Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Brak miejsc w przedszkolach: Urzędnicy: To wina rodziców

Brakuje miejsc w lubelskich, zamojskich i bialskich przedszkolach. - Złożyłam wniosek o przyjęcie dziecka jeszcze w lutym. Dyrektorka powiedziała, że nie będzie kłopotu. I co? Właśnie dowiedziałam się, że zostałam na lodzie - złości się mama 4-latka z Zamościa.
Zamościanka uważa, że postawiono ją pod ścianą, bo oboje z mężem pracują. Szukała więc wolnego miejsca gdzie indziej. - Ale odprawiono mnie z kwitkiem - żali się. - Co dalej? Myślałam o niani dla dziecka. Ale to wydatek 600 zł miesięcznie. W podobnej sytuacji jest też kilka moich znajomych. Sylwia Sęczawa z Szopinka (gminie Zamość) szukała miejsca w przedszkolu dla 2,5-letniej córeczki jeszcze w styczniu. - W zamojskich przedszkolach już wtedy było ciasno - tłumaczy. - Nie tylko tam. Podobnie było m.in. w Kalinowicach. Podjęłam decyzję. Zapisałam dziecko do przedszkola prywatnego. W styczniu załapaliśmy się tam na… ostatnie miejsce. W Lublinie jest podobnie. Tylko do Przedszkola nr 40 nie dostało się 42 dzieci. - Część z nich przyjęto w innych placówkach - pociesza Marta Stefańczyk, dyrektor placówki. W Białej Podlaskiej radzą sobie inaczej. Tworzone są liczniejsze grupy. - Powstały u nas m.in. dwa oddziały 29-osobowe i jeden 30-osobowy - mówi Urszula Zienkiewicz, dyrektor przedszkola nr 15 w Białej. - W innych przedszkolach utworzono dodatkowe klasy. Ale to wszystko chyba nie bardzo pomogło. U nas i tak nie przyjęto 22 dzieci. W Chełmie jest lepiej. Jak zapewniali nas pracownicy miejscowego Przedszkola nr 13 są jeszcze pojedyncze miejsca w większości placówek. Kłopoty z przyjęciem mogą mieć jednak dzieci w wieku poniżej 3 lat. Karol Garbula, rzecznik zamojskiego Ratusza przekonuje, że zamieszanie wynika z… winy rodziców, którzy zapisują pociechy do kilku przedszkoli jednocześnie. - To zaburza obraz - przekonuje. - Ile jest dzieci okazuje się dopiero po zweryfikowaniu list. I tak w Zamościu nie przyjęto tylko 39 czterolatków i 22 pięciolatków. Chcemy dla nich stworzyć nowy oddział przedszkolny. Lubelscy urzędnicy też się nie martwią. - Za pieniądze unijne stworzyliśmy właśnie 4 punkty przedszkolne - mówi Barbara Czołowska, zastępca szefa Wydziału Oświaty i Wychowania UM w Lublinie. - Będą tam uczęszczać dzieci w wieku 3-5 lat, przez 4 godziny dziennie. Powstało też kilkanaście nowych oddziałów przedszkolnych. To prawda, że jeszcze w maju brakowało w Lublinie miejsc dla 600 dzieci. Jednak jak naprawdę wygląda sytuacja, okaże się dopiero we wrześniu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama