wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Miał pilnować złodziei. Sam tłumaczy się z kradzieży

Dodano: 14 grudnia 2016, 06:36

Oskarżony twierdzi, że przyznał się do kradzieży tylko dlatego, że obiecywano mu łagodną karę. - Nie sądziłem, że będą takie problemy - mówił w sądzie.
Oskarżony twierdzi, że przyznał się do kradzieży tylko dlatego, że obiecywano mu łagodną karę. - Nie sądziłem, że będą takie problemy - mówił w sądzie.

Były strażnik z Aresztu Śledczego w Lublinie stanął wczoraj przed sądem. Odpowiada za drobne kradzieże i przekroczenie uprawnień. Według śledczych, posługiwał się w pracy własnym nielegalnym kompletem kluczy

Powiedział, że zabrane rzeczy schował u rodziny na wsi. Obiecał, że w ciągu 1,5 godziny wszystko odda i oddał. Potem napisał świadczenie, w którym przyznał się do kradzieży – tak dyrektor lubelskiego aresztu relacjonował śledczym marcową rozmowę z Łukaszem S.

Pisaliśmy wówczas o skandalu ze strażnikiem w roli głównej. 33-latek został przyłapany na wynoszeniu z aresztu drobnych sprzętów. Z relacji jego przełożonego wynika, że pracujący z nim mundurowi od dłuższego czasy informowali, że z aresztu znikają służbowe ręczniki, buty czy rękawice. Podejrzewali Łukasza S. Zarządzono kontrolę.

– W szafce miał przedmioty przygotowane do wyniesienia, które później de facto wyniósł – opowiadał wczoraj przed sądem dyrektor aresztu.

Według dyrektora, Łukasz S. brał rzeczy ze służbowego magazynu i chował je w depozycie z rzeczami osadzonych. Później miał je wynosić na zewnątrz aresztu. Śledczy dowiedli, że zabrał do domu żelazko i maszynkę do strzyżenia.

– Spadły z szafy, kiedy na niej sprzątałem. Uszkodziły się, więc schowałem je, a później zabrałem do domu i naprawiłem na własną rękę. Takie mieliśmy zalecenia przełożonych – tłumaczył w sądzie Łukasz S.

Oskarżony twierdzi, że przyznał się do kradzieży tylko dlatego, że obiecywano mu łagodną karę.
– Nie sądziłem, że będą z tego takie problemy. Miałem za sobą 10 lat służby, kredyt na mieszkanie, żonę policjantkę. Po co miałbym ryzykować jej dobre imię i swoją karierę? – przekonywał wczoraj sąd.

33-latek służył w magazynie. Śledczy zarzucili mu, że w niewłaściwy sposób nadzorował pracujących tam osadzonych. Miał również przekroczyć swoje uprawnienia. Kontrola dowiodła, że miał własny zestaw kluczy do pomieszczeń służbowych, w tym krat i przejść. Kluczy tych nie było w żadnej ewidencji.

– To niedopuszczalne. Nie wolno trzymać takich rzeczy we własnej szafce – mówi dyrektor aresztu. – Klucze są ewidencjonowane. Łukasz S. codziennie widział, jak koledzy po służbie zdają je dowódcy zmiany.

Nie ustalono dokładnie, w jaki sposób 33-latek posługiwał się nielegalnymi kluczami. On sam przed sądem bagatelizował sprawę. Tłumaczył, że jeden z kluczy zostawił mu osadzony, który pewnego dnia naprawiał zamek.

Dyrektor aresztu podkreślał, że po wpadce Łukasz S. nie przeprosił i nie okazał skruchy. Miał wręcz grozić swoim kolegom zemstą. Nie przyznał się do zarzutów, a podczas śledztwa nie składał wyjaśnień.
Postępowanie dyscyplinarne w jego sprawie zakończyło się wyrzuceniem ze służby. Łukasz S. pracuje teraz jako magazynier. Zarzuty, jakie postawił mu prokurator, zagrożone są karą do 10 lat więzienia. Sprawa wróci na wokandę w przyszłym tygodniu. 

Czytaj więcej o: sąd prawo areszt śledczy
Ina
gość
ja
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ina
Ina (18 grudnia 2016 o 17:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Młodsza siostra go broni ale taka prawda co nie twoje to nie ruszaj
Rozwiń
gość
gość (18 grudnia 2016 o 17:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale siara na Jawidzu każdy wie kto to . heheh złodziej nie strażnik
Rozwiń
ja
ja (18 grudnia 2016 o 17:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przyznał się do kradzieży bo obiecano mu, ze dostanie łagodniejszą kare. Wynosił nie swoje rzeczy i myślał ze go kara ominie. Fanty przywoził do rodziny na wieś. Był właściwie opisujący komentarz ze to GENY niewiem dlaczego został skasowany ? Rodzinka się tym zajęła! Ale taka prawda brat Policjant za byle głupoty się czepia a ojciec były Milicjant. Ale żeby kraść takie rzeczy wstyd !!!!
Rozwiń
Gość
Gość (17 grudnia 2016 o 07:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Teraz pracuje jako magazynier" - to jakis żart? Bedzie teraz okradał magazyn? TERAZ MA POLE DO POPISU !
Rozwiń
gość
gość (16 grudnia 2016 o 11:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Ok rozumiem źle zrobił ale dlaczego taka nagonka na niego??? Przeciez takie drobne rzeczy wynosi z pracy polowa ludzi , a to papier , a to mydło itp. I co teraz za żelazko człowiek ma mieć zniszczone życie?? Rara jak najbardziej ale adekwatna do czynu. Za kradzież batonika 5 lat , za kradzież kilkunastu mln zł też 5 lat a właściwie wcale bo jak jest kasa to i dojścia sioę znajdą. Chore prawo
To nie nagonka. To tylko czytelnicy gazety sa mocno zbulwersowani postępowaniem urzędnika państwowego i publicznie piętnują jego i jego wyczyny.  Należy się tylko cieszyć ,że  jest jeszcze tkanka zdrowa w narodzie. 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!