Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nakoulma odejdzie do Hiszpanii, a Kaczmarek wróci do Korony?

Jeszcze tylko dwie kolejki i sezon dobiegnie końca. \"Zielono-czarni” nie odegrali w nim istotnej roli. Z deklaracji włączenia się do walki o ekstraklasę nic nie wyszło. Awans, o który wcale nie było tak trudno, zdobyli piłkarze ŁKS Łódź i Podbeskidzia Bielsko-Biała. Znacznie ciężej będzie z pewnością w nowych rozgrywkach.
Bo jeśli ktoś chce grać o dużą stawkę, musi mieć pieniądze. Blef jest dobry tylko na krótką metę. A wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie łęcznianie będą mieli ograniczony budżet i takie same możliwości. No chyba, że nagle znajdzie się ktoś hojny. Prezes klubu Artur Kapelko szuka różnych opcji, a jedną z nich była nawet wyprawa na Białoruś, gdzie rozmawiał z... Rosjanami o ewentualnym wsparciu GKS. Jeżeli nie będzie rozporządzał odpowiednimi pieniędzmi, to zmontowanie silnego zespołu może graniczyć z cudem. Choć już w tej chwili Mirosław Jabłoński dysponuje naprawdę wartościową kadrą. Z takim potencjałem powinien znajdować się w czołówce tabeli. Jednak wkrótce może się to zmienić, bo wielu zawodnikom kończą się kontrakty. Oczywiście nie wszyscy z tego grona odejdą. Niektórych klub zechce zatrzymać. Na pewno z zimowych transferów największą furorę zrobił Ricardinho. Z dobrej strony pokazali się też Tomasz Nowak i Paweł Sasin. Zawiódł natomiast Paweł Kaczmarek. – Poza Jagiellonią Białystok, Brazylijczyka obserwowały wszystkie klubu z górnej połówki tabeli ekstraklasy. Legia Warszawa nawet dwukrotnie – przyznaje Artur Kapelko. – Mimo to całkiem możliwe, że Ricardinho zostanie u nas. Ostatnio w Łęcznej byli jego opiekunowie i skłaniali się właśnie ku temu rozwiązaniu. Dlaczego? Bo nasz klub jest atrakcyjnym miejscem, w którym można się rozwijać i budować swoją piłkarską markę. Wielu zawodników chce przenieść się do nas. Na razie łęcznianie robią wielką tajemnicę o kogo chodzi, ale podobno w tym gronie jest m.in. Sylwester Patejuk z Podbeskidzia. – Sporządziłem już listy zawodników, których chciałbym zostawić, a których nie i przedstawiłem je prezesowi – potwierdza Mirosław Jabłoński. – Ale na razie żadnych konkretów nie możemy podawać. Kogo chciałbym pozyskać? To zależy od tego, kto zostanie. – Jesteśmy zainteresowani trzema piłkarzami. Chcielibyśmy obrońcę, pomocnika i napastnika – uściśla nieco prezes. – O nazwiska proszę nawet nie pytać. Podobnie wygląda sytuacja z obecnymi zawodnikami. Przed nami jeszcze dwa mecze, potem przyjedzie czas na właściwą analizę i negocjacje. Sztab szkoleniowy? Na ten temat będziemy dyskutowali również po ostatnim spotkaniu. – W czerwcu kończy się mój kontrakt. Jeszcze nie rozmawialiśmy o przedłużeniu umowy. Jednak przygotowuję zespół tak, jakbym miał go dalej prowadzić. Plany dotyczące drużyny już opracowałem. 15 czerwca piłkarze rozjadą się na krótkie urlopy. Wznowienie zajęć wyznaczyłem na 30 czerwca. Zobaczymy, czy uda wyjechać się na obóz. Nie przewiduję castingu i zlotu graczy z niższych lig. Ale pojedynczy zawodnicy mogą pojawiać się na testach już wkrótce – twierdzi szkoleniowiec. Czy zanosi się na powrót Prejuce\'a Nakoulmy z Widzewa Łódź, którego pensja może poważnie nadszarpnąć klubową kasę? Artur Kapelko liczy na zainteresowanie napastnikiem z Burkina Faso. – Delikatne zapytania cały czas się pojawiają. Czekamy na jedno zaproszenie na testy – dodaje. Podobno chodzi o klub z Hiszpanii, ale prezes nie chce komentować tej informacji. Podobnie jak zainteresowania Nildo ze strony ŁKS Łódź. – W sprawach transferów jesteśmy na etapie gry wstępnej – ucina. Mimo to trudno uciec od spekulacji. Na przykład w sprawie obsady pozycji trenera ostatnio pojawiła się pogłoska, że do Łęcznej mógłby zawitać Jarosław Araszkiewicz, szkoleniowiec lidera drugiej ligi grupy wschodniej – Olimpii Elbląg.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama