Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W sobotę GKS Bogdanka zagra z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

Po ostatniej kolejce oba zespoły miały fatalne nastroje. Łęcznianie przegrali z ŁKS Łódź, tracąc dwa gole w doliczonym czasie, a KSZO został rozbity przez Wartę. Dlatego w sobotę ani jedni ani drudzy nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów. Bo może ich to drogo kosztować.
Wiosną podopieczni Czesława Jakołcewicza poczynali sobie całkiem nieźle, rozbudzając nadzieje na utrzymanie. W czterech meczach zgromadzili siedem punktów, sensacyjnie pokonując między innymi Piasta Gliwice. Podczas gdy w całej rundzie jesiennej wywalczyli zaledwie trzynaście "oczek”. W piątej serii KSZO został brutalnie sprowadzony w Poznaniu, gdzie uległ Warcie aż 1:6. Po tej porażce w szatni doszło do emocjonalnej rozmowy. Szkoleniowiec z Ostrowca zaczął nawet zastanawiać się, czy nie są potrzebne roszady, w tym wprowadzenie "nowej miotły”. Jednak prezes klubu Piotr Zieliński stanowczo stwierdził, że żadnych zmian na ławce trenerskiej nie będzie. Czy tak samo będzie po konfrontacji z GKS? – Jeśli chcemy się utrzymać, to w najbliższym meczu musimy wygrać – podkreśla Czesław Jakołcewicz w rozmowie z "Echem Dnia”. – GKS Bogdanka to dobry i groźny zespół. Oglądałem ich w spotkaniu z ŁKS Łódź i pokazali się z bardzo dobrej strony. Zimą zostali wzmocnieni, między innymi Tomaszem Nowakiem i Pawłem Sasinem, a to przecież zawodnicy ograni w ekstraklasie. To personalnie mocna drużyna, ale my nie mamy wyjścia. Z Piastem sobie poradziliśmy, to i z Bogdanką musimy. W przeciwnym razie nasza sytuacja stanie się dramatyczna. Przed sobotnim spotkaniem trener Jakołcewicz może dokonać małych zmian w składzie. Zanosi się na to, że na środku obrony u boku Serba Nikoli Kolarova wystąpi Radosław Kardas, zamiast Michała Trzeciakiewicza. Niewiadomo też, czy w bramce nadal będzie stał Tomasz Dymanowski. W rezerwie jest kolejny Serb – Goran Cokorilo. Ponadto kłopoty zdrowotne ma Pape Samba Ba. Pomimo porażki z ŁKS, w drużynie Mirosława Jabłońskiego nie zanosi się na ruchy. Za czerwoną kartkę musi pauzować Tomas Pesir, a kontuzja pleców nadal wyklucza Veljko Nikitovicia. Jednak obu zabrakło w wyjściowym składzie już w minioną sobotę. I jeśli gdzieś może nastąpić zmiana, to chyba tylko na boku pomocy. Bo na swoją szansę czeka doświadczony Sławomir Nazaruk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama