piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Walka o górki czechowskie trwa. 1700 podpisów pod protestem trafiło do Ratusza

Dodano: 21 marca 2016, 21:11
Autor: Dominik Smaga

Przeciwni zabudowie górek czechowskich przynieśli do Ratusza 1700 podpisów pod protestem i zapowiedzieli, że to nie koniec ich akcji. – Górki to nasze wspólne dobro – tłumaczą. – Pamiętajmy, że to własność prywatna – podkreśla prezydent

Protestujący nie chcą, by miasto zmieniło przeznaczenie górek, a nad taką zmianą już pracują miejscy planiści. I choć jest jeszcze za wcześnie, by przesądzić co z tego wyniknie i co ostatecznie trafi pod głosowanie w Radzie Miasta, to mniej więcej wiadomo, czego się można spodziewać.

Oznajmił to prezydent Lublina, mówiąc że skłonny jest pozwolić na zabudowanie mieszkaniami 40 proc. górek. – To ładnie brzmi „40 proc. pod zabudowę i 60 proc. pod zieleń”, tylko że 40 proc. to prawdopodobnie maksimum tego co można z tego terenu wycisnąć. Nie jest to żaden kompromis, tylko całkowite pójście na rękę inwestorowi – ocenia Krzysztof Gorczyca, prezes Towarzystwa dla Natury i Człowieka, które włączyło się w protest. – Pozostałaby tylko dolina pośrodku i jeśli będzie obudowana dookoła, to nie będzie się różniła od wąwozów znanych z Czubów i LSM.

O to, by zmienić przeznaczenie terenu zabiegał jeszcze poprzedni właściciel terenu, kielecka spółka Echo Investment. Od niej górki kupiła w marcu lubelska firma z deweloperskiej grupy TBV i od razu zapowiedziała, że chce tu budować mieszkania.

– Deweloper wiedział co kupuje – mówi Gorczyca. – Ten teren to nasze wspólne dobro. Tak, jak las Stary Gaj, który też nie należy do mieszkańców Czubów, ani nadleśnictwa, tylko jest wspólnym dobrem. Nie tylko ze względów spacerowych, ale i klimatu całego miasta, jakości życia i dostępności do tego typu obszarów rekreacyjnych. Dlatego to mieszkańcy powinni być stroną tej dyskusji, a nie deweloper.

– Najpierw wypadałoby się spotkać z inwestorem, a takiego spotkania nie było – stwierdza tymczasem Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. – Pamiętajmy, że to własność prywatna i nie można założyć, że teren zachowa obecny kształt i będzie dostępny dla mieszkańców, bo w którymś momencie może zostać całkiem ogrodzony.

Prezydent dodaje też, że górki czechowskie i tak mogą być częściowo zabudowane (choć w inny sposób), bo pozwala na to obecny plan zagospodarowania terenu, nad którego zmianą pracują ratuszowi urbaniści. – Zabudowa jest tu możliwa na ponad 30 proc. obszaru – mówi Żuk.

Protestujący mieszkańcy przyszli w poniedziałek do Ratusza z pismami protestacyjnymi (na zdjęciu). Podpisy zbierali m.in. chodząc od drzwi do drzwi. – To nasza oddolna inicjatywa – wyjaśnia pan Przemysław, jeden z organizatorów protestu. – Mam dość oglądania budynków i ścian – mówi Jacek Telenga, który mieszka teraz w centrum, a w planach ma przeprowadzkę w pobliże górek czechowskich. – Chciałbym na stare lata zamieszkać z przyjemniejszymi widokami.

Do włączenia się w protest wzywa wszystkie rady dzielnic przewodniczący Rady Dzielnicy Czechów Południowy, Andrzej Filipowicz. W swym mailu oświadcza, że ma dokumenty, których treść „poraziłaby” większość mieszkańców i że zdeponował je „w jednej z londyńskich kancelarii prawnych z dyspozycją ich ujawnienia w przypadku najmniejszych nawet prób nacisków na sygnatariuszy petycji w obronie górek czechowskich”. Pytany co to za materiały oświadcza: – To są głównie dokumenty urzędowe wytworzone w Urzędzie Miasta Lublin i jego organach. Tylko tyle mogę powiedzieć.

Górki czechowskie
Górki czechowskie
SONDA
Liczba głosów: 1118

Co sądzisz o zabudowie górek czechowskich blokami?

66.73 %
Jestem przeciw, górki powinny pozostać niezabudowane
27.1 %
Zgadzam się z koncepcją, aby zabudować je częściowo
6.17 %
Jestem za całkowitą zabudową górek blokami
Czytaj więcej o: Lublin protest górki czechowskie
Gość
bulbo
Gość
(99) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 marca 2016 o 18:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Juz widze jak ogradzaja poligon - bzdura. Pola golfowego tez nie moze zroibc bo jak piaslem wczesniej - to sa tereny zielone. Developer kupil ziemie w cenie terenow zielonych. Taka ziemia jest tansza bo nie mozna na niej m. in. stawiac bloków. Teraz chce sie wycwanic i postawic bloki tam gdzie narazie, zgodnie z prawem, nie moze tego zrobic. I tyle. Developer myslal ze zrobi interes zycia. Ale cos mi się wydaje ze coraz więcej osób będzie widywać tam chomiki :D
Rozwiń
bulbo
bulbo (24 marca 2016 o 16:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lepiej pójść na kompromis i oddać deweloperowi 40% pod bloki i ani cm więcej, w zamian za 60 hektarów terenów które zostaną zielone niż iść na wojenkę i deweloper miałby ogrodzić cały teren albo przerobić całę 100 ha np na pole golfowe

Dokładnie...

Rozwiń
Gość
Gość (24 marca 2016 o 14:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A i oprócz tego po całym poligonie biegają chomiki, nie da sie na zadnego nie wpasc spacerując. A skoro susły prawie zablokowały lotnisko (co jest troche wazniejsza inwestycją niz pseudo apartamenty), nie wierze ze developer pokona chomiki :)))) Przykro mi, gatunek chroniony, nie macie prawa nic tam tykac :))) Skonczy sie na tym ze sprzeda calosc kolejnemu cwaniakowi ktory bedzie probowal robic ten caly przekret od nowa.
Rozwiń
Gość
Gość (24 marca 2016 o 13:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaki kompromis, developer wlasnie tego chce. Kupil tereny zielone, niech na calosci robi tereny zielone. Zaplacil cene za tereny zielone! To tak jakbys kupil bilet miesieczny na jedna linie a potem robil awanture ze chcesz na nim jezdzic 5 liniami i mowil ze to komprois bo moglbys chciec 8 :)))
Rozwiń
Gość
Gość (24 marca 2016 o 11:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lepiej pójść na kompromis i oddać deweloperowi 40% pod bloki i ani cm więcej, w zamian za 60 hektarów terenów które zostaną zielone niż iść na wojenkę i deweloper miałby ogrodzić cały teren albo przerobić całę 100 ha np na pole golfowe
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (99)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!