Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Karpińska: Łzy w oczach

ROZMOWA z Marzeną Karpińską, mistrzynią Europy juniorek w podnoszeniu ciężarów
- Kiedy zagrali mi hymn, to miałam łzy w oczach. Nie dziwię się sportowcom, którzy płaczą na podium. - Niestety, forma przyszła trochę za późno. Gdybym w Pekinie podniosła tyle co w Albanii, to byłabym w ósemce na olimpiadzie. Wynik z igrzysk zupełnie mnie nie zadowala. Nie chodzi tu o miejsce, ale o kilogramy. - O możliwości startu w Chinach dowiedziałam się w styczniu. Rzuciłam szkołę, chłopakowi powiedziałam, że zobaczymy się tylko dwa razy w ciągu roku i zaczęłam jeszcze ciężej pracować. Piotrek, mój partner, był zszokowany moim wyznaniem, ale wytrzymał ten trudny okres. - Taki jest plan. Jestem pewna, że jeżeli ominą mnie kontuzje, to przekroczę setkę. - Zdecydowanie rwanie. - Radość. Ciężar jest w górze, więc miesiące treningów nie były zmarnowane. Na zawodach myślę tylko o sztandze. Po nich strasznie cieszę się, że już jest po wszystkim - Jakikolwiek medal podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy. W dalszych planach mam start na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 .
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama