Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

IPN prześwietlił starostę lubartowskiego Mariana Starownika

Biuro lustracyjne Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie prześwietliło lubartowskiego starostę Mariana Starownika: przesłuchiwało funkcjonariuszy byłej Służby Bezpieczeństwa, szukało dokumentów w archiwach. Orzekło, że starosta agentem bezpieki nie był.
– Kto mi zwróci te 18 lat \"wytyków” na ten temat – mówi starosta Starownik. Pierwsze informacje o zarejestrowaniu go jako tajnego współpracownika pojawiły się na początku lat 90. Znalazł się wtedy na tzw. liście Macierewicza. W sądzie cywilnym wygrał proces udowadniając, że tajnym współpracownikiem bezpieki nie był. W ubiegłym roku IPN opublikował, że Starownik w 1984 roku został zarejestrowany w kategorii kandydat na tajnego współpracownika przez Wydział IV WUSW w Lublinie, zaś w 1985 r. przerejestrowany na TW o pseudonimie \"Roman”. Z ewidencji został zdjęty 30 października 1989 roku ze względu na \"wybór do Sejmu”. IPN znowu zajął się przejrzeniem co posiada na ten temat w swoich archiwach. Gdyby znalazł dowody świadczące współpracy, wystąpiłby do sądu o wszczęcie postępowania lustracyjnego. Doszedł do wniosku, że mimo formalnej rejestracji, Starownik z SB nie współpracował. – Złożył więc zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne – informuje Daniel Załuski, naczelnik biura lustracyjnego IPN. Bliższych informacji w tej sprawie IPN nie udziela. – Wiem, że byli przesłuchiwani esbecy, pokazywano im moje zdjęcie, twierdzili, że mnie nie znają – dodaje Starownik. – Jeden z nich powiedział, że ktoś z Warszawy kazał mnie zarejestrować. Wiem, że miałem \"opiekunów” z SB, ale nikt mi żadnej współpracy nie proponował.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama