poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Sprawą molestowania przez ordynatora zajął się rzecznik

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 marca 2015, 20:34
Autor: kp

Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej zajął się sprawą Antoniego W., byłego ordynatora oddziału gastroenterologii w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie, oskarżanego przez cztery młode lekarki o molestowanie seksualne.

- Postępowanie zostało wszczęte w związku z doniesieniami prasowymi. Nie będzie go prowadził rzecznik z naszej izby, bo pracował w jednym szpitalu z byłym ordynatorem. Chcemy uniknąć podejrzenia o stronniczość - tłumaczy Marek Stankiewicz, rzecznik Lubelskiej Izby Lekarskiej. - Nie wiemy, jakie zarzuty postawi rzecznik. Kodeks etyki lekarskiej nie mówi wprost ani o molestowaniu ani o mobbingu. Mówi natomiast, że lekarze powinni okazywać sobie wzajemny szacunek i odnosić się do siebie w sposób kulturalny. Ta sprawa nie jest jednak jednoznaczna, czekamy więc na rozstrzygnięcie sądu.

Zadzwoniliśmy też do byłego ordynatora. - Nie, dziękuję - uciął, kiedy poprosiliśmy go o rozmowę.

Antoni W. nadal przyjmuje pacjentów. Na wizytę można się umówić w dwóch prywatnych placówkach w Lublinie.

Do tej pory molestowanie zarzuciły lekarzowi cztery kobiety. - Trwają dalsze czynności. Kontynuujemy przesłuchania. Nie wykluczam, że w sprawie będzie więcej pokrzywdzonych - przyznaje Katarzyna Czekaj, zastępca szefa prokuratury Lublin-Południe.

Skandaliczny proceder miał trwać przynajmniej od 2011 roku. Ordynator miał wykorzystywać sytuację młodych lekarek, straszyć zablokowaniem kariery i stosować szykany. Kobiety były osamotnione i zastraszone. Zżerał je wstyd. Bały się przyznać rodzinie, nawet mężom. W piątek opisaliśmy przeżycia kobiet. Opowiadały nam, że na oddziale Antoniego W. było jak w obozie koncentracyjnym. Na zebraniach była selekcja. Koszmar zaczynał się, kiedy zostawałyśmy z ordynatorem same w gabinecie - tak lekarki-rezydentki ze szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie wspominały swojego byłego szefa.

Antoni W. stracił pracę w ubiegły czwartek. Dostał godzinę na spakowanie się. Dzień później Gabriel Maj, dyrektor szpitala przy al. Kraśnickiej, poinformował o sprawie prokuraturę. Jeszcze w dniu zwolnienia były ordynator miał zastraszać lekarki i zmuszać je do wycofania zeznań.
  Edytuj ten wpis
abc
kazek
gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

abc
abc (2 marca 2015 o 11:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ile można czytać jedno i to samo !!! Ktoś sztucznie tą sprawę nagłaśnia i za wszelką cenę szuka sensacji.

Rozwiń
kazek
kazek (2 marca 2015 o 08:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a dlaczego pana nie bronią  pseudo autorytety jak Durczoka ? czy Lublin to zaścianek?

Rozwiń
gość
gość (2 marca 2015 o 00:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Bardzo dobrze, że przyjmuje w innych placówkach. Dopóki nie ma wyroku skazującego będę się u niego dalej leczyć.

Rozwiń
Gość
Gość (1 marca 2015 o 21:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ten zakład nie jest odosobniony, dopiero po  ponad 30 latach pracy, gdzie w razie czego mogę odejść za zasiłek przedemerytalny czuję się pewna, przez ponad 30 lat siedziałam cicho jak mysz pod miotłą, bałam się cokolwiek odezwać, Także oto mamy sielankę stworzoną przez solidarnościowców z lat 80, gdzie człowiek boi się własnego cienia. Zarówno my na dym dole jak dla rządu tak i dla pracodawców jesteśmy nikim.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!