wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Umierał w celi. Sąd: Policjanci mogli się przyczynić do jego śmierci


Policjanci mogli w sposób nieumyślny przyczynić się do śmieci 53-letniego Jana Ł. – stwierdził Sąd Rejonowy Lublin-Zachód. Mężczyznę uznano za nietrzeźwego chociaż nikt nie stwierdził, że był pijany. Potem przez ponad 17 godzin konał na podłodze celi z powodu rozległego krwiaka mózgu. Żadnego z policjantów jego stan nie zaniepokoił

Do tragedii doszło 27 grudnia 2012 r. Jan Ł., ojciec szóstki dzieci, pracował jako hydraulik w Spółdzielni Mieszkaniowej Motor. Idąc ulicą Lwowską poślizgnął się i upadł uderzając głową w chodnik. O siedzącym na ulicy, bełkoczącym coś mężczyźnie w przemoczonym ubraniu, funkcjonariuszy zawiadomili przechodnie.

– Na miejsce przyjechała Staż Miejska. Funkcjonariuszka stwierdziła, że mężczyzna nie może mówić. Ścisnął ją tylko mocno za rękę. Teraz możemy się tylko domyślać, że w ten sposób sygnalizował, że potrzebuje pomocy – mówi mecenas Grzegorz Gozdór, pełnomocnik rodziny. – Nikogo nie zaniepokoiło, że podczas przenoszenia do radiowozu dostał drgawek. 

Ani strażnicy, ani wezwani na miejsce ratownicy medyczni, ani lekarz badający Jana Ł. przed umieszczeniem w policyjnej izbie zatrzymań, nie ocenili prawidłowo jego stanu. Uznano, że mężczyzna jest pijany. Jak podkreśla pełnomocnik rodziny, mężczyzna nie był traktowany jak człowiek. Świadczyć ma o tym nagranie, na którym dyspozytor z KMP mówi: „ k.. wa, pie…lą się dwie godziny… Ja nie mam patroli…a one.. się tak bawią k..wa… siedzą z tym śmierdziuchem."

Mężczyzna został przewieziony na komendę, spędził tam ponad 17 godzin. Przez ten czas, jak zeznał mężczyzna będący w tej samej celi przez blisko osiem godzin, nikt nie sprawdził co się z nim dzieje. Dopiero poranna zmiana zauważyła, że stan Jana Ł. jest zły i wezwała pogotowie. W szpitalu przeprowadzono trepanację czaszki. Na pomoc była już jednak zbyt późno.

Sprawą zajęła się Prokuratura Lublin-Północ. Po odwołaniu się rodziny zmarłego postępowanie wznowiono. W czerwcu umorzyła je ponownie nie stwierdzając znamion przestępstwa. Rodzina znowu złożyła odwołanie.

– To, że ta sprawa trafiła do sądu na skutek zażalenia adwokata, to skandal! – mówił w sądzie mecenas Gozdrół. – Argumentację tę podzielił sąd, który nakazał prokuraturze dalsze postępowanie w tej sprawie.

– W ocenie sądu sprawdzanie przez wizjer, czy zatrzymany znajduje się w celi, jest niewystarczające – mówi sędzia Mariusz Włodek. – Prokuratura musi teraz ocenić zachowanie funkcjonariuszy i sprawdzić, czy w sposób nieumyślny nie przyczynili się oni do śmierci Jana M.

Środowy wyrok jest prawomocny. Niezależnie od niego przed sądem rozpocznie się wkrótce proces cywilny, w którym rodzina Jana M. żądać będzie od Komendy Miejskiej Policji w Lublinie 800 tys. zł. odszkodowania i zadośćuczynienia.

Czytaj więcej o: policja
Gość
Gość
Gość
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (31 października 2015 o 13:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
człowiek umarł, winnych nie ma, co to kur***za kraj????
Rozwiń
Gość
Gość (31 października 2015 o 11:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak sie zatrudnia ułomów i patałachów w policji to tak jest, powinni stracic prace i odpowiadac za nieumyśle spowodowanie śmierci
Rozwiń
Gość
Gość (30 października 2015 o 15:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"czy w sposób nieumyślny nie przyczynili się oni do śmierci?" Powinno być oskarżenie o zabójstwo! - wszystkich tych łajz!
Rozwiń
Gość
Gość (30 października 2015 o 15:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jan Ł. Czy Jan M.???
Rozwiń
robert
robert (30 października 2015 o 14:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

policja wypitych obywateli ma za nic,a przecież też sami piją ,ciekawe jak by się poczuł jeden 

z drugim jakby ktoś tak ich potraktował.To psa właściciele lepiej traktują.Wina ewidentna jest 

tutaj służb medycznych,ale panowie policjanci dokończyli dzieła zagłady!!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!