środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kolonie bez telefonu komórkowego? To się zdarza coraz częściej. "Dzieci lepiej znoszą rozłąkę"

Dodano: 4 lipca 2017, 08:49

Dzieci na koloniach bez telefonu lepiej znoszą rozłąkę z rodzicami i chętniej się bawią – przekonują organizatorzy wypoczynku
Dzieci na koloniach bez telefonu lepiej znoszą rozłąkę z rodzicami i chętniej się bawią – przekonują organizatorzy wypoczynku (fot. Maciej Kaczanowski / Archiwum)

Mieszkanka Lublina nie mogła wyjść z osłupienia, gdy organizator wyjazdu kazał jej synowi zostawić komórkę na czas pobytu na koloniach. Takie obostrzenia coraz częściej pojawiają się w umowach o wypoczynku

Organizatorzy kolonii i obozów coraz częściej zabraniają dzieciom i młodzieży zabierania ze sobą na wakacyjne wyjazdy telefonów. Inni ograniczają możliwość korzystania z nich do godziny dziennie. Argumenty za wprowadzeniem takiego rozwiązania nie zawsze spotykają się jednak ze zrozumieniem rodziców.

– W niedzielę odwiozłam syna na kolonie i przeżyłam szok, bo dowiedziałam się, że mam zabrać mu telefon. Początkowo myślałam, że to jakiś żart. Nie rozumiem, jak można w XXI wieku pozbawiać rodziców stałego kontaktu z dzieckiem, czy zabraniać im korzystania z profili społecznościowych – denerwuje się pani Aneta, mieszkanka Lublina. – Byłam przy tym jedynym rodzicem niezadowolonym z takiego rozwiązania. Zupełnie ich nie rozumiem. Wprawdzie ostatecznie syn pojechał, ale drżę z niepewności, czy nie wydarzy się coś złego, a ja nie zostanę o tym poinformowana na czas.

Okazuje się, że w regulaminach kolonii i obozów coraz częściej znajduje się zapis o zakazie korzystania z telefonów.

– Rodzice powinni zapoznać się z nim zanim zapiszą dziecko na obóz, czy kolonie – podkreśla Marek Wołos, organizator obozu dla dzieci hrubieszowskiej sekcji karate kyokushin. – Nasze obozy trwają siedem dni i w tym czasie dzieci nie korzystają z telefonów. Gdyby działo się coś złego, to my kontaktujemy się z rodzicami. W każdej chwili mogą oni też do nas zadzwonić i dopytać o swoje dziecko, czy – jeśli jest taka potrzeba – także z nim porozmawiać.

Wołos mówi, że dzieci próbują czasami „przemycić” telefon, ale gdy opiekunowie go zobaczą, urządzenie jest rekwirowane.

– Wakacje to czas zabawy i odpoczynku, a nie wpatrywania się w ekran. Stąd zakaz. Ale muszę też przyznać, że dzieci nie mogące dzwonić co pięć minut do rodziców są spokojniejsze i lepiej znoszą rozłąkę – zauważa. – Po prostu dobrze się bawią. Inaczej bywało, kiedy maluch dzwonił do domu i mówił mamie, że tęskni, a ta zaczynała się nad nim rozczulać. To prowadziło do wielu łez, których teraz zwyczajnie nie ma. Rodzice dzięki temu też mają wolne. Im też wakacje przecież się należą.

Wakacje z ograniczonym użyciem telefonu organizuje m.in. Agroturystyka „Stajnia w sadzie”. – Dzieci dostają swoje telefony po obiedzie. Mogą z nich korzystać przez godzinę – opowiada Małgorzata Sabarańska-Figas. – Na takie rozwiązanie zdecydowaliśmy się po tym, jak zauważyliśmy, że wystarczy dać dzieciom telefon czy tablet, żeby wszystko przestawało je interesować. Konie, ogniska, wycieczki – nic nie było ważne oprócz gier. Bez dostępu do urządzeń pochłania ich prawdziwe, a nie wirtualne życie. Bardzo ważna jest też niemożność zadzwonienia do rodziców przed zaśnięciem. Takie wieczorne rozmowy bardzo często prowadziły do smutku i płaczu. Odkąd z nich zrezygnowaliśmy, czytamy dzieciom książkę, a one potem pięknie zasypiają i nic ich nie niepokoi.

– Z telefonów i tabletów zrezygnowaliśmy też dla swojego spokoju – przyznaje inny organizator wypoczynku w województwie lubelskim. Prosi, żeby nie podawać jego nazwiska. – Mieliśmy przypadki, że w trakcie obozu zniszczony został tablet, w jeziorze utonęła komórka, a jeden z chłopców kupił gry za ponad 200 zł. Rodzice mieli o to wszystko do nas pretensje. Dlatego zakaz posiadania urządzeń elektrycznych bardzo ułatwił naszą pracę.

SONDA
Liczba głosów: 337

Co sądzisz o koloniach bez telefonu komórkowego?

90.5 %
To dobry pomysł
8.31 %
To zły pomysł
1.19 %
Nie mam zdania
Czytaj więcej o: Lublin wakacje kolonie
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 lipca 2017 o 19:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A moje dziecko niebawem wyjeżdża na kolonie i organizator nie ma nic przeciwko telefonom a wręcz przeciwnie. Każde dziecko dostanie numer telefonu do organizatora i swojego opiekuna, na wszelki wypadek gdyby oddaliło się od swojej grupy. Telefony mają być zabierane jedynie na noc by dzieci po całym dniu odpoczywały a nie grały, sms-owały, czy hasały po internecie. Telefon jest po to by móc się skontaktować gdy jest taka potrzeba a także by przywieźć do domu wspomnienia w postaci zdjęć. Ja dam dziecku telefon i nie wyobrażam sobie by ktoś miał zabronić mojemu dziecku zabranie telefonu ze sobą. A opiekun powinien sam zdecydować co należy zrobić, w pojedynczych przypadkach, gdy dzieci telefony nadużywają do grania...
Rozwiń
Gość
Gość (5 lipca 2017 o 21:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Błagam Was drodzy Rodzice, jak kupujecie dzieciom telefony za tysiące, to j się nie dziwie, ze wychowawcy nie chcą później słuchać wszych gróźb bo dziecko zgubilo iPhona
Rozwiń
Gość
Gość (4 lipca 2017 o 14:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie posiadam telefonu komórkowego,nie posiadam telewizora,nie jeżdżę samochodem.Posiadam solidne wykształcenie i zawód,znam dwa języki obce / angielski,włoski /,zjeżdziłem całą Europę.Z moich podróży po świecie wysyłam znajomym kartki,uwielbiam kartki otrzymywać.
Rozwiń
Brrr
Brrr (4 lipca 2017 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dzieci mogą się nauczyć pisać kartki do domu lub listy. Często nie znają swojego adresu domowego i nie wiedzą jak zaadresowac przesyłkę.  Jedna i druga strona potrzebuje odpoczynku rodzic od dziecka i dziecko od rodzica.  Dziecko jedzie aby sie integrować a nie siedzieć w ekranie.  Jako organizator zawsze zabraniam brania tel przez dzieci. Reakcja jest rodziców różna. Nawet zdarzało się że dzieci miały pochowane tel i w nocy rozmawiały.  To też pokazuje jakie zaufanie jest do organizatow. Jeżeli ufamy to nie ma problemu wiemy że w określonych porach można zadzwonić lub jak coś się stanie to też będzie od razu informacja.  Jeżeli nie mamy zaufania do organizatora to się oburzamy zakazami telefonicznymi. 
Rozwiń
Gość
Gość (4 lipca 2017 o 12:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Patrze na to troszkę z boku bo mam już dorosłe dzieci, ale nadal mam 'kolonijnych" bratanków i siostrzeńców. Całkowite pozbawianie dziecka telefonu to już chyba nie te czasy, ale umowa, że telefon dostajemy z "depozytu"znajdującego sie u wychowawców na godzinę w ściśle określonym czasie np. pomiędzy 18 i 19 to świetne i bardzo mądre rozwiązanie. Z opowieści słyszę, że wtedy dzieciaku głównei grają w gierki a nie wydzwaniaja do rodziców :)) No i wielki szacunek dla wychowawców i opiekunów naszych dzieci - zwłaszcza tych, którzy samodzielnie organizują dla dzieci z własnych szkół wyjazdy wakacyjne.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!