Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

PKP: Płaćcie albo z działek wynocha

Opłaty za ogródki \"Kolejarza” wzrosły… ośmiokrotnie. – To skandal. Nikt z nami tego nie uzgadniał – oburzają się emeryci. Nie stać ich, by za działkę płacić 400 zł więcej.
– Powiedzieli mi, że jeśli nie odpowiadają mi podwyżki, to mam się z ogrodu wynosić – skarży się 74-letni działkowiec, Stanisław Kamiński. Wraz z innymi napisał protest m.in. do Ministerstwa Infrastruktury, prosi także o pomoc naszą redakcję. Podwyżki opłat za użytkowanie około 80 działek zafundowała byłym kolejarzom dyrekcja Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA w Lublinie. To ona ma ten teren w wieczystym użytkowaniu. – Dotychczas za całą działkę płaciłem rocznie niecałe 50 zł – mówi pan Stanisław. – Teraz PKP nałożyło na nas własne dodatkowe opłaty i to 8 razy wyższe. Nie stać mnie, żeby zapłacić im 400 zł, to trzecia część mojej emerytury! – Te domki, grządki i drzewka to całe nasze życie – dodaje pan Jan. Skąd tak wysokie podwyżki? – Zrobiliśmy inwentaryzację i okazało się, że działkowcy z tego ogrodu nie płacili nam dotychczas nic – tłumaczy dyrektor Paweł Chmielewski, dyrektor oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA w Lublinie. – Składki pobierał tylko Polski Związek Działkowców. Tak nie może być. Kolej musi płacić za ten teren podatki. Pieniądze od działkowców to pokryją. Wszystko jest zgodne z procedurami. Dlaczego jednak przez kilkadziesiąt lat PKP nie pobierały od działkowców opłat? – Trudno powiedzieć – ucina dyrektor. Nowe opłaty obowiązują od 1 listopada. Ale użytkownicy altanek dowiedzieli się o tym dopiero teraz z ogłoszenia na ogrodzeniu. – Tyle że wprowadzono je bez porozumienia z nami – mówi Leszek Łuczka, prezes Rodzinnego Ogrodu Działkowego \"Kolejarz”, członek Polskiego Związku Działkowców. Henryk Dadasiewicz, szef komisji rewizyjnej zarządu \"Kolejarza” zapewnia, że działkowcy poszukają sprawiedliwości. – Napisaliśmy właśnie do Ministerstwa Infrastruktury, które ma przecież nadzór nad koleją – mówi Dadasiewicz. – Może nam pomoże. Byliśmy też m.in. u prezydenta Zamościa. Pójdziemy w tej sprawie, gdzie się tylko da. Chodzi o sprawiedliwość!

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama