- Źle traktują pracowników, za nadgodziny nie płacą, a pracować trzeba za trzech. Zdarzało się, że kasjerka schodziła z kasy i musiała sprzątać toaletę. A później znów na kasę - ocenia była już pracownica, która nie chce podawać swojego nazwiska. Zdradza jedynie, że pracowała tu od lipca 2013 roku, a więc od otwarcia sklepu. - W marcu tego roku zostałam zwolniona bez podania przyczyny - mówi rozżalona. Wraz z sześcioma innymi pracownicami, które zostały podobnie potraktowane, skierowała sprawę do sądu pracy. Rozstrzygnięcia jeszcze nie było.
Większe kłopoty właściciele marketu mogą mieć po kontrolach Okręgowego Inspektoratu Pracy. Naruszenie przepisów o czasie pracy, nienaliczenie i niewypłacenie pieniędzy za nadgodziny, naruszenie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy - to tylko niektóre z nieprawidłowości, jakich dopatrzyli się inspektorzy. - Pracownikom nie udzielano na przykład 15-minutowej przerwy wliczanej do czasu pracy - dodaje Katarzyna Fałek-Kurzyna rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. - Stosowano niebezpieczne substancje i preparaty chemiczne bez kart charakterystyki. W pomieszczeniach higieniczno-sanitarnych pracownikom nie zapewniono wystarczającej liczby miejsc - dodaje Fałek-Kurzyna.
Okręgowy Inspektorat Pracy powiadomił prokuraturę. - Postępowanie trwa, dochodzenie w tej sprawie pod naszym nadzorem prowadzi policja - potwierdza prokurator rejonowy w Białej Podlaskiej Joanna Kozłowska. Przesłuchano już prawie 100 osób, m.in. byłych i obecnych pracowników Intermarche. - Postępowanie jest wszczęte w sprawie naruszania praw pracownika. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Przesłuchiwanie świadków jest prawie na finiszu - relacjonuje rzecznik bialskiej policji Jarosław Janicki.
- Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym ustalimy czy sprawę umorzymy czy skierujemy do sądu - zapowiada prokurator Kozłowska. Za łamanie praw pracowniczych, o których mowa w art. 218 kodeksu karnego, grozi grzywna bądź kara ograniczenia albo pozbawienia wolności do dwóch lat.
Właściciele marketu w Białej Podlaskiej nie kryją zdziwienia. - Jesteśmy w szoku. Podejrzewamy, że to zmowa pracowników. To nie jest komfortowa sytuacja ani dla nas, ani dla reszty pracowników sklepu - mówi Beata Różańska, która wraz z mężem kieruje marketem. - Wyniki kontroli inspektoratu są nam znane. Zastosowaliśmy się do zaleceń - dodaje. Właścicielka uważa, ze warunki pracy są dobre. Jej zdaniem drobne błędy mogły się zdarzać na początku, po otwarciu Intermarche. - Człowiek jest tylko człowiekiem, po co cały ten raban? - dziwi się Różańska.
Reklama
Pracownicy kontra Intermarche. Trwa dochodzenie policji. "To obóz pracy"
To obóz pracy za najniższą krajową - skarżą się pracownicy sklepu Intermarche w Białej Podlaskiej. - Zmowa pracowników - odpowiada kierownictwo marketu. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie
- 24.09.2014 06:30

Reklama
















Komentarze