Ekstraklasa

Zagraniczny zaciąg Górnika Łęczna na plus

Dodano: 25 maja 2017, 11:37

Gabriel Matei okazał się transferowym strzałem w dziesiątkę
Gabriel Matei okazał się transferowym strzałem w dziesiątkę (fot. WOJTEK NIEŚPIAŁOWSKI)

Do końca sezonu pozostały Górnikowi już tylko dwa spotkania. Zielono-czarni byli w kiepskiej sytuacji, ale w rundzie rewanżowej podjęli walkę i nadal liczą się w walce o utrzymanie. A to dzięki kilku udanym transferom, choć oczywiście nie każdy ściągnięty do Łęcznej piłkarz wkomponował się w drużynę Franciszka Smudy

Do zespołu zimą dołączyli Stefan Askovski, Josimar Atoche i Gabriel Matei, a wcześniej w październiku Nika Dzalamidze. Jak widać, Górnik postawił na graczy zza granicy. I nie wyszedł na tym najgorzej. – Gabriel Matei to strzał w „dziesiątkę” – mówi Veljko Nikitović, który zanim został członkiem zarządu w klubie odpowiadał właśnie za transfery. – Gra na bardzo dobrym poziomie i pokuszę się o stwierdzenie, że jest to jeden z lepszych prawych obrońców ligi – ocenia Rumuna popularny „Velo”.

Faktycznie, Matei błyskawicznie zaaklimatyzował się w Górniku i z marszu wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Choć trzeba przyznać, że nie miał konkurenta, bo z kontuzją zmaga się Łukasz Mierzejewski, a trener Smuda z drugiego nominalnego obrońcy – Pawła Sasina – zrobił defensywnego pomocnika.

Wiele emocji budziło przyjście Josimara Atoche. Peruwiańczyka do gry w Polsce namówił Smuda argumentując, że w rodzimej lidze był czołowym graczem. I przez długi czas wydawało się, że jego transfer okaże się niewypałem. Atoche miał problemy z aklimatyzacją, narzekano, że przyjechał do Polski „zapuszczony”, a na koniec przytrafiła się historia z tajemniczym ukąszeniem w łydkę. Smuda czekał jednak cierpliwie na zawodnika i w rundzie finałowej zaczął posyłać go do boju od pierwszych minut. – Josimar Atoche miał sporo problemów zdrowotnych. Teraz jednak pokazuje, że drzemią w nim spore możliwości – mówi Nikitović.

Natomiast klapą zakończyło się pozyskanie Askovskiego. Macedończyk rozegrał tylko kwadrans w meczu Górnika z Koroną Kielce i zapewne więcej minut już nie uzbiera. Podobnie jak Slaven Jurisa i Dragomir Vukobratović, których Górnik pozyskał jeszcze przed sezonem. Pierwszy z nich zagrał w barwach Górnika cztery razy i zdobył jednego gola, natomiast drugi ma na koncie jeden mecz więcej, ale bramki nie zdobył. – Jurisa jest wypożyczony do Motoru Lublin i walczy z nim o awans. Życzę mu wszystkiego najlepszego. Z kolei Vukobratović, nie ukrywajmy okazał się niewypałem. Oczekiwaliśmy od niego więcej. Na początku złapał kontuzję, a potem miał pewne problemy rodzinne i nie poradził sobie z tym – przyznaje szczerze „Velo”.

CO Z TYM DZALAMIDZE?

Odmienny temat to Nika Dzalamidze. Gruzin kiedyś brylował w barwach Jagiellonii Białystok, po czym zdecydował się na przenosiny do Turcji. Tam jednak sobie nie poradził, więc zdecydował się na powrót nad Wisłę. I wydawało się, że Górnik będzie idealnym klubem na odbudowę. – W rozmowach przed treningami i meczami Nika mówił mi, że strzeli pięć bramek i da drugie tyle asyst. To bardzo fajny chłopak. Mówiąc nieco żartobliwie póki co zanotował jedną asystę i to po rzucie z autu. Nie dał nam tyle ile od niego oczekiwaliśmy. Muszę powiedzieć, że Dzalamidze nie może mówić, że nie dostał szansy, bo trener Smuda początkowo stawiał na niego. Jednak Nika przegrał rywalizację z Piotrkiem Grzelczakiem, który jest w dobrej formie. Gruzin nie ma się co obrażać – ocenia Nikitović. Dzalamidze gra więc głównie w IV ligowych rezerwach. A tam... zbiera świetne recenzje. – Nika potrafi jednym zagraniem odmienić losy meczu – chwali zawodnika trener II drużyny Jacek Fiedeń. Szkoda, że nie potrafi potwierdzić tego samego na poziomie ekstraklasy.

sympatyk   Górnika
Użytkownik niezarejestrowany
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

sympatyk   Górnika
sympatyk Górnika (25 maja 2017 o 22:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moje skromne zdanie Gruzin jest dobrym piłkarzem Smuda mało daje mu szans grania .Powinien minimum otrzymać 45 minut grania ,piłkarz naprawdę ma kiwkę potrafi przytrzymać pilke ,a Grzesiek Bonin często gubi pilke o 2 lub 1 dryblingi jest za dużo
Rozwiń
Gość
Gość (25 maja 2017 o 12:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stefan Askovski wystąpił w meczu z Koroną w Kielcach. Zagrał ok. 15 minut.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Ekstraklasa

WYNIKI KOLEJKI

17. KOLEJKA 24-27 listopada
Arka Gdynia - Sandecja Nowy Sącz 5:0
Cracovia - Lechia Gdańsk 2:1
Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 3:1
Korona Kielce - Legia Warszawa 3:2
Lech Poznań - Wisła Płock 2:1
Pogoń Szczecin - Piast Gliwice 2:2
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 1:0
Bruk-Bet Termalica - Wisła Kraków 3:3

TABELA

1. Górnik 17 32 36-24
2. Legia 17 31 22-17
3. Korona 17 29 28-17
4. Lech 17 28 26-15
5. Wisła K. 17 28 23-19
6. Jagiellonia 17 27 22-22
7. Arka 17 25 22-17
8. Zagłębie 17 24 22-18
9. Śląsk 17 23 21-24
10. Lechia 17 20 23-26
11. Wisła P. 17 20 19-25
12. Cracovia 17 18 21-25
13. Sandecja 17 18 14-23
14. Bruk-Bet 17 18 18-22
15. Piast 17 17 19-27
16. Pogoń 17 10 14-29
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!