IV liga: Rysak mówi, że nie ma tragedii
Beniaminek ze Szczebrzeszyna rozpoczął ten sezon od dwóch porażek. Najpierw za silna dla zespołu Roztocza okazała się Chełmianka, zaś w minioną środę Sparta Rejowiec Fabryczny. Mimo słabego początku działacze klubu nie tracą humorów.
- 23.08.2009 17:32
– Nie ma tragedii – przekonuje Krzysztof Rysak, trener Roztocza. – Liczymy na przełamanie w najbliższej kolejce i zwyżkę formy. Gramy co prawda z POM Iskrą Piotrowice, czyli czołową drużyną ubiegłego sezonu, ale analizowałem wyniki i doszedłem do wniosku, że w tej lidze każdy może wygrać z każdym. O wyniku decyduje często dyspozycja dnia i trochę szczęścia – dodaje.
Tego ostatniego zabrakło ekipie ze Szczebrzeszyna w meczu ze Spartą. – Z Chełmianką przegraliśmy zasłużenie. To był wymagający przeciwnik, w dodatku moich zawodników zjadła trema. Ale w Rejowcu zaprezentowaliśmy się już lepiej i jestem nawet podbudowany tym co tam zobaczyłem – mówi Rysak.
Jego zdaniem Roztocze zostało w tym meczu skrzywdzone przez sędziego, który uznał Sparcie bramkę ze spalonego. – W drugiej połowie to my dyktowaliśmy warunki gry i mieliśmy więcej sytuacji strzeleckich – przekonuje.
Z powodu słabego startu w klubie zastanawiano się nawet nad wykorzystaniem ostatnich dni okienka transferowego i sięgnięcie po wzmocnienia. W grę wchodziło pozyskanie Artura Głąba z Hetmana Żółkiewka. Ale ostatecznie nic z tego nie będzie. – Uznaliśmy, że lepiej postawić na swoich zawodników więc kadra jest już zamknięta – informuje Rysak, który będzie mógł jednak liczyć na nowe twarze. Z zagranicy wracają bowiem Mateusz Bulak i Grzegorz Antoszek.
Reklama













Komentarze