III liga: Zwycięstwa Podlasia i Stali Poniatowa
Piłkarze Podlasia Biała Podlaska idą w ślady Lecha Poznań i powoli stają się trzecioligowymi specjalistami od gry do ostatniego gwizdka. Tym razem podopieczni trenera Dariusza Banaszuka w końcowych fragmentach spotkania uporali się z Tomasovią Tomaszów Lubelski, wygrywając 1:0.
- 20.09.2009 16:32
Zwycięskie trafienie dla miejscowych zaliczył Marek Piotrowicz. Boczny pomocnik Podlasia w czwartej serii gier uratował swojej ekipie remis z Avią Świdnik, wpisując się na listę strzelców w 87 min spotkania. Tym razem były gracz Hetmana Zamość i Motoru Lublin przymierzył do siatki wcześniej, w 72 min, po strzale z około 20 m.
– To był dla nas bardzo ważny mecz, bo wiadomo, że ostatnio graliśmy nieźle, ale nie mogliśmy dopisać do naszego konta kompletu punktów. Teraz wreszcie się udało. Pierwsza połowa może nie zachwyciła, ale w drugiej zdecydowanie już dominowaliśmy.
Było kilka dobrych okazji, ale udało się trafić do siatki tylko raz. Rywale długo wydawali się być zadowoleni z bezbramkowego remisu, a do ataku rzucili się dopiero po stracie bramki. Musze jednak przyznać, że nie zagrozili nam tak na poważnie ani razu – ocenia szkoleniowiec Podlasia.
Aż do 40 minuty spotkania w Białej Podlaskiej kibice nie mogli być zadowoleni z postawy piłkarzy, bo niewiele działo się na boisku. W samej końcówce pierwszej połowy publiczność została jednak nagrodzona za cierpliwość. Najpierw Piotrowicz uderzył w spojenie słupka z poprzeczkę, a po chwili wyczyn kolegi niemal skopiował Michał Sobiczewski – uderzył mniej więcej w to samo miejsce, ale kilka centymetrów wyżej.
Po zmianie stron dobre okazje mieli jeszcze Wojciech Jarzynka i Michaił Litwińczuk, ale ostatecznie jedyne trafienie zaliczył Piotrowicz. Warto też dodać, że gospodarze musieli sobie radzić bez kontuzjowanych: Patrika Magiera, jego brata Michała, a także zawieszonego za kartki Rafała Borysiuka. Najgorzej przedstawia się sytuacja pierwszego z graczy, który zmaga się z urazem kolana i dzisiaj powinno się wyjaśnić, jak poważna jest ta kontuzja.
Podlasie Biała Podlaska – Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:0 (0:0)
Bramka: Piotrowicz (72).
Podlasie: Jekimow – Szendel, Bożyk, Jarzynka, Bojarczuk, Piotrowicz, Maksymiuk, Korneluk (72 Litwiniuk), Litwinczuk, Sobiczewski (59 Stonio, 85 Gawtoński), Guzek (75 Komar).
Tomasovia: Bartoszyk – Banaś, Leśko, Sioma, Skiba, Wójcik (76 Myszkowski), Baran (26 Żurawski), Stefanik, Zatorski (76 Kusiak), Ciećko, Wawryca (61 Gozdek).
Żółte kartki: Sobiczewski, Piotrowicz, Jarzynka (Podlasie) – Wójcik (Tomasovia).
Sędziował: Robert Podlecki (Lublin). Widzów: 1500.
Spory ból głowy przed meczem ze Stalą Mielec miał trener Henryk Kamiński. Doświadczony szkoleniowiec nie mógł skorzystać z trzech kluczowych piłkarzy: Grzegorza Olchawskiego, Tomasza Wójcika i Marcina Nowaka. Mocno eksperymentalny skład ekipy z Poniatowej nie przeszkodził jednak w wywiezieniu z Mielca kompletu punktów. Jedyną bramkę spotkania zdobył nastolatek Michał Czarnecki.
– Rzeczywiście było trochę eksperymentów, bo Jarosław Wyroślak zagrał na prawej obronie, Czarnecki ustawiony był jako jedyny napastnik, a Krzysiek Jabłoński wystapił po lewej stronie pomocy. Moi piłkarze zagrali jednak bardzo ambitnie i zostawili na boisku sporo zdrowia.
Obawiałem się tego meczu, nie tylko ze względu na naszą trudną sytuację kadrową, ale dodatkowo zespół z Mielca jest szczególnie groźny na własnym boisku. Udało się nam jednak szybko odrobić punkty stracone z Kraśnikiem, mam nadzieję, że w kolejnych seriach gier zdołamy utrzymać dobrą formę – mówi trener Kamiński.
Goście od początku spotkania koncentrowali się na zabezpieczeniu własnej bramki i czekali na okazje do kontr. Pierwsza nadarzyła się już w 17 min, kiedy to po ładnej akcji do siatki miejscowych trafił Czarnecki. Ten sam gracz mógł kilka minut później pogrążyć \"żółto-niebieskich”, ale nie zdołał pokonać bramkarza rywali w sytuacji sam na sam. Podopieczni Janusza Białka starali się doprowadzić do wyrównania, ale sobotniego meczu nie zaliczą do udanych, bo nic im wychodziło.
Dla Marcina Mańki i jego kolegów wygrana w Mielcu była pierwszym wyjazdowym sukcesem w tym sezonie, dodatkowa trzy zdobyte punkty pozwoliły wrócić Stali do czołówki trzecioligowej tabeli. Mielczanie natomiast to nadal jedyny obok radzyńskich Orląt zespół, który nie zanotował jeszcze ani jednego zwycięstwa.
Stal Mielec – Stal Poniatowa 0:1 (0:1)
Bramka: Czarnecki (17).
Stal Mielec: Witkowski – R. Pydych (60 P. Kołacz), Paweł Mroziński, Kościelny, Piotr Mroziński, Ciuła (46 Wójtowicz), Ryniewicz (77 K. Pydych), Skiba, Getinger, Kędzior, Góra (71 Korab).
Stal Poniatowa: Mańka – Wyroślak, Pietras, Styżej, Grajper, Omeljanow (88 Kowalski), Gołębiowski, Szczawiński, Szyman (87 Miazga), Jabłoński (89 Majchrowski), Czarnecki (75 Jasik).
Żółte kartki: Korab, Skiba (Mielec) – Omelianow, Szyman, Jasik (Poniatowa). Sędziował: Mariusz Antosz (Tarnobrzeg). Widzów: 300.
Reklama













Komentarze