Do zdarzenia doszło w lutym u zbiegu ul. 3 Maja i Lipowej w Lubartowie. Kierowca opla corsy zatrzymał się przed skrętem lewo. Wtedy tuż przed maską samochodu pojawił się pies. Opel ruszył i przejechał po nim dwoma kołami. Potem kierowca gwałtownie przyspieszył i odjechał. Zwierzak zdołał się podnieść i zejść z jezdni. Wszystko nagrała kamera w samochodzie, który jechał za corsą. Właścicielka nagrania dostarczyła je policjantom. Materiał trafił również do internetu, gdzie wywołał falę oburzenia.
60-letni kierowca corsy sam zgłosił się na policję. Przekonywał, że potrącił psa przypadkiem. Myślał, że przejeżdża po bryle lodu. Po uderzeniu widział w lusterku tylko przechodzącego psa.Policjanci złożyli w sądzie wniosek o ukaranie mężczyzny za to, że odjechał, zostawiając zwierzę bez pomocy. Sąd jednak uznał, do potrącenia doszło przypadkiem. Kierowca nie zatrzymał się, bo w lusterku widział idącego, a nie rannego psa. Taki wyrok wydał Sąd Rejonowy w Lubartowie.
- Apelację złożyli oskarżyciele posiłkowi, przedstawiciele organizacji broniących praw zwierząt - mówi sędzia Małgorzata Polak, prezes Sądu Rejonowego w Lubartowie. - Sąd Okręgowy utrzymał w mocy postanowienie sądu pierwszej instancji. Wyrok jest więc prawomocny.
Z kolei właścicielka psa została ukarana 200-złotowym mandatem za brak opieki nad zwierzęciem. Nie odwołała się od tej kary.
Potrącił psa i zostawił. Sąd uniewinnił kierowcę, a ukarał właścicielkę
Sąd uniewinnił mężczyznę, który potrącił psa i odjechał. Zamiast kierowcy, ukarał właścicielkę czworonoga. Za niewłaściwą opiekę nad psem kobieta musiała zapłacić 200 zł.
- 02.11.2014 20:07

Reklama
















Komentarze