III Liga: Górnik II lepszy od Podlasia, goście nie mają się czego wstydzić
Górnik II Łęczna kontynuuje dobrą passę. W sobotę \"zielono-czarni” odnieśli szóste zwycięstwo, w szóstym meczu ligowym tego sezonu. Tym razem o sile lidera trzecioligowych rozgrywek przekonało się Podlasie Biała Podlaska. Zespół Dariusza Banaszuka przegrał 0:3.
- 12.09.2009 16:08
Tym samym zwycięski debiut zaliczył trener gospodarzy Janusz Mieczkowski, który tymczasowo zastąpił Tadeusza Łapę i Piotra Mazurkiewicza. Końcowy rezultat nie do końca oddaje jednak boiskowe wydarzenia. Goście nie zasłużyli na tak wysoką porażkę.
Patrik Magier i spółka dominowali w pierwszej połowie i stworzyli sobie przynajmniej cztery dobre okazje. Bardzo aktywny był zwłaszcza Marek Piotrowicz. To właśnie były gracz Motoru Lublin w siódmej min jako pierwszy sprawdził czujność bramkarza Górnika II. Kilkadziesiąt sekund później Michał Sobiczewski ładnie uderzył głową \"po koźle”, a Łukasz Witkowski odbił piłkę na rzut rożny. Po chwili szczęścia próbował jeszcze Artur Bożyk, ale również bez powodzenia.
Najlepszą okazję dla przyjezdnych tuż przed przerwą zmarnował Piotrowicz, który wpadł w pole karne gospodarzy, zwiódł jednego rywala i oddał strzał na bramkę łęcznian. Na posterunku znowu był jednak Witkowski.
Zespół trenera Mieczkowskiego w pierwszej części meczu nie grał tego, do czego przyzwyczaił. Brakowało składnych akcji, \"górnicy” nie stwarzali też wielkiego zagrożenia pod bramką Podlasia. Wszystko zmieniło się w 53 min. W \"szesnastkę” przyjezdnych wpadł Kamil Stachyra po czym zagrał piłkę wzdłuż pola karnego. Dopadł do niej Paweł Klimkiewicz, ale nie strzelał, lecz oddał futbolówkę do jeszcze lepiej ustawionego Grzegorza Szymanka, a ten wpisał się na listę strzelców.
Po godzinie gry było już po zawodach. Fatalny błąd popełnił bramkarz Dymitrij Jekimow, który tak niefortunnie wybijał piłkę, że trafił w swojego kolegę zespołu, a futbolówka spadła pod nogi Stachyry. Popularny \"Kapi” bez problemów podwyższył na 2:0. Bialczanie mogli wrócić do gry w 70 min, ale bezpośrednio z rzutu wolnego w poprzeczkę przymierzył Zbigniew Stonio. Wynik w 79 min ustalił Stachyra wykorzystując sytuację sam na sam z golkiperem przeciwników.
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama













Komentarze