Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chcesz się pobrudzić? Pojedź autobusem

Wsiadasz do autobusu PKS? Zorganizuj sobie robocze ubranie. Bez tego możesz sobie upaprać wyjściowy uniform. Przekonał się o tym nasz Czytelnik. Nie tylko on.
Na co dzień mężczyzna jeździ do pracy własnym autem, ale dzisiaj samochód odmówił mu posłuszeństwa. Musiał skorzystać z usług przewoźnika. Zapewnia, że teraz będzie omijał go teraz z daleka. - Stojąc na przystanku zobaczyłem pędzący autosan PKS - opowiada Czytelnik (nazwisko do wiadomości redakcji). - Zatrzymał się gwałtownie przy przystanku. Znalazłem się w obłoku kurzu. Zrobiłem się szary. Ale to był dopiero początek… Mężczyzna mieszka w jednej z wiosek w gminie Nielisz. Ubrany m.in. w jasną koszulę wybrał się na przystanek PKS. - Gdy wsiadłem do autobusu, w oczy rzuciła mi się kasa fiskalna - opowiada mężczyzna. - Zmieniła kolor. Kiedyś mogła być kremowa albo biała. Teraz miała brudne ciapki. Obok był koszmarnie zabałaganiony pulpit kierowcy. Autosan pękał w szwach. Jechała nim głownie młodzież. - Tego dnia były chyba egzaminy w gimnazjach - opowiada nasz Czytelnik. - Chłopcy mieli wyprasowane koszule, a dziewczęta sukienki. Tyle, że musieli siedzieć w przybrudzonych fotelach. Ja musiałem stać. Kiedy na zakręcie bujnęło, złapałem za metalową barierkę oddzielającą siedzenia w pierwszym rzędzie. Była cała czymś wysmarowana. Moja dłoń zrobiła się czarna. To już przesada! Mężczyzna zastanawia się czy w zamojskim PKS nie mają mydła, szczotek i samochodowych \"pachnideł”. Nie tylko on. Także według innych pasażerów, usługi tego przewoźnika, pod względem schludności mocno odbiegają od europejskich standardów. - Mój syn pojechał na egzamin w gimnazjum w Średniem Dużem autobusem PKS - żali się Anna Śliwińska z Gruszki Dużej Kolonii (gm. Nielisz). - Wysiadł cały zakurzony i wysmarowany. Ramiona w garniturze i nogawki trzeba było od razu prać! Koszula też do zmiany. Dlaczego nasze dzieci muszą jeździć w takich warunkach? Bilety w PKS są przecież drogie. Chcieliśmy zapytać Kazimierza Kniazia, prezesa zamojskiego PKS o te zaniedbania. Jednak do wtorku będzie nieuchwytny (podobno jest w ministerstwie). Natomiast Tomasz Kania, kierownik działu przewozów tej spółki rozmawiać z nami nie chciał. - Nie mogę się do tego w żaden sposób odnieść - tłumaczył. - Nie mam uprawnień do udzielania informacji prasie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama