Były strażnik w lubelskim areszcie śledczym został skazany na 4 lata więzienia. W czerwcu 2012 r. doprowadził do tragicznego wypadku. Wraz z żoną i czterema córkami bawił się na grillu. Kiedy rodzina postanowiła wrócić do domu Stanisław Z. uparł się, że siądzie za kierownicą. Jak wykazały późniejsze badania, miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. W Wólce Rokickiej zderzył się nadjeżdżającą z przeciwka kią. W wypadku zginęła żona strażnika oraz jego dwie córki. Dwójka starszych dzieci i kierowca kii zostali ciężko ranni.
Stanisławowi Z. groziło do 12 lat więzienia. Prokuratura wnioskowała o 10 lat. Sąd skazał go na 4 lata i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. W drugiej instancji zakaz ten skrócono do 10 lat.
Były strażnik odsiaduje wyrok w zakładzie karnym w Opolu Lubelskim. Ma za sobą połowę kary. Od 2 lipca mógł starać się o przedterminowe zwolnienie. Stosowny wniosek złożył dyrektor zakładu. Dzisiaj sąd zdecydował, że Stanisław Z. zostanie za kratami.- Zdaniem sądu spełnienie przez skazanego wymogów formalnych oraz fakt, że w sposób właściwy odbywa karę i jest nagradzany nie są wystarczającą przesłanką do zwolnienia - wyjaśnia sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. - Sąd zwrócił uwagę, że dostosowanie się do określonych wymogów jest obowiązkiem skazanego. Poza tym czas, który upłynął od nabycia prawa do przedterminowego zwolnienia jest dość krótki.
Sąd uznał również, że Stanisław Z. zbyt krótko siedzi za kratami, by mieć pewność, że został zresocjalizowany i nigdy już nie siądzie za kierownicą po pijanemu. Za pół roku mężczyzna będzie mógł sam starać się o przedterminowe zwolnienie. Kolejny wniosek może również złożyć dyrektor zakładu. Nie wiążą go żadne terminy.
Stanisław Z. mógłby wyjść na wolność, gdyby ułaskawił go prezydent Bronisław Komorowski. Krewny skazanego złożył już odpowiednią prośbę. Poparł ją lubartowski sąd, ale Prokurator Generalny wyraził sprzeciw.
Dwa lata temu po pijanemu zabił rodzinę. Już chciał wyjść z więzienia
Stanisław Z., były strażnik więzienny, który po pijanemu zabił w wypadku żonę i dwie córki nie wyjdzie wcześniej na wolność. Sąd nie zgodził się na przedterminowe zwolnienie. Mężczyzna ma do odsiedzenia jeszcze dwa lata.
- 04.09.2014 11:30

Reklama
















Komentarze