piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Koniec procesu Mariana Kowalskiego. Lider narodowców: "Jestem niewinny"

Dodano: 14 grudnia 2016, 20:35
Autor: jsz

Marian Kowalski domaga się uniewinnienia. Prokurator wniósł o skazanie go na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata (Fot. Wojciech Nieśpiałowski)
Marian Kowalski domaga się uniewinnienia. Prokurator wniósł o skazanie go na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata (Fot. Wojciech Nieśpiałowski)

Zakończył się proces Mariana Kowalskiego, lidera lubelskich narodowców. Były kandydat na prezydenta Polski odpowiada za pobicie. Miał złamać nos gościowi klubu Graffiti.

– Jestem niewinny. Nie uderzyłem Andrzeja N. i nie zepchnąłem go ze schodów – przekonywał w mowie końcowej Marian Kowalski. – Pokrzywdzony pracuje w spółce komunalnej. Ja kandydowałem m.in. na prezydenta Lublina, a konkurentów przecież warto kompromitować.

Kowalski przekonywał, że pobity mężczyzna oskarża go napaść tylko dlatego, że jest rozpoznawalny. Od takich osób bowiem „łatwiej wywalczyć odszkodowanie”.

Proces zakończony w środę przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód dotyczył wydarzeń z lutego 2014 r. Marian Kowalski kierował wówczas ochroną lubelskiego klubu Graffiti. Miał poturbować Andrzeja N., który wraz z żoną bawił się w klubie na koncercie zespołu Happysad. Mężczyzna twierdzi, że został zaatakowany, kiedy po imprezie wychodził z Graffiti. Utrzymuje, że szef ochrony bił go w twarz i wypchnął z lokalu. Andrzej N. miał z rozbitym nosem spaść ze schodów.

Mężczyzna trafił do szpitala przy ul. Grenadierów, gdzie lekarz nie dopatrzył się złamania. Po kilku godzinach, po konsultacji z siostrą trafił do szpitala przy ul. Jaczewskiego. Tam badanie wykazało już, że nos jest złamany. Biegły tłumaczył to niedoskonałością sprzętu, jakim dysponowano w pierwszej lecznicy.

– Siostra pokrzywdzonego pracuje w szpitalu przy ul. Jaczewskiego. To wszystko wyjaśnia – przekonywał sąd Marian Kowalski. – Kilkukrotne uderzenie pięścią w twarz kończy się złamaniem nosa. Tu nie trzeba biegłych. Gdyby tak było, to już w karetce by to zauważyli.

Obrońcy Kowalskiego zwracali również uwagę, że w rozmowach z policją żona Andrzeja N. mówiła o ochroniarzach, którzy zepchnęli jej małżonka ze schodów. Nikt nie wskazywał bezpośrednio na oskarżonego.

Marian Kowalski domaga się uniewinnienia. Prokurator wniósł o skazanie go na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Śledczy chcą również, by Kowalski zapłacił grzywnę oraz wpłacił tysiąc złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego mężczyzny. Wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony w najbliższą środę.

gosc
bez beki
Użytkownik niezarejestrowany
(59) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gosc
gosc (15 grudnia 2016 o 20:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Lublinie nie ma takiego rogu Al.Raclawickie - Junoszy
Rozwiń
bez beki
bez beki (15 grudnia 2016 o 14:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Marian jest niewinny. Nikogo nie zrzucił ze schodów. Przecież zespół "Kowalski" w piosence "Marian" śpiewa - "a Marian wtedy ze schodów spadł". Więc to Marian jest poszkodowany, bo spadł ze schodów.
Rozwiń
Gość
Gość (15 grudnia 2016 o 11:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chodźki i jaczewskiego to zbiorowisko ***ej bandy idiotów a nie szpitale
Rozwiń
grzes z junoszy bialy  sprinter
grzes z junoszy bialy sprinter (15 grudnia 2016 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
za komuny pan  marian  stal  na rogu  raclawickich  i   junoszy  wieczorami   i  czekal  kou  by  tu  w  pie  rdolic.    ludzie chodzili po drugiej  stronie  ulicy  bo sie  kazdy   bal  osilka
Rozwiń
Gość
Gość (15 grudnia 2016 o 10:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widać że Marianowi K. woda sodowa z tej "popularności" uderzyła. Bo jego konkurent do fotela prezydenta nie musiał stosować żadnego nasyłania pracowników komunalnych by zdyskredytować Mariana K. Rożnica w ilości głosów tak ogromna że nawet dziecko w przedszkolu by się roześmiało jak pan Marian to mówił w sądzie. Przykre jak człowiek może być zapatrzony w siebie, nie mając kontaktu z rzeczywistością.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (59)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!