środa, 16 sierpnia 2017 r.

Puławy

Puławy: Kto zapłaci za przeciekający parking w Marinie?

Dodano: 10 stycznia 2016, 11:38

(fot. Radosław Szczęch / archiwum)
(fot. Radosław Szczęch / archiwum)

Prezydent zabezpieczył w budżecie miasta pół miliona złotych na remont nowego, dwupoziomowego parkingu w Marinie. Czy to znaczy, że za prace zapłaci miasto?

Już od 1,5 roku Zarząd Inwestycji Miejskich w Puławach toczy administracyjny bój z generalnym wykonawcą inwestycji, koncernem Mota-Engil. Obie strony przerzucają się dokumentami, z których ma wynikać, że racja leży po ich stronie.

Miasto stara się udowodnić, że za wady konstrukcyjne oddanego w lecie 2013 roku budynku odpowiada wykonawca. Świadczyć mają o tym ekspertyzy przygotowane przez niezależnych ekspertów Instytutu Techniki Budowlanej. Problem w tym, że Mota-Engil posiada własne ekspertyzy świadczące o tym, że wina leży po stronie projektanta. Sprawa jest poważna, bo remont budynku jest konieczny, pilny i drogi. Jego wartość na razie nie jest znana, ale mówi się o kilkuset tysiącach złotych.

– Chciałbym, żeby ten remont został przeprowadzony w tym roku. Zaczynamy szukać projektanta, który przygotuje dokumentację remontu. Prace mogłoby się zakończyć w okresie letnim. Na razie parking został zabezpieczony specjalnymi wykładzinami, a jego górną część zamknęliśmy – mówi Krzysztof Szczepański, dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich w Puławach.

O parkingu nie zapomnieli także radni, którzy pod koniec ubiegłego roku przyjęli nowy budżet miasta. Jednym z jego punktów jest 500 tysięcy złotych właśnie na koszty związane z remontem. Pieniędzy na inwestycje w miejskiej kasie jest jednak bardzo mało. Tym bardziej bolesne byłoby ich wydawanie na ten cel. Dlatego władze mają inny plan.

– Posiadamy środki gwarancyjne wykonawcy w kwocie około pół miliona złotych i to z nich będziemy korzystać w pierwszej kolejności. Zdajemy sobie sprawę, że może to spowodować proces z Mota-Engil. Na pewno będziemy mieli z nimi spór, bo opinie w sprawie odpowiedzialności i winy są tutaj niejednoznaczne – dodaje dyrektor Szczepański.

Na razie nie wiadomo w jaki sposób naprawić pęknięcia i nieszczelności portowego parkingu, by wady te zostały trwale wyeliminowane. To będzie już zadanie projektanta.

włodek
Gość
Gość
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

włodek
włodek (13 stycznia 2016 o 12:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ale wszyscy piszą bzdury. Wykonawca otrzymuje projekt wykonawczy, który jest chroniony prawem autorskim. Nie jest prawdą, że wykonawca może sam go zmienić. Materiały zastosowane są na pewno zgodne z projektem, i wcale o nie mniejszych parametrach. Wykonanie robót jest zależne od wielu uzgodnień na linii inwestor wykonawca. Zależności te ustalił przetarg. Szczególnie taka inwestycja port [dla kogo] była pod ciągłym nadzorem, inspektora oraz kierowników robót. Ponieważ jest to inwestycja za pieniądze unijne, nic nie można było zmieniać, a jeżeli była taka możliwość, to tylko za zgodą autora/autorów projektu. O ile mi wiadomo projekt był wykonany przez biuro ze Szczecina, i kontakt z nim nie istniał. Zwalanie wszystkiego na budowlańców, czyli wykonawców jest błędem, gdyż oni są tylko jednym z ogniw tego łańcucha pokarmowego. Nie do nich należy poprawianie po projektantach. Prawo budowlane mówi, o zauważonych błędach poinformować projektanta, czyli wykonawca w czasie do rozstrzygnięcia przetargu, znaleźć wszystkie błędy w projekcie który powstaje 2 lata. Wiemy że są różne rozwiązania technologiczne, tanie, drogie i super drogie. A inwestor ma także określony budżet. Niestety nie wszystkie technologie zachodnie sprawdzają się w naszych warunkach klimatycznych. I o ile mi wiadomo, to jedyną izolacją na parkingu w porcie jest wykładzina z żywicy poliuretanowej, czyli wierzchnia warstwa parkingu. Należy także pamiętać że każdy materiał jest testowany w warunkach laboratoryjnych, niestety budowa to upały, deszcze, mróz i wiele innych czynników. Budowa to nie laboratorium. Parking ten jest narażony jak każdy wiadukt, niczym się nie różni, i tak powinien być zaprojektowany. 

Rozwiń
Gość
Gość (11 stycznia 2016 o 08:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak nadzór budowlany mógł odebrać coś co było źle wykonane?


Mało widziałeś. Mam budowę domu za sobą i powiem ci, że inspektorzy nadzoru, kierownicy budowy - fajnie brzmi, ale na papierze. Osoby te winn być na budowie, jeździć na budowę na każdym etapie i sprawdzać co się jak robi - tego nie robią, bo mają inne ciekawsze (większe) budowy. Niejednokrotnie prowadzą wiele takich. Wezmą swoje w łapę i z góry zakładają, że będzie OK. A zwykle właśnie najbardziej wykonawcy dymają na materiałach, których potem nie widać, bo się betonem zaleje. A to styropianu dadzą 5cm zamiast 10, a to izolację przeciwwilgociową oleją, itp, itd. Potem pójdzie posadzka betonowa a i tak nic nie widać..... przyłazi potem taki inspektor nadzoru, czy kierownik budowy, rzuci okiem na koniec, przespaceruje się, a w głowie ma tylko jedno..... kasa która mu się należy za nadzór.... Potem się podpisuje dzienniki budowy, protokoły, i jest OK...... Inspektor kasę ma w kieszeni, a właściciel cieszy się..... do pierwszych deszczów.

Kolega np. tez budował dom i się skarżył niedawno, że ściana mu zaczęła się mokra robić w pokoju - ta sąsiadująca z kabiną prysznicową. Wykonawca widocznie nie dał folii w płynie na ścianę, tylko przykleił płytki i pozamiatane. Niestety - same płytki w kabinie nie zabezpieczą przed wilgocią wnikającą do ścian. Wystarczy, że fuga się po czasie "przepracuje"..... nie ma folii i dupa..... coś jak z tym parkingiem....

Rozwiń
Gość
Gość (11 stycznia 2016 o 08:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepiej, winę zwalać jeden na drugiego - a prawda jest taka, że przecieka gdyż nie ma odpowiedniego zabezpieczenia przed wilgocią (papa, smoła, itp...). Wykonawca to spieprzył. Projektant przecież w projekcie przewidział jakiś materiał - pytanie jaki. Jeśli był to materiał ogólnie znany jako OK do tego typu zabezpieczeń, to jakim cudem przecieka? Zwalił wykonawca i tyle. Pewnie jak zwykle na takich budowach - tego poskąpili, tamtego poskąpili - przecież jak się betonem zaleje to i tak nie będzie widać....
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2016 o 22:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co na to SWETRU???
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2016 o 18:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najwyrazniej polskie fiurmy nie potrafia zbudowac czegos co sie nie zepsuje po gwarancji. W Lublinie odnowiono ul . Wyzwolenia a wiecie jak sie po niej jezdzi ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!