Były pracownik policji: Nie nawoływałem do nienawiści
Tysiąc złotych grzywny ma zapłacić Krzysztof Wiatrzyk za publiczne nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Mężczyzna czuje się niewinny i już złożył sprzeciw. Sprawa będzie rozpatrywana od nowa.
- 08.06.2009 14:42
- Pod koniec maja zwróciłem się do Sądu Rejonowego w Zamościu z pisemną prośbą o wydanie odpisu aktu oskarżenia. Goniec przyniósł mi odpis wraz z... wyrokiem - żali się Krzysztof Wiatrzyk. - Jestem niewinny. Polska jest chyba jedynym krajem w Unii Europejskiej, gdzie można akt oskarżenia poprzeć na pomówieniach. Komendant policji nie jest wiarygodnym świadkiem, ponieważ był stroną w sądzie pracy.
Po pięciu latach pracy na stanowisku technika sekcji dochodzeniowo-śledczej we wrześniu ub. roku mężczyzna dostał dyscyplinarkę.
Powód? Ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych przez opublikowanie na portalu nasza-klasa zdjęć naruszających dobry wizerunek policji oraz wykorzystanie bez zezwolenia zdarzeń służbowych do fotomontażu.
Według szefa zamojskiej policji fotografie mogły nawoływać do nienawiści na tle narodowościowym i publicznego propagowania faszyzmu (na jednym ze zdjęć twarz b. podwładnego wmontowano w portret Hitlera z 1938 roku, na drugim widać \"nieśmiertelnik” żołnierza niemieckiego na tle polskiej flagi, a pod spodem napis \"Memento, dobry Niemiec to nieśmiertelnik żołnierza III Rzeszy wykopany na polskiej ziemi”).
Zwolniony pracownik utrzymywał, że fotografie miały budzić emocje i były reakcją na stanowisko prezentowane m.in. przez Erikę Steinbach. Po kilku miesiącach dochodzenia śledczy uznali, że 26-latek nie propagował faszyzmu, ale po dokładnym przestudiowaniu drugiego zdjęcia, które zamieścił na naszej-klasie przed meczem Polska-Niemcy na Euro 2008, prokurator przedstawił mu pod koniec marca zarzut publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym.
Miesiąc później do sądu trafił akt oskarżenia, a pod koniec maja zapadł wyrok.
Wiatrzyk podkreśla, że zwracał się do prokuratury o uzupełnienie postępowania przez włączenie do akt sprawy m.in. ustaleń procesowych z sądu pracy, który w kwietniu przyznał mu 5150 złotych rekompensaty za trzymiesięczny okres pozostawania bez pracy.
- Odszkodowanie zapłaci polski podatnik a nie komendant, który osobiście podejmował niezgodne z prawem decyzje - mówi Wiatrzyk. - Wnoszę o uniewinnienie i zaprzestanie dalszego marnotrawienia pieniędzy polskich podatników i kompromitowania się organów ścigania.
Sąd jeszcze raz przyjrzy się tej sprawie. - Po terminowym złożeniu sprzeciwu wyrok nakazowy traci moc - przyznaje Jerzy Rusin, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Zamościu.
Reklama

Komentarze