Michalczuk: Jadę po medal
ROZMOWA z Karoliną Michalczuk, wicemistrzynią świata w boksie amatorskim
- 29.10.2008 17:09
- Wczoraj wróciłam z dziesięciodniowego zgrupowania w Karpaczu, gdzie ciężko pracowałam. Niedługo jadę na obóz do Cetniewa. 15 listopada mamy sparing z Włoszkami w Świeciu, a 20 wylatujemy do Chin. Tam, 22 listopada odbędzie się losowanie, a po nim czekają mnie pierwsze walki. Obecnie skupiam się na pracy nad szybkością, bo siłę i wytrzymałość mam już przygotowaną.
- Medal, a najlepiej złoty. Uważam, że stać mnie na niego. Jednak moje plany i tak zweryfikuje ring.
- Nie, jadę tam pierwszy raz.
- Nie boję się tego. Wszystko zobaczymy na miejscu. Trzeba wyjść na ring i dobrze boksować.
- Tak, ale nie było łatwo. Bardzo cieszyłam się z tego wyniku, choć wiadomo, że jeszcze bardziej byłabym zadowolona ze złota.
- Wygrane walki. Chociaż miałam trochę czasu, aby zwiedzić Indie, to i tak najbardziej pamiętam same pojedynki. Indie to wspaniały kraj.
- Mistrzostwo Unii Europejskiej z Liverpoolu i zwycięstwo w silnie obsadzonym turnieju w Stambule. Zwłaszcza sukces z Turcji dał mi wiele satysfakcji.
- Nie chcę tego komentować.
- Walczą tam moi koledzy z PACO, ale nie chcę się wypowiadać na ten temat.
- Władysław Maciejewski. To super człowiek. Chociaż jest surowy i wymagający, to uwielbiam go.
-Siła i psychika.
- Jest, ale umiem go opanować. Nie jestem nowicjuszką.
- Oczywiście, bo mają dla mnie duże znaczenie. Zdobyłam ich już siedem.
- Prawdopodobnie boks kobiet będzie w Londynie sportem olimpijskim. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w przyszłym roku. Moim marzeniem jest zdobycie medalu olimpijskiego. Jest on dla mnie ważniejszy niż pieniądze, które mogłabym zarobić przechodząc na zawodowstwo.
- Chciałabym, aby wszystko szło mi dalej tak dobrze, jak do tej pory.
Reklama













Komentarze