Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Burmistrz Lubartowa zamówił hycla pod swój dom, bo jego suczka była w rui

Na polecenie władz Lubartowa miejscowy rakarz łapał psy, które zapałały nagłą miłością do suki burmistrza i oblegały jego dom. W sidła wpadły nawet czworonogi sąsiadów.
O sprawie poinformowali nas w środę Czytelnicy z Lubartowa. Byli zdziwieni widząc akcję wyłapywania psów. I to akurat na ulicy Krzywe Koło, przy której swój dom ma burmistrz. – Z reguły nie wyłapujemy czworonogów na ulicach miasta – przyznaje Adam Szumiło, kierownik schroniska dla zwierząt w miejscowości Skrobów Kolonia, które obsługuje Lubartów. Ale ta akcja nie była przypadkowa. – Chodziło o to, że w okolicach zamieszkania pana burmistrza gromadziły się psy – wyjaśnia Szumiło. – Wszystko dlatego, że suczka burmistrza była w rui, a zbiegające się do niej kundle wdzierały się też do niego na posesję. Pojechaliśmy do Lubartowa. Rakarza nie było, ale mieszkańcy chętnie opowiadali o jego wcześniejszej akcji. – Pojawił się człowiek z taką wielką tyczką, na jej końcu była pętla. Zakładał ją psom na szyję, zaciskał i zaciągał do samochodu – opowiada Stanisław Lejkowski, mieszkający naprzeciw burmistrza. Z burmistrzem Jerzym Zwolińskim spotkaliśmy się na jego ulicy. Był zdziwiony pytaniem o wizytę rakarza. – Przecież hycel wyłapuje psy na terenie całego miasta, urząd ma z nim umowę – mówi Jerzy Zwoliński. •Jednak pańskiego domu pilnuje szczególnie? – Nie będę na ten temat rozmawiać! Hańba! – wykrzykuje burmistrz i znika w domu. Ale schronisko otwarcie przyznaje, że zlecenie na pilnowanie domu Zwolińskiego przyszło z lubartowskiego magistratu. Ofiarą łapanki padły nawet zwierzęta należące do sąsiadów Zwolińskiego. – W sumie złapaliśmy pięć psów, dwa z nich na pewno są bezpańskie. Trzy pozostałe mają właścicieli – mówi Szumiło. – Jeden z nich został już odebrany – dodaje. Opozycja zapowiada, że zażąda wyjaśnień w tej sprawie. – Jeszcze czegoś takiego nie było w Lubartowie. Dla mnie to zupełnie niejasna sytuacja, że burmistrz chce być traktowany lepiej niż szary obywatel – mówi Bogumiła Lisek-Jublewska, radna niezrzeszona. – Szkoda, że burmistrz nie widzi dalej, niż czubek własnego nosa – komentuje Zbigniew Maciejewicz, radny opozycji. – Kiedyś zgłaszałem, że po mieście wałęsają się hordy psów atakujących dzieci idące do szkoły, ale reakcji magistratu nie było.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama