Lubartów: Radni się spierają, a na osiedlach ciemno
Rada Miejska w Lubartowie wezwała władze spółdzielni mieszkaniowej do oświetlenia spółdzielczych terenów. Dyskusja podczas ostatnich obrad była ostra, bo część radnych uważa, że za wyłączenie oświetlenia odpowiada burmistrz.
- 02.02.2010 19:32
Więcej informacji z Lubartowa i okolic na www.mmlubartow.pl
Najpierw radny Zbigniew Moskaluk zaproponował swoje stanowisko. Chciał, by Rada Miasta wezwała strony konfliktu do zawarcia porozumienia.
Wtedy ośmiu radnych z opozycji zaproponowało przyjęcie przez radę ich stanowiska. Stwierdzali w nim, że są oburzeni działaniami burmistrza Jerzego Zwolińskiego, który, ich zdaniem, ponosi odpowiedzialność za wyłączenie światła na osiedlach spółdzielni mieszkaniowej.
Takie oświadczenie oburzyło burmistrza. – To jest cyrk, zrobię wszystko, żeby ci radni, którzy są pod nim podpisani, w tym mieście nie rządzili – stwierdził Zwoliński. Potem przez wiele minut udowadniał, że prawo zabrania finansować z miejskiej kasy oświetlania spółdzielczych terenów. I że za dalsze finansowanie tego oświetlenia zostałby ukarany.
– Wyczerpałem wszystkie środki, żeby uświadomić władzom spółdzielni, że to na nich spoczywa odpowiedzialność za oświetlenie – stwierdził.
– Oczekujemy, żeby prezes spółdzielni włączył światło, ale jeśli spółdzielnia nie powinna za nie płacić, powinien potem próbować odzyskać pieniądze na drodze sądowej – apelowała radna Krystyna Bajda.
Jacek Tomasiak, radny i zarazem prezes spółdzielni mieszkaniowej, argumentował, że miasto powinno płacić za oświetlenie na spółdzielczych terenach.
Rada przegłosowała stanowisko zaproponowane przed radnych z proburmistrzowskiej koalicji.
Reklama













Komentarze