wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Zdrowie

"Śmieciowy" jadłospis, czyli dzieci w cukrze. Jak powinno wyglądać zdrowe śniadanie ucznia?

Dodano: 5 września 2015, 08:02

Stałym elementem diety małych Polaków są łakocie. Dzieci każdego dnia wypijają około dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie przegryzki (fot. Fundacja BOŚ)
Stałym elementem diety małych Polaków są łakocie. Dzieci każdego dnia wypijają około dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie przegryzki (fot. Fundacja BOŚ)

Blisko 100 łyżeczek cukru i 8 łyżeczek soli zjada przeciętne dziecko w spożywanych przez tydzień produktach.

Oznacza to, że w ciągu miesiąca dostarcza do organizmu 400 łyżeczek cukru i 32 soli, które znajdują się w batonikach, cukierkach, kolorowych żelkach, czipsach lub przyprawianych orzeszkach.

Eksperci ostrzegają, że najgorszy jest cukier „ukryty” w przekąskach, które są uznawane za zdrowe: jogurtach, deserach mlecznych i sokach. Dzieci żywią się źle w szkole i poza nią. Od 1 września szkoły zmieniły sposób żywienia dzieci, bo takie wymogi stawia przed nimi nowe rozporządzenie ministra zdrowia. A co ze zdrowym jedzeniem „po szkole”?

„Śmieciowy” jadłospis

Poniedziałek: pączek, jogurt owocowy, herbatniki. Wtorek: krakersy, cola, orzeszki solone. Środa: baton czekoladowy, napój owocowy. Czwartek: deserek mleczny owocowy, żelki. Piątek: drożdżówka z serem, mała paczuszka chipsów – to tylko niektóre produkty, które dzieci „podjadają” między posiłkami lub – co gorsza – zastępują nimi pełnowartościowe pożywienie.
Powyższy „śmieciowy” jadłospis dziecka posłużył ekspertom z Fundacji BOŚ na wyliczenie, jak dużo cukru i soli spożywają dzieci.

– Jeśli do wymienionych produktów dodamy „sobotnie” cukierki „z witaminami”, małą paczuszkę chipsów, colę wypitą np. w kinie oraz niedzielne krówki, sernik i herbatniki zjedzone u babci to okaże się, że liczba soli i cukru, którą zjadły dzieci jest nadprogramowa i przekracza ich zapotrzebowanie. Sytuacja jest niebezpieczna, zwłaszcza że – przy jednoczesnym spożyciu dużej ilości soli, cukru i konserwantów – dzieci nie dostarczają potrzebnych im do właściwego rozwoju składników odżywczych. Sklepiki szkolne i stołówki dotychczas „pomagały” im w niezdrowym odżywianiu. Teraz ma się to zmienić – mówi Aleksandra Koper, dietetyk z Fundacji BOŚ.

Ile cukru zjadają dzieci?

Z badań wrocławskiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej (pod kierunkiem prof. Aleksandry Łuszczyńskiej w ramach projektu TEMPEST) wynika, że coraz więcej polskich dzieci nie je regularnych śniadań.

Ponad 20 procent z nich zadeklarowało, że je poranny posiłek od jednego do trzech razy w tygodniu. Choć w ich dziennym jadłospisie znajdują się dwie porcje owoców to niestety nie starcza już w nim miejsca na warzywa – spożywają ich mniej niż ich rówieśnicy z innych krajów: z Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Stałym elementem diety małych Polaków są za to łakocie. Dzieci każdego dnia wypijają około dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie oraz słone przegryzki. Tymczasem w napojach słodzonych jest nawet 6 łyżeczek cukru (na 300 ml), a w owocowych deserach mlecznych lub jogurtach 4 lub więcej łyżeczek (w 130 g kubeczku). Niestety dzieci biorą przykład z dorosłych. Z danych GUS wynika, że tylko w 2011 roku jeden Polak zjadł 39 kg cukru w ciągu roku, a liczby te wciąż rosną.

Jak powinno wyglądać zdrowe śniadanie ucznia?

Dobrym pomysłem może być tradycyjna owsianka z dodatkiem rodzynek i posiekanych orzechów. Uzupełnieniem powinna być np. porcja białego sera ze szczypiorkiem i papryką, jajko na twardo lub jajecznica, albo też kanapka z pastą z wędzonej ryby czy z warzyw strączkowych z ogórkiem kwaszonym i papryką.

Na drugie śniadanie można przygotować dziecku owoce i kanapki. Zdrowymi dodatkami mogą być m.in. liście sałaty, cykoria, ogórki, rzodkiewki, kiełki. Do tego ciemne, pełnoziarniste, a nie białe pieczywo. Do śniadania można dołożyć obrane marchewki lub pokrojoną paprykę.

Do picia najlepsza będzie woda, a nie słodzone, kolorowe napoje gazowane. – Od kilku lat zachęcamy, by sklepiki szkolne, które przypominają małe sklepy spożywcze, zastąpić zdrowymi bufetami serwującymi pierwsze i drugie śniadanie. Wśród najemców sklepików szkolnych panuje często przekonanie, że zdrowe jedzenie jest drogie, tymczasem powyższy przykład pokazuje, że wystarczy odpowiednia wiedza, by skomponować zdrowy i niedrogi posiłek dla dziecka – przekonuje Aleksandra Koper z Fundacji BOŚ, która koordynuje projekt grantowy „Sklepiki szkolne – zdrowa reaktywacja”. Dotychczas, dzięki grantom Fundacji BOŚ, przebudowało się ponad 100 sklepików w całej Polsce.

Co na obiad?

W Polsce funkcjonuje ponad 40 tysięcy szkół, ale w większości z nich jadłospisu nie układają dietetycy. Zazwyczaj szkolny obiad to kotlet schabowy w panierce, ziemniaki oraz kapusta zasmażana z omastą.

Niewiele osób wie, że potrzeba niewielkich zmian i modyfikacji, by obiad, który zawiera zbyt dużo tłuszczu, cukru i niezdrowych składników, miał zbilansowany skład. Tradycyjną panierkę w kotlecie można zastąpić panierką przygotowaną z płatków owsianych lub otrębów, a zasmażaną kapustę surówką z czerwonej kapusty. Ziemniaki może zastąpić kasza.
Nowe rozporządzenie ministra zdrowia reguluje i jasno określa, co mogą jeść dzieci w szkolnej stołówce, a co ma z niej zniknąć.

– Zmiany weszły od pierwszego września. Chcemy pomóc szkołom w interpretacji przepisów, dlatego przygotowaliśmy specjalną aplikację, dzięki której można wyliczyć składniki potrzebne do przygotowania zdrowych posiłków w zależności od ilości „karmionych” dzieci, poznać gotowe przepisy na zdrowe obiady, przygotować listy zakupowe – mówi Barbara Lewicka- Kłoszewska, wiceprezes fundacji BOŚ. – Pamiętajmy, że obiad powinien dostarczać najwięcej kalorii spośród wszystkich zjadanych w ciągu dnia posiłków. Wielu rodziców uważa, że mięso jest absolutnie konieczne w codziennym zestawie obiadowym. Tymczasem równie odżywcze i smaczne mogą być dania z ryb czy warzyw strączkowych. Nieodzownym dodatkiem do drugiego dania powinna być solidna porcja surówki – dodaje.

Zabawa też uczy

Możemy zmienić stołówki szkolne i sklepiki, ale jeśli nie zmienimy podejścia dzieci do żywienia to niewiele zdziałamy – nasze pociechy i tak znajdą czas na batonika, chipsy lub słodkie napoje.
Najważniejsze jest uświadomienie dzieciom, że zdrowe żywienie nie musi być nudne i niesmaczne, wręcz przeciwnie. Świetnym sposobem nauki są warsztaty kulinarne, które pomagają zrozumieć mechanizmy łączenia posiłków, pokazują konkretne przykłady dań, udowadniają, że samodzielne przygotowanie zdrowych przekąsek wcale nie jest trudne.

Pokażmy naszym dzieciom, jak zdrowo komponować posiłki, zapiszmy je na warsztaty kulinarne lub poprośmy szkołę, by je zorganizowała. Dobrym pomysłem, który już zaczyna się sprawdzać w niektórych szkołach są ogródki przyszkolne jako element edukacji. Dzieci powinny się uczyć jak sadzić warzywa, jak o nie dbać. Zielone ogródki są enklawą spokoju, zapewniają zieleń, uczą i bawią. Co można posadzić? Rzodkiewkę, pomidory, ziemniaki, przeróżne zioła.

ILE SOLI I CUKRU MAŁA ZOSIA ZJADŁA PRZEZ TYDZIEŃ?

• 94 łyżeczki cukru – z czego większość w słodkich przekąskach (drożdżówki, batony, cukierki, soki)!!!

• 8 łyżeczek soli – najwięcej spożywamy soli ukrytej w produktach spożywanych na co dzień – pieczywo, sery, wędliny.

Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia spożycie soli należy ograniczyć do maksymalnie 5 g soli dziennie – to odpowiada 1 płaskiej łyżeczce soli. Zalecenie to skierowane jest do dorosłych. Dzieci powinny spożywać soli jeszcze mniej. Tygodniowe spożycie soli na poziomie 8 łyżeczek jest już za duże dla dorosłego człowieka, a co dopiero dla dziecka…

Gdzie jest dużo cukru i soli

• Drożdżówka z serem – 2 łyżeczki cukru
• Mały batonik musli – 1–2 łyżeczki cukru
• Pączek – 3 łyżeczki cukru
• Drożdżówka z serem – 0,5 łyżeczki soli
• Malutka paczka chipsów paprykowych (30 g) – 0,5 łyżeczki soli.

Rewolucja w szkolnym sklepiku

Ministerstwo Zdrowia opublikowało listę produktów dopuszczonych do sprzedaży w szkolnych sklepikach od 1 września 2015 roku. Nowe przepisy mają wyrabiać u dzieci i młodzieży zdrowe nawyki żywieniowe. 

• Uczniowie już nie kupią w szkolnych sklepikach drożdżówek, tylko kanapki na bazie pełnoziarnistego pieczywa (żytniego, pszennego, mieszanego bądź bezglutenowego). Wędlina z między kromkami będzie musiała zawierać min. 70 proc. mięsa i nie więcej niż 10 g tłuszczu w 100 g gotowego produktu.

• Poza przetworami mięsnymi produkty dostępne w sklepikach będą mogły składać się z ryb, jaj, sera (poza serem topionym), wyrobów z nasion strączkowych, orzechów oraz tłuszczów mlecznych. W kanapce nie będzie mogło być żadnych sosów, majonezu ani taniego ketchupu!

• Uczniowie będą mogli kupić jogurty, kefiry, maślanki, mleka smakowe, sery twarogowe, serki homogenizowane oraz napoje z soi, ryżu, owsa, orzechów bądź migdałów. Produkty zbożowe również nie mogą zawierać cukru, mniejsza ma być też zawartość soli. Cukrowa prohibicja wyklucza z uczniowskiego menu popularne napoje gazowane.

(ask)

Czytaj więcej o: szkoła zdrowie kuchnia
Gucio
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gucio
Gucio (5 września 2015 o 09:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

wczoraj w jednym z marketów przeszedłem obok części dla dzieci , ze słodyczami, żelkami , chipsami , batonikami oraz całą masą "styropianowych " łakoci. byłem przerażony tym co zobaczyłem . dziesiątki metrów regałów zapchane tym kolorowym, atrakcyjnie opakowanym smieciem.

i jak tu nie kupić ?

Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2015 o 08:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Dzieci żywią się źle w szkole i poza nią."- wszyscy jakoś zapomnieli, że nawyki zywieniowe wynosi się z domu. Wszyscy uważają, że szkoła jest panaceum na wszelkie zło. A to rodzic daje dziecku śniadanie i kolację, czesto też obiad, bo nie wszystkie dzieci jedzą w szkolnych stołówkach. Wszyscy nagle zapominają, że to w domach rodzinnych dzieci spożywają wszelkiego typu przekąski. Wszyscy zapominają (choć media często o tym piszą), że szkoła nie trwa 365 dni w roku, tylko ok. połowę tego czasu- i ta połowa zdecydowanie żywieniowo należy do rodziców. Wszyscy zapominają, ze to rodzic daje dziecku drugie szkolne śniadanie i od niego zależy, co w tym chlebaczku się znajdzie. Wszyscy wreszcie zapominają, że wielu rodzicow zamiast wstać 10 minut wcześniej daje dziecku pieniążka- kup sobie coś do jedzeia. I dziecko w Biedronce czy innej Stokrotce kupi sobie coś- chipsy, batonika, lizaka. Czy przed szkołą powinien stanąć strażnik, przeglądający plcaki i zabierający, co niezdrowe. dajemy się zwariowac.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!