sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Lublin: 10-latek zginął pod kołami autobusu. Kierowca przed sądem

Dodano: 17 maja 2016, 19:59
Autor: jsz

Po tragedii Robert K. zwolnił się z pracy. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia
Po tragedii Robert K. zwolnił się z pracy. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia

Trwa proces Roberta K., kierowcy miejskiego autobusu, oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Do tragedii doszło na przejściu dla pieszych. Pod kołami przegubowca zginął 10-letni chłopiec.

54-latek pracował dla jednego z przewoźników obsługujących lubelskie trasy autobusowe na zlecenie Zarządu Transportu Miejskiego. We wrześniu 2014 r. prowadził przegubowy autobus linii 17. Jechał ul. Fabryczną w stronę al. Unii Lubelskiej. Tą samą trasą podążał 10-letni Szymon i jego ojciec. Mężczyzna samochodem, a chłopiec na elektrycznej hulajnodze po chodniku.

– Nie traciłem go z oczu. Przy Gali otworzyłem okno i powiedziałem mu, że spotkamy się za skrzyżowaniem. Ruszyliśmy, ale jego nie było po drugiej stronie – relacjonował na początku procesu ojciec Szymona. – Zauważyłem zbiegowisko na rondzie. Kiedy tam podjechałem, zobaczyłem syna pod kołami autobusu.

Z relacji kierowcy „siedemnastki” wynika, że jechał prawym pasem i miał zielone światło. Na rondzie skręcił w prawo, kierując się od razu na pas do skrętu w lewo w ul. Zamojską. Po drodze musiał przejechać przez przejście dla pieszych.

– Autobus przeciął przy tym dwie linie ciągłe, a przepisy tego zabraniają – wyjaśnił biegły, podczas wczorajszej rozprawy. – Była to nieprawidłowość, ale formalna. Nie miała związku ze zdarzeniem.
10-latek zjechał z chodnika na przejście dla pieszych i uderzył w prawy bok 18-metrowego przegubowca. Wpadł pod pojazd i jak wynika z ustaleń śledztwa, był ciągnięty przez ponad 22 metry.

– Nawet gdyby autobus skręcał ciaśniej, nią zdążyłby opuścić ronda. Doszłoby do wypadku – ocenił biegły.

Po wypadku chłopiec był przytomny. Trafił do szpitala. Niestety lekarzom nie udało się go uratować. Szymon zmarł dzień później.

Prokuratura doszła do wniosku, że Robert K. skręcał przy tzw. zielonej strzałce, a więc warunkowo. Powinien więc zachować szczególną ostrożność, ale tego nie zrobił. Mężczyzna został oskarżony o umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa i doprowadzenie do śmiertelnego wypadku.

Po tragedii Robert K. zwolnił się z pracy. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia. Sprawa wróci na wokandę we wrześniu.

Czytaj więcej o: Lublin sąd prawo
Użytkownik niezarejestrowany
Aaron Navarro von Feldsteinhoff
Użytkownik niezarejestrowany
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (19 maja 2016 o 17:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Obecnie panuje moda na tzw. zieloną strzałkę, polegająca na tym, że kierowcy jadą nierzadko mechanicznie, bez zatrzymywania się oraz sprawdzania, czy na przejściach nie ma pieszych. Uważają właćzoną zieloną strzałkę za przyzwolenie do ruchu. a to błąd! Zielona strzałka, to warunkowe przyzwolenie na ruch pojazdu, mające usprawnić ruch na skrzyżowaniach. Warunkowe, bo przy istotnym zalożeniu, że np. pieszy nie korzysta wówczas z zielonego światła.
Rozwiń
Aaron Navarro von Feldsteinhoff
Aaron Navarro von Feldsteinhoff (18 maja 2016 o 21:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[kierowca nawet mając zielone, skręcając w prawo musi ustapić pierwszeństwa pieszym i ew. rowerzystom mającym też zielone i idącym na wprost...!!!!] Nie posiadam danych, a wstęp przykrywają reklamy. To utrudnia odczyt niektórych informacji. Mój werdykt brzmi: Kierowca jest absolutnie niewinny. Uzasadnienie. Chłopiec nie zastosował się do pouczenia przez ojca, że bez względu na kolor świateł musi się zatrzymać ponad metr przed przejściami dla pieszych i zaczekać na innych pieszych. W przypadku braku innych pieszych chłopiec miał się zatrzymać przed przejściem i upewnić się, że może przejść przez nie bezpiecznie. Nieprawdą jest, że przy zielonej strzałce od razu zmienia się światło na czerwone dla pieszych. Możemy przyjąć, że w chwili decyzji o pokonaniu zakrętu kierowca autobusu miał światło zielone, a na przejściu było zielone również. Kierowca widział kątem oka pędzącego hulajnogą chłopca, ale nie mógł przewidzieć, że ten wjedzie na przejście z impetem. Kierowca wziął zakręt przy zielonej strzałce i przy opuszczonym przejściu. Kierowca miał wolną drogę. Kierowca nie może zatrzymywać pojazdu tylko dlatego, że w polu swojego widzenia spostrzegł w oddali . Przekroczenie przez kierowcę dwóch linii ciągłych jest bez znaczenia, gdyż prowadził on autobus przegubowy. Chłopiec zapamietał światło zielone w momencie, gdy przejście było wolne. Skupił się na prowadzeniu swojego pojazdu, którym wg obowiazujących przepisów nie wolno jechać przez przejście dla pieszych. Gdy chłopiec podniósł głowę (jeśli w ogóle to uczynił) był już na zajętym przejściu przez autobus i zderzył się z bokiem tego autobusu tak, że został wciągniety i wleczony przez autobus na odcinku około 22 metrów. W konsekwencji w wyniku odniesionych obrażeń chłopiec zmarł w szpitalu. Autobus nie wpadł na chłopca, lecz chłopiec wpadł na autobus. W tej sytuacji pierwszeństwo miał kierowca autobusu. Kierowca jest niewinny. Przykro mi wspaniały Ojcze tego malucha. Byłeś zachwycony radością z posiadania rzeczy martwej, jaką była ta hulajnoga, i jaką jest Twoja bryka. Nie jesteś Ojcze osamotniony w tym bólu, bo inni równie często bardziej kochają rzeczy martwe, niż ludzi - w tym nieraz swoich najbliższych. Werdykt mój jest sprawiedliwy. Jeżeli się z nim nie zgadzasz, to wiec, że nikt go nie weźmie pod uwagę. Google: lwgula
Rozwiń
Gość
Gość (18 maja 2016 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
czy ktoś wie ile kierowca widzi w lusterku, a chłopiec umiał zatrzymać elektryczną hulajnogę, kiedyś widziałem jak jeden z ojców do córki jadącej motorynką na ulicy krzyknął skręcaj, a ta na pełnym gazie skręciła i uderzyła w krawężnik większy od koła proszę sobie wyobrazić co było dalej. Tacy są przewidujący RODZICE kilka kroków dalej.
Rozwiń
Gość
Gość (18 maja 2016 o 12:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pozostawienie dziecka bez opieki. Przykre. Żal rodzicow, ale niestety zrzucenie winy na kierowcę nie przywróci dziecku życia.
Rozwiń
Gość
Gość (18 maja 2016 o 12:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Specjaliści od ruchu drogowego, pytanie-od kiedy można przejeżdżać/deskorolką, roewrem, hulajnogą itp./po przejściu dla pieszych? Bogaty, głupkowaty tatuś , mający za nic przepisy ruchu drogowego wrabia kierowcę autobusu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!