Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Będą ratować bezdomne koty

Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych \"Emir” rusza na pomoc bezdomnym kotom. Oszacowali, że w Zamościu jest ich ponad setka.
- W Zamościu bezdomne koty żyją w co najmniej w kilku skupiskach m.in. przy ul. Kilińskiego - mówi Marta Pfeifer, zastępca szefa zamojskiego \"Emira”. - Teraz jest zima. Jeśli pozostawimy je bez opieki, może im grozić śmierć z wyziębienia czy głodu. Zamojski \"Emir” powstał pół roku temu. Skupia kilkunastu miłośników zwierząt. Prowadzą m.in. akcje edukacyjne w szkołach oraz pomagają bezdomnym zwierzętom. Uczą też właścicieli czworonogów, jak z nimi postępować. - Razem ze Strażą Miejską odwiedzamy posesje i sprawdzamy jak żyją tzw. psy łańcuchowe - mówi Pfeifer. - Z tym jest słabo. Często mają one podszyte wiatrem budy i za krótkie łańcuchy (powinny mieć co najmniej cztery metry długości - red.). Zdarza się, że są głodzone. Pomogliśmy już wielu zwierzętom. Ta akcja cały czas trwa. Obchodzony kilka dni temu Światowy Dzień Kota stał się dla \"Emira” pretekstem do ruszenia z nową inicjatywą. Rozpoczęła się wielka zbiórka m.in. karmy dla kotów, kuwet, misek, koców, ręczników, żwirku i legowisk. Dary można do 3 marca składać w sekretariacie Młodzieżowego Domu Kultury w Zamościu (ul. Kamienna 20). Akcja prowadzona jest pod patronatem Iwonny Stopczyńskiej, wiceprezydent Zamościa. - Dary będą przekazywane osobom, które dokarmiają bezdomne koty - tłumaczy Marta Pfeifer. - Przyłączyli się do nas pracownicy i młodzież z MDK. To ważne. Wiele osób zobaczy, jak należy obchodzić się ze zwierzętami. To uczy wrażliwości na los… słabszych. W Zamościu jednym z największych skupisk bezdomnych kotów jest osiedle Peowiaków. Czworonogi żyją tam w piwnicach bloków. - U nas, w trzeciej klatce są koty - tłumaczy Franciszek Koza, mieszkaniec jednego z budynków przy Peowiaków. - Jedna z lokatorek je dokarmia, czasem je wyprowadza. Nie przeszkadza mi to. Ale czy sam bym dokarmiał zwierzęta? Na pewno nie, daj pan spokój. Mam inne zajęcia. - Szkoda tych zwierzaków, ale piwnice i dachy to nie jest dla nich miejsce - dodaje mieszkanka Starówki. - Jest ich u nas pełno. A jak zaczynają się marcować to głowa boli… z hałasu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama