wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Łuków

Dał mu pracę i dach nad głową. Pobity gospodarz nie przeżył

Dodano: 6 września 2016, 19:54
Autor: jsz

W październiku można się spodziewać finału procesu w sprawie brutalnej zbrodni w Łukowie. 34-letni Mariusz N. miał pobić kolegę, który dał mu pracę i dach nad głową. Mężczyzna zmarł.

Do bijatyki doszło w październiku 2014 r. Wcześniej Mariusz N. wyszedł z więzienia. Zamieszkał u swojego kolegi Marka W. Obaj mieli na koncie konflikty z prawem. Marek W. dał 34-latkowi schronienie i zatrudnił przy układaniu kostki brukowej. Feralnego dnia panowie wyszli do pracy razem ze znajomym, Grzegorzem P. Od rana pili alkohol.

– Przed pracą wypiłem 5–6 piw – wspominał podczas jednej z rozpraw Grzegorz P. – W pracy też piłem, ale mniej. Później poszliśmy pod sklep „Jagoda”. To było kolejne 5 piw. Poszliśmy do Marka W. Piliśmy tam wódkę. Jakieś dwa litry na trzech.

W domu przy ul. Warszawskiej doszło do awantury. Panowie pokłócili się o pieniądze. Z akt sprawy wynika, że Mariusz N. dostał 100 zł, a jego kolega 200. Kiedy 34-latek się o tym dowiedział, wpadł we wściekłość. Rzucił się na Marka W. z pięściami. Ten, kompletnie pijany, nie mógł się bronić. Bicie trwało kilka minut, ale już po godzinie Mariusz N. ponownie zaatakował gospodarza.

– Jakby dostał białej gorączki. Marek siedział na fotelu. Miał opuchniętą twarz. Wyglądał strasznie – relacjonował Grzegorz P., który miał potem przenieść rannego na materac.

W międzyczasie Mariusz N. zabrał z portfela gospodarza 130 zł. Wziął również srebrny łańcuszek. Obaj zostawili rannego mężczyznę. Następnego dnia Grzegorz P. wrócił do domu przy ul. Warszawskiej. W pokoju na piętrze leżał zakrwawiony Marek W. Ledwo oddychał. Uciekając z domu, Grzegorz P. trafił na rodzinę gospodarza, która wezwała pogotowie.

Zarówno on, jak i Mariusz N. szybko wpadli w ręce policji. Mundurowi zatrzymali ich, kiedy szli do lombardu ze skradzionym łańcuszkiem. Sprawcy pobicia grozi do 12 lat więzienia.

Sprawą Mariusza N. zajmuje się Sąd Okręgowy w Lublinie. Nie jest wykluczone, że zmieni kwalifikację czynu zarzucanego 34-latkowi. W sprawie do przesłuchania pozostał jeszcze jeden świadek. Wczoraj powinien zostać przesłuchany, ale nie stawił się przed sądem.

Czytaj więcej o: Łuków sąd pobicie
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Ksiądz Antoni
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 września 2016 o 19:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Za mało religi!! Potrzeba 20 godzin/tydzień-oczywiście w placówkach utrzymywanych przez samorządy, podatników. W budynkach postawionych przez społeczeństwo miejsca zajęły rozdęte brzuchy kleszczy
Rozwiń
Gość
Gość (7 września 2016 o 15:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie lituj sie nad dziadem bo dziad jak ozyje to cie torba zabije.
Rozwiń
Ksiądz Antoni
Ksiądz Antoni (7 września 2016 o 12:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powinni śmiecia poddać sterylizacji lub kastracji. Aby po wyjściu z pudła nie naprodukował sobie podobnych bękartów. Większość ( nie wszystkich ) śmieci wychodzących z więzienia należy poddawać sterylizacji lub kastracji .... bo w większości to patologia.
Rozwiń
AAA
AAA (7 września 2016 o 08:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Koleś wypił 5 piw przed robotą kilka wtrakcie 5 po a potem 0,7 wódki! To brzmi jak plan na kilka miesięcy a nie jeden dzień. Czy można pracować na taki gazie? 
Rozwiń
Gość
Gość (7 września 2016 o 07:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Podziękował za dobroć mu daną. Ale bydło.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!