III liga: Wisła na pewno nie zagra w Puławach
Piłkarze puławskiej Wisły zrobili, co do nich należało. Bo blisko 20 latach wywalczyli awans do trzeciej ligi. Niestety już przed startem nowego sezonu trener Jacek Fiedeń i jego podopieczni napotkali na swojej drodze sporą przeszkodę. Wisła nie będzie mogła rozgrywać meczów na własnym stadionie.
- 28.06.2009 14:05
Ze względu na remont stadionu MOSiR przy ul. Hauke-Bossaka puławscy działacze starali się dostosować do wymogów trzecioligowych boisko ze sztuczną nawierzchnią przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr.1. Niestety z jednej strony koszty remontu wyniosłyby kilkadziesiąt tysięcy złotych, a z drugiej puławska policja nie wyraziłaby zgody na organizowanie spotkań nawet bez udziału publiczności, gdyż nie byłaby w stanie zapewnić bezpieczeństwa. Wszystkie zainteresowane strony dyskutowały jeszcze o sprawie na czwartkowej radzie miasta.
- Pieniądze nie były największym problemem, bardziej chodziło o opinię policji, która dała jasno do zrozumienia, że nie będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom. Stanęło, wiec na tym, że Wisła przez rok będzie musiała rozgrywać spotkania jako gospodarz w innym mieście.
Na pewno wszyscy bardzo nad tym ubolewamy i dlatego postaramy się to klubowi zrekompensować. W jaki sposób? Wiadomo, że wynajęcie innego boiska będzie nieco kosztować. Dlatego będziemy chcieli dodatkowo dofinansować Wisłę i w 100 procentach zwrócić klubowi koszty, jakie poniesie w związku z nowym stadionem - mówi Sławomir Seredyn, wiceprzewodniczący komisji sportu w Puławach.
W poszukiwaniu miejsca dla swojej drużyny działacze Wisły udali się m.in. do Stężycy, Lublina. Radzynia Podlaskiego, a także Łęcznej. Najwięcej jednak przemawia za pierwszą z miejscowości.
- Wszystko powinno się wyjaśnić do końca tego tygodnia, ale nie ma co ukrywać, że najbliżej nam do Stężycy. Byłem już w Lubelskim Związku Piłki Nożnej i wiem, że tamtejszy obiekt otrzymałby licencję na grę w trzeciej lidze. Oczywiście drobne prace na pewno trzeba byłoby wykonać, ale najważniejsze, że mają krytą trybunę i wymaganą liczbę krzesełek.
Czy jesteśmy rozczarowani całą sprawą? To dla nas wielki ból, bo temu zarządowi udało się wywalczyć awans już za pierwszym podejściem, po dokładnie 17 latach. A mimo to okazuje się, że kibice w Puławach i tak trzeciej ligi nie zobaczą - stwierdza niepocieszony prezes Wisły Andrzej Śliwa.
Reklama













Komentarze