Energetycy szykują się do zaciemnienia
Wczoraj w nocy w Lubartowie na osiedlowych uliczkach było jeszcze jasno. Ze względu na mrozy, energetycy nie przystąpili do wyłączania latarni. Ale to ostatnie noce, podczas których mieszkańcy Lubartowa chodzą po oświetlonych uliczkach.
- 04.01.2010 21:35
Na pierwszych osiedlach ciemno może się zrobić już za dwa, trzy dni. – Czekamy na odpowiednie warunki, żeby przystąpić do wyłączania latarni – zapowiada Dorota Szkodziak, rzecznik PGE Dystrybucja Lubzel.
Przed miesiącem energetycy otrzymali pismo od burmistrza Lubartowa Jerzego Zwolińskiego, w którym poinformował, że od 4 stycznia przestaje płacić za prąd zużywany przez latarnie na terenach Spółdzielni Mieszkaniowej. Chodzi o około 240 punktów na największych lubartowskich osiedlach mieszkaniowych.
Burmistrz uważa, że przepisy zabraniają mu wykładania pieniędzy na oświetlenie spółdzielczych terenów. Wcześniej, z tego samego powodu, zrezygnował z płacenia za 40 latarni. Energetycy wyłączyli je w dwóch turach: latem i na początku grudnia.
Spółdzielnia Mieszkaniowa w Lubartowie uważa, że za oświetlenie powinno płacić miasto. Zamontowała w zaciemnionych punktach lampy przed wejściami do klatek schodowych. To nieco złagodziło skutki wyłączenia latarni.
Zawiadomiła też prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez burmistrza. Zdaniem władz spółdzielni, naraził on na niebezpieczeństwo mieszkańców Lubartowa. Prokuratura jeszcze nie zdecydowała, czy w tej sprawie zostanie wszczęte śledztwo.
Tymczasem policja odnotowała już na zaciemnionych parkingach kilka przypadków zniszczenia samochodów.
Reklama













Komentarze