdyby działo się coś złego, to my kontaktujemy się z rodzicami. W każdej chwili mogą oni też do nas zadzwonić i dopytać o swoje dziecko, czy – jeśli jest taka potrzeba – także z nim porozmawiać.

Wołos mówi, że dzieci próbują czasami „przemycić” telefon, ale gdy opiekunowie go zobaczą, urządzenie jest rekwirowane.

– Wakacje to czas zabawy i odpoczynku, a nie wpatrywania się w ekran. Stąd zakaz. Ale muszę też przyznać, że dzieci nie mogące dzwonić co pięć minut do rodziców są spokojniejsze i lepiej znoszą rozłąkę – zauważa. – Po prostu dobrze się bawią. Inaczej bywało, kiedy maluch dzwonił do domu i mówił mamie, że tęskni, a ta zaczynała się nad nim rozczulać. To prowadziło do wielu łez, których teraz zwyczajnie nie ma. Rodzice dzięki temu też mają wolne. Im też wakacje przecież się należą.

Wakacje z ograniczonym użyciem telefonu organizuje m.in. Agroturystyka „Stajnia w sadzie”. – Dzieci dostają swoje telefony po obiedzie. Mogą z nich korzystać przez godzinę – opowiada Małgorzata Sabarańska-Figas. – Na takie rozwiązanie zdecydowaliśmy się po tym, jak zauważyliśmy, że wystarczy dać dzieciom telefon czy tablet, żeby wszystko przestawało je interesować. Konie, ogniska, wycieczki – nic nie było ważne oprócz gier. Bez dostępu do urządzeń pochłania ich prawdziwe, a nie wirtualne życie. Bardzo ważna jest też niemożność zadzwonienia do rodziców przed zaśnięciem. Takie wieczorne rozmowy bardzo często prowadziły do smutku i płaczu. Odkąd z nich zrezygnowaliśmy, czytamy dzieciom książkę, a one potem pięknie zasypiają i nic ich nie niepokoi.

– Z telefonów i tabletów zrezygnowaliśmy też dla swojego spokoju – przyznaje inny organizator wypoczynku w województwie lubelskim. Prosi, żeby nie podawać jego nazwiska. – Mieliśmy przypadki, że w trakcie obozu zniszczony został tablet, w jeziorze utonęła komórka, a jeden z chłopców kupił gry za ponad 200 zł. Rodzice mieli o to wszystko do nas pretensje. Dlatego zakaz posiadania urządzeń elektrycznych bardzo ułatwił naszą pracę.

Sonda: Co sądzisz o koloniach bez telefonu komórkowego?

Liczba głosów: 337
90.5%
To dobry pomysł
8.31%
To zły pomysł
1.19%
Nie mam zdania

Komentarze 14

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 6 lipca 2017 o 19:48
A moje dziecko niebawem wyjeżdża na kolonie i organizator nie ma nic przeciwko telefonom a wręcz przeciwnie. Każde dziecko dostanie numer telefonu do organizatora i swojego opiekuna, na wszelki wypadek gdyby oddaliło się od swojej grupy. Telefony mają być zabierane jedynie na noc by dzieci po całym dniu odpoczywały a nie grały, sms-owały, czy hasały po internecie. Telefon jest po to by móc się skontaktować gdy jest taka potrzeba a także by przywieźć do domu wspomnienia w postaci zdjęć. Ja dam dziecku telefon i nie wyobrażam sobie by ktoś miał zabronić mojemu dziecku zabranie telefonu ze sobą. A opiekun powinien sam zdecydować co należy zrobić, w pojedynczych przypadkach, gdy dzieci telefony nadużywają do grania...
A moje dziecko niebawem wyjeżdża na kolonie i organizator nie ma nic przeciwko telefonom a wręcz przeciwnie. Każde dziecko dostanie numer telefonu do organizatora i swojego opiekuna, na wszelki wypadek gdyby oddaliło się od swojej grupy. Telefony mają być zabierane jedynie na noc by dzieci po całym dniu odpoczywały a nie grały, sms-owały, czy hasały po internecie. Telefon jest po to by móc się skontaktować gdy jest taka potrzeba a także by przywieźć do domu wspomnienia w postaci zdjęć. Ja dam dziecku telefon i nie wyobrażam sobie by ktoś mia... rozwiń
Avatar
Gość / 5 lipca 2017 o 21:44
Błagam Was drodzy Rodzice, jak kupujecie dzieciom telefony za tysiące, to j się nie dziwie, ze wychowawcy nie chcą później słuchać wszych gróźb bo dziecko zgubilo iPhona
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 14:34
Nie posiadam telefonu komórkowego,nie posiadam telewizora,nie jeżdżę samochodem.Posiadam solidne wykształcenie i zawód,znam dwa języki obce / angielski,włoski /,zjeżdziłem całą Europę.Z moich podróży po świecie wysyłam znajomym kartki,uwielbiam kartki otrzymywać.
Avatar
Brrr / 4 lipca 2017 o 13:02
Dzieci mogą się nauczyć pisać kartki do domu lub listy. Często nie znają swojego adresu domowego i nie wiedzą jak zaadresowac przesyłkę.  Jedna i druga strona potrzebuje odpoczynku rodzic od dziecka i dziecko od rodzica.  Dziecko jedzie aby sie integrować a nie siedzieć w ekranie.  Jako organizator zawsze zabraniam brania tel przez dzieci. Reakcja jest rodziców różna. Nawet zdarzało się że dzieci miały pochowane tel i w nocy rozmawiały.  To też pokazuje jakie zaufanie jest do organizatow. Jeżeli ufamy to nie ma problemu wiemy że w określonych porach można zadzwonić lub jak coś się stanie to też będzie od razu informacja.  Jeżeli nie mamy zaufania do organizatora to się oburzamy zakazami telefonicznymi. 
Dzieci mogą się nauczyć pisać kartki do domu lub listy. Często nie znają swojego adresu domowego i nie wiedzą jak zaadresowac przesyłkę.  Jedna i druga strona potrzebuje odpoczynku rodzic od dziecka i dziecko od rodzica.  Dziecko jedzie aby sie integrować a nie siedzieć w ekranie.  Jako organizator zawsze zabraniam brania tel przez dzieci. Reakcja jest rodziców różna. Nawet zdarzało się że dzieci miały pochowane tel i w nocy rozmawiały.  To też pokazuje jakie zaufanie jest do organizatow. Jeżeli ufamy to nie ma problemu wiemy że w określ... rozwiń
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 12:16
Patrze na to troszkę z boku bo mam już dorosłe dzieci, ale nadal mam 'kolonijnych" bratanków i siostrzeńców. Całkowite pozbawianie dziecka telefonu to już chyba nie te czasy, ale umowa, że telefon dostajemy z "depozytu"znajdującego sie u wychowawców na godzinę w ściśle określonym czasie np. pomiędzy 18 i 19 to świetne i bardzo mądre rozwiązanie. Z opowieści słyszę, że wtedy dzieciaku głównei grają w gierki a nie wydzwaniaja do rodziców :)) No i wielki szacunek dla wychowawców i opiekunów naszych dzieci - zwłaszcza tych, którzy samodzielnie organizują dla dzieci z własnych szkół wyjazdy wakacyjne.
Patrze na to troszkę z boku bo mam już dorosłe dzieci, ale nadal mam 'kolonijnych" bratanków i siostrzeńców. Całkowite pozbawianie dziecka telefonu to już chyba nie te czasy, ale umowa, że telefon dostajemy z "depozytu"znajdującego sie u wychowawców na godzinę w ściśle określonym czasie np. pomiędzy 18 i 19 to świetne i bardzo mądre rozwiązanie. Z opowieści słyszę, że wtedy dzieciaku głównei grają w gierki a nie wydzwaniaja do rodziców :)) No i wielki szacunek dla wychowawców i opiekunów naszych dzieci - zwłaszcza tych, któr... rozwiń
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 11:53
Oj zejdźcie już z tej Pani Anety! Ja widzę same plusy takiej sytuacji - dziecko na koloniach uczy się samodzielności, telefon nie rozprasza (a tyle się teraz mówi o uzależnieniu od smartfonów u dzieci), uczy się, że internet to nie cały świat i można bez niego przeżyć. Ale zauważcie, że Pani Aneta dowiedziała się o tym na moment przed rozstaniem z synem, nikt jej nie wytłumaczył dlaczego taką decyzję podjął organizator i nie dał jej czasu na przemyślenie wszystkiego i zauważenie plusów. Inaczej się na coś patrzy mając trochę czasu i perspektywy a inaczej będąc rzuconym na głęboką wodę. Pani Aneto, proszę się nie martwić, syn na pewno będzie się znakomicie bawił. W gruncie rzeczy to właśnie Pani jest w gorszej sytuacji, bo jako rodzic będzie się Pani martwiła w każdej sekundzie tych kolonii natomiast młody będzie się dobrze bawił. Z wieloletniego doświadczenia opiekuna kolonijnego wiem, że zwykle rozpacz maluchów trwa kilka pierwszych godzin a potem wpadają w wir zabawy. Rodzice o wypadkach młodych są zawsze informowani natychmiastowo, bo nikt nie będzie ryzykował.
Oj zejdźcie już z tej Pani Anety! Ja widzę same plusy takiej sytuacji - dziecko na koloniach uczy się samodzielności, telefon nie rozprasza (a tyle się teraz mówi o uzależnieniu od smartfonów u dzieci), uczy się, że internet to nie cały świat i można bez niego przeżyć. Ale zauważcie, że Pani Aneta dowiedziała się o tym na moment przed rozstaniem z synem, nikt jej nie wytłumaczył dlaczego taką decyzję podjął organizator i nie dał jej czasu na przemyślenie wszystkiego i zauważenie plusów. Inaczej się na coś patrzy mając trochę czasu i perspekt... rozwiń
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:53
Trochę zrozumienia! Może synek pani Anety to tak zwana mameja i maminsynek, i stąd jej drżenie?
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:52
Za moich czasów można było do rodziców dzwonić na telefon stacjonarny z kolonii. Osobiście nie dzwoniłam ani ja, ani żadne z mojego rodzeństwa. Rodzice zadzwonili może ze dwa razy, i uspokojeni faktem, że nic złego nam się nie dzieje, czekali na nasz powrót. Listy pamiętam pisaliśmy, i kartki pocztowe.
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:49
Pani Anetko, meliske i rumianek zamiast podniet na komórce.
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:48
Pani Aneta sama jest pewnie uzależniona od komórki i portali społecznościowych (syndrom dziubka?), stąd szok. Jak żyć?
Avatar
Gość / 6 lipca 2017 o 19:48
A moje dziecko niebawem wyjeżdża na kolonie i organizator nie ma nic przeciwko telefonom a wręcz przeciwnie. Każde dziecko dostanie numer telefonu do organizatora i swojego opiekuna, na wszelki wypadek gdyby oddaliło się od swojej grupy. Telefony mają być zabierane jedynie na noc by dzieci po całym dniu odpoczywały a nie grały, sms-owały, czy hasały po internecie. Telefon jest po to by móc się skontaktować gdy jest taka potrzeba a także by przywieźć do domu wspomnienia w postaci zdjęć. Ja dam dziecku telefon i nie wyobrażam sobie by ktoś miał zabronić mojemu dziecku zabranie telefonu ze sobą. A opiekun powinien sam zdecydować co należy zrobić, w pojedynczych przypadkach, gdy dzieci telefony nadużywają do grania...
A moje dziecko niebawem wyjeżdża na kolonie i organizator nie ma nic przeciwko telefonom a wręcz przeciwnie. Każde dziecko dostanie numer telefonu do organizatora i swojego opiekuna, na wszelki wypadek gdyby oddaliło się od swojej grupy. Telefony mają być zabierane jedynie na noc by dzieci po całym dniu odpoczywały a nie grały, sms-owały, czy hasały po internecie. Telefon jest po to by móc się skontaktować gdy jest taka potrzeba a także by przywieźć do domu wspomnienia w postaci zdjęć. Ja dam dziecku telefon i nie wyobrażam sobie by ktoś mia... rozwiń
Avatar
Gość / 5 lipca 2017 o 21:44
Błagam Was drodzy Rodzice, jak kupujecie dzieciom telefony za tysiące, to j się nie dziwie, ze wychowawcy nie chcą później słuchać wszych gróźb bo dziecko zgubilo iPhona
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 14:34
Nie posiadam telefonu komórkowego,nie posiadam telewizora,nie jeżdżę samochodem.Posiadam solidne wykształcenie i zawód,znam dwa języki obce / angielski,włoski /,zjeżdziłem całą Europę.Z moich podróży po świecie wysyłam znajomym kartki,uwielbiam kartki otrzymywać.
Avatar
Brrr / 4 lipca 2017 o 13:02
Dzieci mogą się nauczyć pisać kartki do domu lub listy. Często nie znają swojego adresu domowego i nie wiedzą jak zaadresowac przesyłkę.  Jedna i druga strona potrzebuje odpoczynku rodzic od dziecka i dziecko od rodzica.  Dziecko jedzie aby sie integrować a nie siedzieć w ekranie.  Jako organizator zawsze zabraniam brania tel przez dzieci. Reakcja jest rodziców różna. Nawet zdarzało się że dzieci miały pochowane tel i w nocy rozmawiały.  To też pokazuje jakie zaufanie jest do organizatow. Jeżeli ufamy to nie ma problemu wiemy że w określonych porach można zadzwonić lub jak coś się stanie to też będzie od razu informacja.  Jeżeli nie mamy zaufania do organizatora to się oburzamy zakazami telefonicznymi. 
Dzieci mogą się nauczyć pisać kartki do domu lub listy. Często nie znają swojego adresu domowego i nie wiedzą jak zaadresowac przesyłkę.  Jedna i druga strona potrzebuje odpoczynku rodzic od dziecka i dziecko od rodzica.  Dziecko jedzie aby sie integrować a nie siedzieć w ekranie.  Jako organizator zawsze zabraniam brania tel przez dzieci. Reakcja jest rodziców różna. Nawet zdarzało się że dzieci miały pochowane tel i w nocy rozmawiały.  To też pokazuje jakie zaufanie jest do organizatow. Jeżeli ufamy to nie ma problemu wiemy że w określ... rozwiń
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 12:16
Patrze na to troszkę z boku bo mam już dorosłe dzieci, ale nadal mam 'kolonijnych" bratanków i siostrzeńców. Całkowite pozbawianie dziecka telefonu to już chyba nie te czasy, ale umowa, że telefon dostajemy z "depozytu"znajdującego sie u wychowawców na godzinę w ściśle określonym czasie np. pomiędzy 18 i 19 to świetne i bardzo mądre rozwiązanie. Z opowieści słyszę, że wtedy dzieciaku głównei grają w gierki a nie wydzwaniaja do rodziców :)) No i wielki szacunek dla wychowawców i opiekunów naszych dzieci - zwłaszcza tych, którzy samodzielnie organizują dla dzieci z własnych szkół wyjazdy wakacyjne.
Patrze na to troszkę z boku bo mam już dorosłe dzieci, ale nadal mam 'kolonijnych" bratanków i siostrzeńców. Całkowite pozbawianie dziecka telefonu to już chyba nie te czasy, ale umowa, że telefon dostajemy z "depozytu"znajdującego sie u wychowawców na godzinę w ściśle określonym czasie np. pomiędzy 18 i 19 to świetne i bardzo mądre rozwiązanie. Z opowieści słyszę, że wtedy dzieciaku głównei grają w gierki a nie wydzwaniaja do rodziców :)) No i wielki szacunek dla wychowawców i opiekunów naszych dzieci - zwłaszcza tych, któr... rozwiń
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 11:53
Oj zejdźcie już z tej Pani Anety! Ja widzę same plusy takiej sytuacji - dziecko na koloniach uczy się samodzielności, telefon nie rozprasza (a tyle się teraz mówi o uzależnieniu od smartfonów u dzieci), uczy się, że internet to nie cały świat i można bez niego przeżyć. Ale zauważcie, że Pani Aneta dowiedziała się o tym na moment przed rozstaniem z synem, nikt jej nie wytłumaczył dlaczego taką decyzję podjął organizator i nie dał jej czasu na przemyślenie wszystkiego i zauważenie plusów. Inaczej się na coś patrzy mając trochę czasu i perspektywy a inaczej będąc rzuconym na głęboką wodę. Pani Aneto, proszę się nie martwić, syn na pewno będzie się znakomicie bawił. W gruncie rzeczy to właśnie Pani jest w gorszej sytuacji, bo jako rodzic będzie się Pani martwiła w każdej sekundzie tych kolonii natomiast młody będzie się dobrze bawił. Z wieloletniego doświadczenia opiekuna kolonijnego wiem, że zwykle rozpacz maluchów trwa kilka pierwszych godzin a potem wpadają w wir zabawy. Rodzice o wypadkach młodych są zawsze informowani natychmiastowo, bo nikt nie będzie ryzykował.
Oj zejdźcie już z tej Pani Anety! Ja widzę same plusy takiej sytuacji - dziecko na koloniach uczy się samodzielności, telefon nie rozprasza (a tyle się teraz mówi o uzależnieniu od smartfonów u dzieci), uczy się, że internet to nie cały świat i można bez niego przeżyć. Ale zauważcie, że Pani Aneta dowiedziała się o tym na moment przed rozstaniem z synem, nikt jej nie wytłumaczył dlaczego taką decyzję podjął organizator i nie dał jej czasu na przemyślenie wszystkiego i zauważenie plusów. Inaczej się na coś patrzy mając trochę czasu i perspekt... rozwiń
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:53
Trochę zrozumienia! Może synek pani Anety to tak zwana mameja i maminsynek, i stąd jej drżenie?
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:52
Za moich czasów można było do rodziców dzwonić na telefon stacjonarny z kolonii. Osobiście nie dzwoniłam ani ja, ani żadne z mojego rodzeństwa. Rodzice zadzwonili może ze dwa razy, i uspokojeni faktem, że nic złego nam się nie dzieje, czekali na nasz powrót. Listy pamiętam pisaliśmy, i kartki pocztowe.
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:49
Pani Anetko, meliske i rumianek zamiast podniet na komórce.
Avatar
Gość / 4 lipca 2017 o 10:48
Pani Aneta sama jest pewnie uzależniona od komórki i portali społecznościowych (syndrom dziubka?), stąd szok. Jak żyć?
Zobacz wszystkie komentarze 14

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Stwórz komiks na festiwal. Jak było "100 lat temu w Białej”?

Stwórz komiks na festiwal. Jak było "100 lat temu w Białej”? 0 0

"100 lat temu w Białej” - pod tym hasłem Miejska Biblioteka Publiczna zachęca młodzież do udziału w konkursie na komiks. Ma to związek z 100. rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę.

25. Święto Roweru w Lubartowie. Zapisy i program
24 czerwca 2018, 8:00

25. Święto Roweru w Lubartowie. Zapisy i program 0 0

Kochasz jazdę na rowerze? Zarejestruj się na stronie internetowej 25. Święta Roweru. Start 24 czerwca w Lubartowie.

Lublin: 11-letnia dziewczynka potrącona na przejściu, rowerzysta potrącony na ścieżce

Lublin: 11-letnia dziewczynka potrącona na przejściu, rowerzysta potrącony na ścieżce 1 0

Do dwóch potrąceń przez kierujących samochodami doszło w poniedziałek rano w Lublinie. W jednym przypadku poszkodowany jest rowerzysta, w drugim piesza dziewczynka.

Lubelskie: Ostrzeżenie pogodowe. Nadchodzą burze z gradem

Lubelskie: Ostrzeżenie pogodowe. Nadchodzą burze z gradem 3 0

Synoptycy ostrzegają przed burzami z gradem, które pojawić mają się po południu w części woj. lubelskiego

Kompletnie pijany wiózł 11-latka. Zderzył się z samochodem

Kompletnie pijany wiózł 11-latka. Zderzył się z samochodem 0 0

Ponad trzy promile alkoholu w organizmie miał motorowerzysta, który w miejscowości Przytoczno (pow. lubartowski) zderzył się z Oplem.

Replika Festiwalu Etiuda&Anima w Lublinie
20 czerwca 2018, 18:00

Replika Festiwalu Etiuda&Anima w Lublinie 1 0

Co Gdzie Kiedy. Najstarszy festiwal filmowy w Polsce Etiuda&Anima po raz kolejny zawita do Lublina w formie repliki. Już 20 czerwca o godz. 18 w Centrum Kultury (ul. Peowiaków 12) zobaczymy najciekawsze festiwalowe produkcje.

Chory martwy dzik zawieszony wysoko na drzewie? Dziwna plotka wśród rolników i myśliwych

Chory martwy dzik zawieszony wysoko na drzewie? Dziwna plotka wśród rolników i myśliwych 5 1

Znaleziony martwy, chory dzik w miejscowości Wygnańce (pow. chełmski) był zawieszony wysoko na drzewie – taką plotkę podają miejscowi rolnicy i myśliwi. Kłopot w tym, że stanowczo zaprzeczają temu służby weterynaryjne.

Jacek Sarna: Szymajda będzie miał okazję do rewanżu

Jacek Sarna: Szymajda będzie miał okazję do rewanżu 1 0

ROZMOWA Z Jackiem Sarną, organizatorem gali Thunderstrike Fight League 14 „Akpol Night” w Kraśniku

Islandia. Wakacje w kraju innym niż wszystkie [co warto zobaczyć]
galeria

Islandia. Wakacje w kraju innym niż wszystkie [co warto zobaczyć] 0 0

Islandia jest jak z innej planety. Wulkaniczne plaże, gejzery, pola lawy i niezwykłe wodospady. Kto był tu raz, z pewnością będzie chciał wrócić.

Wypadek na DK17. KIA dachowała w Żyrzynie [zdjęcia]
galeria

Wypadek na DK17. KIA dachowała w Żyrzynie [zdjęcia] 7 2

Do wypadku doszło rano w Żyrzynie na drodze krajowej nr 17. Dachował samochód marki KIA.

Lublin: Trolejbusy pojadą dalej. Przedłużą trakcję na ul. Mełgiewskiej

Lublin: Trolejbusy pojadą dalej. Przedłużą trakcję na ul. Mełgiewskiej 0 0

Trolejbusy, które dzisiaj kończą trasę na pętli Mełgiewska WSEI będą mogły pojechać o wiele dalej, aż do zajezdni MPK.

Lublin: Mistrzostwa Polski w Koszykówce Ulicznej i Duńczyk Cup

Lublin: Mistrzostwa Polski w Koszykówce Ulicznej i Duńczyk Cup 2 0

Duża dawka sportowych atrakcji czeka w tym tygodniu kibiców koło stadionu Arena Lublin. I nie chodzi tylko o wielki ekran z meczami mundialu. Na stadionie zagrają młodzieżowe drużyny z najlepszych akademii piłkarskich, a tuż obok popatrzymy na eliminacje do Mistrzostw Polski w ulicznej koszykówce.

Spektakl "Krzesiwo" Grupy Teatralnej DYNKS w DDK Węglin
18 czerwca 2018, 19:00

Spektakl "Krzesiwo" Grupy Teatralnej DYNKS w DDK Węglin 1 0

Co Gdzie Kiedy. W poniedziałek, 18 czerwca o godz. 19 w Dzielnicowym Domu Kultury Węglin (ul. Judyma 2a) odbędzie się pokaz spektaklu Krzesiwo w wykonaniu Grupy Teatralnej DYNKS.

Pędził 142 km/h w terenie zabudowanym

Pędził 142 km/h w terenie zabudowanym 2 7

32-letni kierowca audi przekroczył w terenie zabudowanym prędkość o 92 km/h. Policjanci apelują o rozwagę. Na drodze odpowiadamy nie tylko za siebie, ale również za innych użytkowników dróg - przypominają

Rocznie dostają 170 tys. zł. Na co posłowie wydają nasze pieniądze? [lista]
galeria

Rocznie dostają 170 tys. zł. Na co posłowie wydają nasze pieniądze? [lista] 3 2

170 tysięcy 400 złotych rocznie dostaje każdy poseł na prowadzenie swoich biur. Nie wszystkim to wystarcza, ale są i tacy, którzy sporo zaoszczędzili i teraz mogą wydać więcej. Tak zrobił np. Sylwester Tułajew, kandydat PiS na prezydenta Lublina

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.