środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Konsultant historyczny "Wołynia": To bardzo potrzebny film


Leon Popek
Leon Popek

Rozmowa z dr Leonem Popkiem, konsultantem historycznym filmu „Wołyń”.

• Za nami premiera „Wołynia” Wojciecha Smarzowskiego. Jak pan ocenia ten film?

– Muszę przyznać, że robi wrażenie. Poza tym to był bardzo potrzebny film. Pomyślmy sobie, co musieli czuć ludzie, którzy zginęli. 60 tys. Polaków na Wołyniu i co najmniej drugie tyle w miejscowościach na terenie województw lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego.

• Film nie jest przekoloryzowany? 

– Jak w soczewce są w nim skupione wszystkie problemy, które przeżywali mieszkańcy Kresów. Wszystkie wydarzenia, o których opowiada, mają odzwierciedlenie w sprawozdaniach Rady Głównej Opiekuńczej, listach księży do dekanatów i kurii, raportach i meldunkach. Potwierdzają je też relacje ludzi, którzy mieli szczęście przeżyć.

• A co ze sceną święcenia kos i siekier w cerkwi greckokatolickiej? Pojawiły się komentarze, że to tylko legenda. 

– Jest co najmniej kilka sprawozdań, które potwierdzają święcenie noży w cerkwiach prawosławnych na Wołyniu i greckokatolickich we wschodniej Małopolsce. Znam też ponad 20 relacji ocalałych.

• Jak wyglądała pana praca na etapie powstawania scenariusza i na planie? 

– Mieliśmy wiele spotkań, podczas których przedstawiałem swoje uwagi. Przesłałem rys historyczny dotyczący tych wydarzeń, wskazywałem reżyserowi publikacje naukowe. Mieliśmy dyskusję na temat tego, jak przedstawić niektóre sceny i czy faktycznie mają one potwierdzenie w dokumentach. Na planie wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że kilkuminutowa scena to wielogodzinne przedsięwzięcie dla aktorów, charakteryzatorów czy scenografów. Gdy część filmu była już zmontowana zostałem zaproszony na pokaz. Wojciech Smarzowski zapytał mnie, co mi się nie podoba. To znaczy, że jest otwartym reżyserem, który umie słuchać i podejmować trudne decyzje i z pewnych scen rezygnować.

• Dużo rzeczy się panu nie podobało? 

– Nie było ich wiele. To były właściwie detale, które odnosiłem do wiedzy historycznej, ale ostatecznie nie rzutowały na całość.

• A dużo miał pan uwag do scenariusza?

– Na etapie jego tworzenia były rozważane m.in. różne sceny końcowe. Zastanawiano się, czy film zakończyć ekspatriacją ocalałych, pokazać ich dalszą tułaczkę. Ostatecznie reżyser wybrał inne zakończenie. Moim zdaniem to dobre rozwiązanie. Nie stawia kropki nad „i”, co daje do myślenia.

• Jak ten film mogą odebrać Ukraińcy? W zamyśle reżysera „Wołyń” nie jest antyukraiński. 

– Oczywiście, że nie jest. Jak powiedziała Nadia Sawczenko, ten film jest potrzebny, i Polakom, i Ukraińcom. Dla dobra przyszłych stosunków polsko-ukraińskich musimy się nad nim pochylić, porozmawiać, a może nawet się pokłócić. Ale musimy zasypywać te rowy. One są tak wielkie, że będą to robić jeszcze następne pokolenia. To co się wydarzyło, to były straszne rzeczy. Ten temat musi więc istnieć w różnych przestrzeniach: medialnej, historycznej, teologicznej i politycznej. Jeśli zarośnie niepamięcią, to kiedyś może to wrócić.

Czytaj więcej o: Wojciech Smarzowski Wołyń
Historyk
Historyk
Historyk
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Historyk
Historyk (25 października 2016 o 23:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie kłam Pan o święceniu noży, jeśli masz sprawozdania, to podaj ich tytuły i dostepnosc  W Manasterzu ks. W. Smolka nauczał wiernych: ...kiedyś św. Piotr zapyta ciebie o dobre uczynki, ileś wyplenił polskiego kąkolu. I co ty na to, skoro tak bezczynnie czekasz, aż inni za ciebie to zrobią. Zdzisław Konieczny, Narastanie konfliktu polsko-ukraińskiego w latach 1939-1944 na ziemiach południowo-wschodnich obecnej Polski, w: Czesław Partacz, Bogusław Polak, Waldemar Handke (red.), Wołyń i Małopolska Wschodnia 1943-1944, Koszalin-Leszno 2004, ISBN 83-921389-0-2, strona 202.
Rozwiń
Historyk
Historyk (25 października 2016 o 23:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rozwiń
Historyk
Historyk (25 października 2016 o 22:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie kłam Pan o święceniu noży, jeśli masz sprawozdania, to podaj ich tytuły i dostepnosc Poczytaj też ukraińskich historykow Poliszczuka czy Masłowskiego. Np. Witalij Masłowski „Z kim i przeciw komu walczyli nacjonaliści ukraińscy w latach. II wojny światowej” - polskie wydanie - Wrocław 2001 wydawnictwo Nortom Cytat:„28 sierpnia 1943 r. we wsi Sztuń, gm. Bereżce, pow. Luboml ,prawosławny duchowny Pokrowśkyj w miejscowej cerkwi urządził akt poświęcenia noży, kos, siekier i sierpów jako narzędzi mordów i rozdał je swoim parafianom, aby mordowali „Lachów”. Dwa dni po tym fakcie chłopi wykorzystali te narzędzia zbrodni do mordowania Polaków z sąsiedniej wsi; 27 września 1943 r. we wsi Iwankowicze, gm. Malin, pow. Dubno wieśniacy obchodzili uroczystość święcenia wysokiej nasypanej mogiły pamiątkowej ku czci „wyzwolenia Ukrainy”. Miejscowy pop w kazaniu z tej okazji mówił, że z ziemi ukraińskiej trzeba przepędzić bez możliwości powrotu „Lachów, mazurów, kryżaków i pokurczy.” „Lachy” — to Polacy, dawni mieszkańcy zachodniej Ukrainy. „Mazury” — to Polacy, którzy osiedli na Ukrainie zachodniej po I wojnie światowej (faktycznych osadników wojskowych w tym czasie już nie było na Wołyniu, ich wywieźli w 1940 roku bolszewicy). „Kryżaki” – to mieszane ukraińsko-polskie małżeństwa. „Pokurczi” – to dzieci z mieszanych małżeństw”.
Rozwiń
Historyk
Historyk (25 października 2016 o 22:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Duchowym i religijnym przywódcą ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN i UPA na terenie wsi i parafii Germakówka był pop Iwan Wołoszyn, który wykorzystywał religijne uczucia do podsycania nienawiści do Polaków, np. poświęcał broń i odprawiał stosowne do tego nabożeństwo do walki „z kąkolem w pszenicy”.'' – Henryk Komański, Szczepan Siekierka, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946”, Wrocław 2006, ISBN 83-89684-61-6, s. 38.
Rozwiń
vv
vv (16 października 2016 o 09:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Ten film ,na przekór zapewnieniom reżysera i mediów,nie buduje mostów,a raczej je burzy.Ten film rozgrzebuje rany.Przecież kinematografia ukraińska,wspierana przez parlamentarzystów,szykuje się do zrealizowania własnego filmu o wydarzeniach wołyńskich.Najpiękniejszymi elementami tego filmu są zdjęcia i ostatnie minuty filmu ,obawiam się że pięknego zakończenia filmu większość widzów właściwie nie zrozumie.Film powiela utarte stereotypy,np.że Polacy tylko pomagali Żydom,a Ukraińcy tylko ich mordowali.Największa porażka tego filmu,to aktorstwo,na poziomie jasełek wystawianych w wiejskiej świetlicy.Wołyń,moim zdaniem,powinien obejrzeć każdy.
Ile warte są ukraińskie wypociny to wiadomo. Tylko taka pacynka jak ty może się tym podniecać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!